Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
153 posty 1993 komentarze

Rozliczmy specsłużby i wymiar sprawiedliwości

Krystyna Trzcińska - projektant/programista komputerów

Żydzi muszą opuścić POLSKĘ

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

(.) wyzwoliła się Polska z niewoli trzech okrut­nych ciemięzców (.) ale pozostał najgroź­niejszy, czwarty wróg, który się wżarł do duszy narodu polskiego, depcze naszą ziemię i zjada nasz chleb doczesny. Tym czwartym groźnym wrogiem Polski są Żydzi.

POLACY rdzenni muszą pamiętać, że Rzeczpospolita Polska, bez względu na przypisany jej przez żydków numer, jest nielegalnym masońsko/żydowskim tworem.

POLACY rdzenni, odwieszają budowanie Królestwa Polskiego http://trzcinska.neon24.pl/post/131524,polacy-rdzenni-odwieszaja-budowanie-krolestwa-polskiego

Na terytorium POLSKI może funkcjonować tylko POLSKA, w formie KRÓLESTWA POLSKIEGO, w którego skutecznym założeniu rdzennym Polakom, od 1916 r. przeszkadzają - masony/żydki.

Rzeczpospolita Polska, jest tworem nielegalnym (pozornym), dlatego żydowskie "rządy" na terytorium POLSKI: tzw. władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza, w okresie już 100 lat, nie są w stanie wydać ani jednego ważnego aktu prawnego.

Czyli, że masony/żydki "wydają"/"doręczają"/wykonują - nieakty. A co za tym idzie, za takie wrogie POLSCE i POLAKOM żydowskie, arbitralne działania, przysługuje POLAKOM  ex-tunc (wstecz) restytucja poniesionych szkód, odszkodowania, zadośćuczynienia i prawo do wypędzenia żydków z POLSKI. 

POLACY muszą dokończyć budowę Królestwa POLSKIEGO, oczywiście tylko przez rdzennych, 100% POLAKÓW!!

Co znaczy że np. JKM, Braun i inne żydki, niech nawet nie liczą, że podstępem się wkradną, w te nowo tworzone struktury KRÓLESTWA POLSKIEGO.

Oczywiście POLACY rdzenni, wszystkim żydowskim hierarchom kościoła mówią - bye, bye! #wonżydkizPolski #freePoland. 

Treść książki Stanisława Tworkowskiego:Polska Bez Żydówpod poniższym linkiem:

http://niszczsyjonizm.blogspot.com/p/stanisaw-tworkowskipolska-bez-zydow.html

"Naród Polski musi usunąć z pośród siebie Żydów. Usunąć z naszej Ziemi i jej granic. Usunąć z naszej gospodarki narodowej, handlu przemysłu, rzemiosła. Usunąć z naszego ducha, z naszych szkół, nauki, z książki, z pism, filmu, teatru, muzyki".

Żydzi groźnym wrogiem Polski.

W listopadzie 1938 r. obchodziliśmy dwudziestolecie niepodległości naszej Ojczyzny. Było święto. Powiewały chorągwie narodowe. Odbyły się nabożeństwa, defilady, przedstawienia. Tak wyglądała uroczystość niepodległości na zewnątrz, ale wewnątrz swej duszy narodowej, Polacy dobrze wie­dzą, iż niepodległość nasza jest niezupełną. 

Wprawdzie wyzwoliła się Polska z niewoli trzech okrut­nych ciemięzców, którzy zatruwali nam duszę, deptali na­szą ziemię i męczyli naród polski, ale pozostał najgroź­niejszy, czwarty wróg, który się wżarł do duszy narodu polskiego, depcze naszą ziemię i zjada nasz chleb doczesny. Tym czwartym groźnym wrogiem Polski są Żydzi.

