Skoro Bóg (władca planety Ziemia - SamOn=Atlantyder=Thot=Światowid) złączył ciało człowieka z duszą, człowiek niechaj nie rozłącza (nie zabija).

Andrzej Trzciński - jeden z najlepszych na świecie fizyków jądrowych, rzekomo poległ w pracy dnia 16 stycznia 2019 r. około godziny 2 w nocy (Narodowym Centrum Badań Jądrowych ul. Hoża 69).

 

Dnia 15.01.2019 od godziny 19, syn wiele razy dzwonił do Andrzeja Trzcińskiego. Andrzej Trzciński jednak nie odbierał telefonu.

Powstaje pytanie: kiedy i gdzie faktycznie poległ Andrzej Trzciński, jeden z najlepszych na świecie fizyków Jądrowych? 

 "Ostatnio był zaangażowany w projekt PANDA dla FAIR-Darmstadt".

https://www.ncbj.gov.pl/wspomnienie-prof-zwieglinskiego-o-dr-andrzeju-trzcinskim

https://www.ncbj.gov.pl/en/late-dr-andrzej-trzcinski

Dr Andrzej Trzciński napisał pracę habilitacyjną i miał ją bronić.

Powstaje pytanie: co jest z pracą habilitacyjna dr Andrzeja Trzcińskiego i czy ktoś ją przejął? 

Powstaje pytanie: czy ktoś wszedł w miejsce Andrzeja Trzcińskiego, w skład projektu PANDA i czy to był źida (pytam z ciekawości)?

Jednak Andrzej Trzciński zmartwychwstał 13 dnia, czyli 29.01.20119 r, a ja osobiście widziałam Andrzeja Trzcińskiego w Goniądzu dnia 23.08.2019 r. około godziny 18. 

Rzekomo Andrzej Trzciński do Goniądza został przywieziony na Jego własne życzenie. Rzekomo spytano: co mogą Mu zrobić i takie było Jego życzenie.

Przyjazd Andrzeja Trzcińskiego do Goniądza żydo/masoneria rzekomo zamierzała wykorzystać, w celu nastraszenia mnie: "bo tak źle o żydach pisze".

Dnia 23.sierpnia po zrobieniu drobnych zakupów w sklepie Archelan nad rzeką Biebrzą, postanowiłam pojechać mostem za rzekę i nazbierać kwiatów dziewanny. Co znaczy, że nawet ja wcześniej nie planowałam i nie wiedziałam, że tam pojadę. 

Kiedy już zbierałam kwiaty, usłyszałam w odległości około 0,5 km z kierunku Goniądza, na wyjściu z zagajnika, jakiś rejwach. Zobaczyłam jednego mężczyznę ubranego w: jasną koszulę garniturową, granatowy pulower bez rękawów, granatowe szorty. Obok na drodze stała grupka rowerzystów. To rowerzyści zwrócili moją uwagę, gdyż byli ubrani w czerwono/pomarańczowe (złote) koszulki. Pomyślałam, że rowerzyści mają koszulki, w kolorach iluminatów. Zastanowiłam się nawet, co mają wspólnego rowerzyści z pieszym, idącym poboczem jezdni. Pomyślałam, ze pieszy wyglądał wśród rowerzystów jak - joker.

"tarocie joker określany jest nazwą Skiz; jest on najwyższą kartą w tej grze (jest najwyższym tarokiem-figurą, wyższym od wszystkich pozostałych taroków-blotek, numerowanych od 1 do 21).".

Zajęłam się zbieraniem kwiatów. Powerem podjeżdzałam, co chwilę do następnej kolby dziewanny. Z uwagi na idącego w oddali, poboczem drogi "jokera", rower postanowiłam trzymać przy sobie.

W pewnym momencie zobaczyłam mężczyznę (jokera) na łące, blisko mnie. Patrzył na mnie. Twarz była bez wyrazu, nieruchoma. Pomyślałam że "on nie ma dokumentów", "on nie ma pieniędzy", "on nie ma domu". Za chwilę pomyślałam, że ten mężczyzna to zapewne rolnik wracający z łąki. Zaczęłam dalej zbierać kwiaty. Kiedy ponownie podniosłaam wzrok, zobaczyłam mężczyznę  na łące wychylającego się z pobliskiego krzaka, wpatrującego się we mnie. Postanowiłam kończyć zbieranie kwiatów, chociaz na kolbie było jeszcze kilka nadających się do zebrania.  Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że ten mężczyzna, to Andrzej Trzciński. Mężczyzna na łace miał włosy na głowie i nie miał okularów. 