 

Autor: Krystyna Trzcińska

KOMENTARZE

  • jak na razie, to. ...
    chyba przybywają. Polecam bardzo ważny materiał:
    https://m.youtube.com/watch?v=si9JQaeHcpo
  • A może to Polacy powinni opuścić ten żydowski kraj ?
    Może i jest ich większość ale mają w tym kraju do powiedzenia tyle "co żyd za Niemca" i z roku na rok jest coraz gorzej pod tym względem ...
  • a po co my mamy się modlić o wielką Polskę?
    Nie wystarczy modlić się o Polskę wolną?
  • @Jan Paweł 00:10:20
    Tak się składa, że POLSKA wolna = POLSKA wielka. Dlaczego? Dlatego że masoni/żydzi arbitralnie dzielili, przejmowali terytoria krajów Europy i nie tylko, stosując tę samą metodę, czyli arbitralnie na podstawie nieistniejących aktów prawnych (pozornych), co powoduje ten skutek, że czynności masonów/żydów są bezskuteczne ex-tunc (wstecz). Co znaczy że np. dzielenie POLSKI po II WŚ jest bezskuteczne, gdyż nie ma na tę okoliczność ważnych pod względem formalnym, aktów prawnych. Ponadto przystąpienie Rzeczypospolitej POLSKIEJ np. do UE, do NATO, ONZ jest - bezskuteczne, gdyż nikt z żydków reprezentujących rzekomo POLSKĘ, nie był uprawniony do złożenia ważnego podpisu (brak ważnej pieczęci urzędowej ). A ponadto, wszystkie organa Rzeczpospolitej POLSKIEJ zarówno w II RP jak i w III RP działają nielegalnie, gdyż pod fałszywą pieczęcią urzędową (okrągłą). A co za tym idzie, kredyty pobierane przez masonów/żydków w imieniu POLSKI są - bezskuteczne. POLACY, POLSKA nie ma nic wspólnego z pobieraniem kredytów przez nieupoważnionych żydków, rzekomo reprezentujących POLSKĘ. POLSKA (Królestwo Polskie), tych kredytów nie będzie spłacała.

    Masony/żydki zapłanowali NWO, czyli eksterminację nie-żydów, aby uchylić się przed odpowiedzialnością ex-tunc (wstecz), przed wszystkimi narodami świata, gdzie powprowadzali arbitralnie masońsko/żydowskie rządy, posługując się talmudycznymi oszustwami.

    Tylko wtedy żydki nie będą wyrzucone z okupowanych krajów i nie będą poddani odpowiedzialności - za bezprawność działania, pod fałszywą pieczęcią, gdyż nielegalne reprezentowanie oszukiwanych w ten bezprawny sposób - Narodów Świata.
  • @Krystyna Trzcińska 00:49:31
    Zbyszek Koreywo: To już są nie są żarty, Judeopolonia coraz bliżej.!...W Muzeach żydów i tych w USA i tych w Polsce puszcza się zwiedzającym ten film gdzie „żydzi” wyjaśniają, kto jest panem polskiej ziemi.

    Proszę posłuchać co ta wyleniała Chazarka na tym filmie mówi! Z jej wypowiedzi wynika, że tutaj nigdy nie mieszkały inne ludy tylko chazarskie dzikusy zasiedlały te dzikie ostępy, po których hasały niedźwiadki i jelonki, a nazwę Polska zawdzięczamy hebrajskiemu brzmieniu „ziemi obiecanej”! Najśmieszniejsze to to, że sami Chazarzy używają JIDISH czyli język, który jest dialektem niemieckiego i nie ma nic wspólnego z hebrajskim. Prawdziwi żydzi nie maja nic wspólnego z Chazarami tymi nibyżydami o turkomongolskiej haplogrupie krwi.

    Nikt w Polsce nie wie, że wyraz „żyd” nie oznacza narodowości lecz pochodzi z angielskiego jewellery – handlarz drogimi kamieniami, w skrócie jew i pojawił się w angielskich słownikach dopiero w XVIII wieku. Taki właśnie przekaz idzie do wycieczek zagranicznych zwiedzających muzeum żydów polskich! Powoli przyzwyczaja się świat i tubylców, że to my jesteśmy gośćmi na ziemi podarowanej Chazarom przez siły wyższe! MY jesteśmy przybłędami… oni są u siebie! Film jest pod patronatem loży – B’nai B’rith – Loża Polin, doglądanej i zaproszonej do Polski przez Kalkszteina, który dla zmyłki nazywany jest przez tubylców Kaczyńskim. To on ich zaprosił do Polski. „W 2007 po niemal 70 latach nieistnienia odrodziła się w Polsce jedna z najbardziej znaczących organizacji żydowskich – B’nai B’rith – Loża Polin.”
    Adam Banaś.
    https://youtu.be/d7GoQio5eQo To ta sama żydowska wypłosza, która mówiła, że Polska to „anomalia”. Tfu!

    Zbyszek Koreywo

    wolna-polska.pl Ps...„Żyd łatwiej kłamie, niż oddycha!”
    Louis-Ferdinand Céline
  • @Krystyna Trzcińska 00:49:31
    https://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2016/05/polski-antysemityzm-zdemaskowany-ostatecznie.jpg?w=600&h=338 Polski antysemityzm zdemaskowany ostatecznie... Proszę przeczytać książkę o obozie śmierci w Bełżcu i jedyny żyd który się uratował z obozu uciekając w wagonie pod ubraniami został zabity przez AK, dlatego, że po wojnie zaczął pracować w UB i mordował Polaków, taki miłujący pokój naród..Wy działacie tutaj zupełnie jawnie jako agentura wpływu amerykańska i żydowska w Polsce. To jest chyba zupełnie oczywiste, że reprezentujecie ten interes – Grzegorz Braun do redaktora TV Republika..Telewizja Republika – Grzegorz Braun (reżyser filmowy, publicysta) – Wolne Głosy 2016-05-06 https://youtu.be/i6I0oPbJUkw
  • @kula Lis 66 11:48:04
    Dzięki za linki. Część już czytałam, pozostałe przeczytam wieczorem. Pozdrawiam.
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    Gadowski o aferze ws. uprawnień do emisji CO2. W roli głównej Jarosław K. - a w tle Sikorski, Applebaum i... Wałęsa! "Zapowiada się proces stulecia". Co łączy Radosława Sikorskiego, Anne Applebaum, Lecha Wałęsę i handel uprawnieniami CO2?(czyli żydowski geszeft.)
    —pyta na początku nowego „Komentarza Tygodnia” Witold Gadowski, który w swojej audycji ujawnia aferę związaną z handlem uprawnieniami do emisji CO2. Aferę, o której mówi Gadowski zaangażowani mieli być biznesmeni z Polski a także politycy powiązani z Platformą Obywatelską, m.in. Radosław Sikorski i jego żona. W całą sprawę ma być zamieszany również były prezydent Polski Lech Wałęsa. Otóż w Polsce od 2000 roku rozpoczęła działalność firma Consus S.A. Została ona założona przez Jarosława K. do spółki z Panem W, który został później oszukany. Firma zajmowała się handlowaniem uprawnieniami do emisji CO2. Co więcej, zdobyła ona monopol na pośrednictwo w handlu powietrzem w Rumunii, na Ukrainie, Kazachstanie i w Polsce—zdradza Witold Gadowski. Jak się okazuje afera ma międzynarodowy charakter. Kilka dni temu w Paryżu rozpoczął się proces, który został już nazwany „procesem stulecia”. Na ławie oskarżony zasiedli m.in. zawodowy pokerzysta Arnaud Mimran, Jarosław K. biznesmen z Polski zamieszkały w Toruniu oraz inny biznesmen z Francji. Siedmiu innych oskarżonych uciekło do Izraela. Ich zarzut dotyczy oszustw podatkowych na gigantyczną skale oraz prania brudnych pieniędzy. Zarzut wobec Jarosława K. dotyczy tego, że umożliwiał gigantyczne oszustwa na podatku VAT, do których dochodziło przy handlu uprawnieniami do niskiej emisji dwutlenku węgla mówi Gadowski. W aferze pojawia się także postać Lecha Wałęsy. Jarosław K. jest bardzo znanym w kręgach Platformy Obywatelskiej biznesmenem. Żyjącym w szczególnej zażyłości z Radosławem Sikorskim, a jeszcze bardziej z jego żoną. Jarosław K. ma podwójne obywatelstwo: polskie i izraelskie. Założył kilka firm, które zajmują się handlem biomasą. Firmy te są z Gany i Togo. Co ma z tym wszystkim wspólnego Lech Wałęsa? Otóż, odbywał on egzotyczne podróże właśnie po tych państwach, do których zapraszał go właśnie Jarosław K.