Kiedy zamierzałam skierować się z pobocza drogi w kierunku jezdni, aby odjechać z tego miejsca, zobaczyłam tego mężczyznę, już za mną. Mężczyzna się zatrzymał na odległość 1,5 kroku ode mnie. Na łące, nie widziałam nóg mężczyzny i wyglądał na wysokiego. Sprawiał wrażenie, że porusza się jakby pionowo, sunąc do przodu. Faktycznie jednak, mężczyzna ten lewitował. Słyszałam też moment lądowania tego mężczyzny na poboczu. W momencie lądowania, pociągnął lekko i krótko po ziemi stopą. Mężczyzna był zadowolony kiedy już wylądował, wyglądał jakby był młodszy od lewitującego mężczyzny na łące. Kiedy mężczyzzna wylądował na poboczu, to słyszałam radość kilku osób, moim zdaniem rowerzystów, którzy zapewne mieli możliwość kontaktowania się głosem, z lewitujacym, jak się potem okazało - Andrzejem Trzcińskim. Rowerzyści cieszyli się ze szczęśliwego wylądowania mężczyzny, wydając okrzyki: "bravo', hurra", "jest" lub "yes". Kiedy mężczyzna wylądował koło mnie, widziałam jakby parujące chmurki oddzielające się z grubego otoku mgły, otaczającej mężczyznę (nogi i część tułowia). Mężczyzna szybko stawał się coraz bardziej widoczny, w miarę jak parowała chmura, otaczająca Jego dolne partie ciała.  Następnie, mężczyzna zaczął udawać turystę i podziwiać krajobraz, patrząc pod słońce. Po czym mężczyzna spojrzał z uśmiechem na mnie. Następnie mężczyzna posunął się o krok, w kierunku jezdni i ustawiał się jakby na wyznaczonej wzdłuż drogi lini, tak aby jej nie przekroczyć. W tym momencie mężczyzna drugi raz odwrócił twarz w moją stronę i się uśmiechnął. Wtedy rozpoznałam, że to uśmiech Andrzeja Trzcińskiego. Uśmiechający się mężczyzna mógł mieć około 27 lat. Co by znaczyło, że mężczyzna ten, po wylądowaniu odmłodniał. Kiedy mężczyzna lewitował nad łąką był w podobnym wieku do mnie. 

Jakie jeszcze szczegóły udało mi się zauważyć w momencie lądowania Andrzeja Trzcińskiego na poboczu drogi? 

Kiedy parowała chmura (kokon) otaczająca dolne partie ciała Andrzeja Trzcińskiego, ubranie Jego stawało się coraz bardziej widoczne. Za chmurą bezbarwną widać było światłość złocistą, przenikającą całe Jego ciało, które było jakby w kolejnym kokonie mlecznej barwy, w odcieniu ecru. Wiedziałam, że to są nogi Andrzeja Trzcińskiego, ale nie widać było, jakie miał buty na nogach i jakiego koloru. 

Z opisanego przeze mnie powyżej zdarzenia, wynika wprost, że nogi, buty Andrzeja Trzcińskiego, zostały spryskane ormusem i dlatego lewitował (unosił się w powietrzu).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lewitacja_(parapsychologia)

"Lewitacja – w parapsychologii zdolność do swobodnego unoszenia własnego ciała dzięki sile woli. Istnienie zjawiska lewitacji nie jest udowodnione naukowo i dlatego zalicza się je do pseudonauki."

 

Ormus czyli biały proszek złota - Stanisław Szczepaniak - 11.06.2015
">

 

ORMUS – TAJEMNICZY PROSZEK BIAŁEGO ZŁOTA
https://akademiaducha.pl/ormus-proszek-bialego-zlota/?fbclid=IwAR1TOVkOc_6xzef8HJuITwSwLOHzWAWkr_JPvgw0NYOTdclVR-tdUlNHl0w

 

 

"ORMUS działa w takich obszarach jak:
  • oczyszczanie ciała z ciężkich metali,
  • silniejsza i doskonalsza płynność siły życiowej w organizmie,
  • naprawianie uszkodzonego DNA,
  • zatrzymanie efektów starzenia się i przystosowanie organizmów żywych do wyższych częstotliwości (przy systematycznym stosowaniu),
  • uzyskanie wyższego zrozumienia,
  • stabilizowanie materii i poziomów subtelnych,
  • harmonizowanie pracy układu nerwowego.

Istnieją dokumenty, które mówią, że m-materia posiada możliwości zaginania czasoprzestrzeni oraz zdolność do pokonywania grawitacji. Te właściwości mogły zostać użyte w starożytnym Egipcie do budowy piramid. Natomiast na dalekim wschodzie mówi się, że Ormus harmonijnie łączy Jin i Yang dając poczucie jedności ze wszystkim i ukazując najwyższą prawdę".

Wniosek z przytoczonego powyżej opisu zdarzenia jest taki, że dr Andrzej Trzciński żyje, czyli że został wybudzony i dnia 23.08.2019 r. w Goniądzu, był leczony ormusem.

Powstaje pytanie: jaka jest sytuacja prawna osób wybudzonych, których śmieć została błędnie stwierdzona?

Zbadamy sytuację prawną osób wybudzonych, a uznanych uprzednio za zmarłych, śledząc przykład wybudzonego fizyka jądrowego - dr Andrzeja Trzcińskiego. 

Autor: Krystyna Trzcińska