(and Jarosław Kłapucki, the CEO of the French arm of Poland-headquartered emissions brokerage Consus SA prasa zachodnia podaje resztę szczegółów czyli Jarosław Kłapucki z Torunia) —zdradza dziennikarz, dodając:
    Zapowiada się jeden z największych procesów światowych z zabójstwami w tle. Dwójka najważniejszych świadków w tej aferze już nie żyje. https://youtu.be/bjauKqOfNgQ Ps..Czyli żydowski biznesmen z PO posuwa żydówkę, żonkę Sikorskiego ? A najlepsze jest to: "siedmiu innych uciekło do Izraela" :-) Czyli byli to obywatele Izraela wypłukujący złoto z powietrza. Nie dziwi nic - gdzie afery i kradzież pieniędzy tam żydostwo. 7 pejsatych wzięło forsę i w nogi do Izraela , a gdzieżby indziej. Oni swoich złodziei , którzy okradają cały świat nie wydaja. Powinno się ich wyrzucić z Europy i zakaz wjazdu na wieki bo rozkradną wszystko. Pokażcie mi jedną aferę, jeden przekręt, jedną łapówkę gdzie nie występuje żyd : Wałęsa, Kwasniewski, Komorowski, Pawlak, Tusk, Frasyniuk, Michnik i reszta żydokomuszej hołoty z Magdalenki. Tak się w Polsce czerwona żydobolszewicka mafia dorabia na krzywdzie społeczeństwa !!!! Eurostat potwierdza: Niemcy są największym trucicielem w Europie. Emitują do atmosfery 2,5-razy więcej CO2 niż Polska! - http://niewygodne.info.pl/
  • @
    Zdzich: „Potrzebna jest nowa prawdziwie-konserwatywna i oficjalnie anty-syjonistyczna partia polityczna, która zawalczyłaby o Konstytucyjną Republikę Polski.”
    38 dekret Prezydenta Mościckiego: Zakazać wszelką działalność organizacji i stowarzyszeń o niejawnej strukturze (masoni);
    Bolesław Prus: “Odżydzić polski postęp, polski socjalizm, polską myśl narodową! Jest nam coraz ciaśniej; dotychczas my ustępowaliśmy miejsca Żydom, musi więc nadejść czas, że Żydzi nam miejsca ustąpią”;
    Zdzich: “Zlikwidować wszystkie podatki, czyli koryto dla chciwców i bandytów”;
    Wieslaw P: “Zbrodniarzy rozliczyć łącznie z pomiotem”;
    S. Michałkiewicz: “Publiczna obecność etyki chrześcijańskiej, jako podstawy systemu prawnego”;
    Ścios: „Głos opozycji (czyli Chrześcijan) i głosy każdego z nas zabrzmią tylko wówczas, jeśli odrzucimy nierzeczywistość świata „onych” (czyli Syjonistów) i przestaniemy liczyć się z dyktatem medialnych terrorystów . Warunkiem ujawnienia prawdy jest zbudowanie własnych mediów i prostego, jednowymiarowego języka przekazu, w którym nie będzie miejsca na relatywistyczny bełkot. Ten ich (czyli syjonistyczny) fałsz i ich niby-świat muszą zniknąć.”
    itd., itd.

    Praca dla rządu powinna być NIEODPŁATNĄ sprawą honoru i pozycją zaufania w społeczeństwie, a cały system musi być BEZPODATKOWY, aby wyeliminować korupcję i niewolnictwo. Precz z korytem!
  • @Zdzich 16:33:00
    Nie potrzeba tworzenia partii, w celu przejęcia władzy od żydków (nielegalna Rzeczpospolita POLSKA), przez Królestwo Polskie. Wszystko już zostało zaplanowane od roku 5 listopada 1916, trzeba tylko wszystkie kroki poprawnie wykonać, nie dopuszczając masonów/żydów do żadnej ze struktur koniecznych, zaplanowanych już 100 lat temu, do utworzenia Królestwa Polskiego, na terytorium POLSKI.

    Tak jak w latach 1916 r. nie była potrzebna partia do tworzenia Królestwa Polskiego, tak i obecnie, partia nie jest potrzebna.

    Istotne jest rozróżnienie rdzennego Narodu POLSKIEGO, od pomiotu talmudycznego, napływowego (chazarów, ukraińców), zagrażających i obecnie powstaniu Królestwa POLSKIEGO. POLACY rdzenni nie mogą kolejny już raz popełnić tego samego błędu, pozwolić przejąć w ręce żydowskie prac heraldycznych, ustawodawczych, wyborów na żadnym z poziomów. POLACY rdzenni, muszą zacząć robić swoje. W pierwszej kolejności należy ustalić i uprawomocnić symbole narodowe Królestwa Polskiego, uważając, aby tych symboli narodowych KRÓLESTWA POLSKIEGO, kolejny już raz nie zawłaszczyli masoni/żydzi, plugawiąc je swoimi masońsko/żydowskimi elementami, symbolami!!
  • @Krystyna Trzcińska 17:10:13
    Jak nie nowa prawdziwie-konserwatywna i oficjalnie anty-syjonistyczna partia polityczna, kto ma to zrobic, skoro od roku 1916 nikt tego nie zrobil?
  • @Krystyna Trzcińska
    Andrzej Kołakowski: Pedały, esbecy, volksdeutsche - świetny tekst! polecam i pozdrawiam! http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=8066
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    Szefem kancelarii sejmu jest po-wski generał sejmu zomowiec!!! Były zomowiec rządzi polskim Sejmem! Kim jest naprawdę szef kancelarii Sejmu Lech Czapla? Wyróżniony!
    Napisane przez dr Leszka Pietrzaka, mogą one trafić w ręce PiS-u.

    Zaufany pałkarz Platformy

    Jak można dowiedzieć się z teczek w IPN-ie, Lech Czapla, zanim rozpoczął swoją karierę w Sejmie, był ZOMO-wcem w jednym z warszawskich pododdziałów tej zbrodniczej formacji. Czapla w okresie od 16 lipca 1976 r. do 18 sierpnia 1976 r. był kursantem na wolnym etacie milicjanta-kierowcy plutonu lekkiego pododdziałów operacyjnych ZOMO w Komendzie Stołecznej Milicji Obywatelskiej. W maju 1979 r. Czapla został pozytywnie zaopiniowany przez Departament I MSW jako kandydat na praktykę dyplomatyczną w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dopiero potem wylądował w Kancelarii Sejmu. Jak wynika z akt IPN, Czapla jako pracownik kancelarii Sejmu PRL został 9 stycznia 1985 r. upoważniony przez Wydział XII Biura „C” MSW do dostępu do informacji stanowiących tajemnicę państwową. Krotko mówiąc, Służba Bezpieczeństwa (SB) obdarzyła go pełnym zaufaniem. Gdy w 1989 r. przyszły polityczne zmiany, pełnił funkcję sekretarza Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW, którą kierował wówczas młody poseł Unii Wolności Jan Maria Rokita. Dzisiaj może wydawać się wręcz niewiarygodne, jak mogło wówczas dojść do tego, że były ZOMO-wiec został sekretarzem sejmowej komisji, która badała zbrodnie PRL-u. Ale tak rzeczywiście było. Przez następne lata Czapla siedział w Sejmie, mając realny wpływ na jego funkcjonowanie. I tak jest do tej pory....przedstawię tatusia obecnego jeszcze szefa Kancelarii Sejmu, "Jan Czapla (ur. 18 września 1925, zm. 29 czerwca 2008 w Warszawie) – polski wojskowy, generał dywizji Wojska Polskiego, I zastępca szefa (1965–1971) i szef Głównego Zarządu Politycznego WP (1971–1972), dyplomata, działacz partyjny i państwowy okresu PRL, członek Komitetu Centralnego PZPR (1971–1975), członek Rady Naczelnej i Zarządu Głównego ZBoWiD, wiceminister spraw zagranicznych (1972–1975), poseł na Sejm PRL VI kadencji, ambasador PRL w Indiach, Sri Lance i Nepalu (1975–1981), wiceminister oświaty i wychowania (1982–1985)." ciekawsze i obszerniejsze dane łatwo znajdziecie w internecie. Teraz już wiemy dlaczego blokowana jest lustracja i weryfikacja sędziów , dlaczego blokowane jest ujawnienie zasobów zastrzeżonych IPN i aneksów do raportu z likwidacji WSI. Jak może być dobrze w Polsce skoro były ZOMO-l Lech Czapla jest szefem kancelarii Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej i to pół roku po wyborach wygranych przez PiS. Ciekawe na kogo Lech Czapla w swojej ZOMOWskiej teczce trzyma haki. Trochę więcej informacji poniżej włącznie z tym jaką rolę spełnił J. Czapla w przejęciu funkcji prezydenta przez Komorowskiego, kiedy nie było jeszcze żadnej oficjalnej informacji o śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w katastrofie Smoleńskiej.
    http://bezdekretu.blogspot.com/2010/11/z-zomo-do-sejmu.html
    Jest jeszcze jedna dotychczas przemilczana okoliczność, o której przecież wie się, choć strach każe zamykać usta...

    CZY KTOŚ PODEJMIE TEN WĄTEK?

    Dzięki wiedzy, jaką posiadali, o ciemnej stronie życia dygnitarzy PRL, środowisko prawnicze, stawało się coraz bardziej nietykalne, co czyniło z niego kastę nadludzi. Ponieważ po 1989 roku, zgodnie z porozumieniem z Magdalenkowcami ta sama skompromitowana postkomuna parła do profitów nowo kształtującego się ustroju, właśnie świadkom swoich niejednokrotnie ciemnych interesów - sędziom i prokuratorom - dała zgodę na "odkucie się" na nowych warunkach, np. mąż był - nazwijmy to - prawnikiem z pierwszej półki, żona lub córka albo obie na raz - pędziły biznes nie płacąc podatków, kradnąc na potęgę, bo wiadomo, żyd Aaron Bucholtz vel Balcerowicz ich nie dotknie, chyba że ktoś doniesie, ale tylko spróbowałby... Jednocześnie do znaczących w świecie prawniczym kancelarii, urzędów przyjmowano głównie "naszych", także "naszych" czyniono prezesami, I prezesami, głównymi doradcami itd. Salon to zaakceptował. Nie uczyniono w tym środowisku żadnej weryfikacji moralnej, materialnej, politycznej. I nikt z szerokiego otoczenia z tym skutecznie nie wyszedł. Z wolna ta uprzywilejowana przez swoich dobroczyńców kasta obrosła w niebotyczne majątki, pałace z palmami, fortuny gdzieś schowane - teraz właściwie nie do odnalezienia, bo kto inny, jak nie prawnik potrafi tak wszystko "zapapużyć", że już żadna inna papuga tego nie odnajdzie. Trzeba to wszystko zaorać, szkoda czasu na wyciągnie pojedynczych przewin z jednoczesnym odgryzaniem się winnych, a może Bogu ducha winnych... kto to wie, prawda? Dokładnie tak to wyglądało i dalej tak się dzieje. Spójrzcie np. na kancelarię Forystek z Krakowa specjalizującą się w " reprywatyzacji " majątków dawnych możnowładców :
    REPRYWATYZACJA
    Rodzina Habsburgów
    Rodzina Tarnowskich
    Rodzina Potockich
    Rodzina Reyów
    Rodzina Pinińskich
    Rodzina Tyszkiewiczów
    Rodzina Puzynów
    Rodzina Trębickich
    Rodzina Krasińskich
    Rodzina Branickich
    Rodzina Sobańskich
    Rodzina Czartoryskich
    Rodzina Sapiehów
    Rodzina Elżbiety Radziwiłł-Tomaszewskiej
    Rodzina Grocholskich
    Rodzina Dołęgów-Zakrzewskich
    Ciekawe ile muszą kosztować dojścia do właściwych sądów
    aby takie reprywatyzacje płynnie realizować ? To o czym się pisze to tylko czubek góry lodowej. Przykład: dzieci i wnuki prokuratorów, sędziów, adwokatów, notariuszy, "środowiska" medycznego ludzi z "układu" i "śmietanki" stanowią 91 % studentów medycyny na jednej z tzw "uczelni" medycznych na południu Polski 9% to tzw normalni studenci z powołania i od zakuwania. Dobra zmiana po wyborach to dopiero początek "na górze" teraz potrzebna jest mądra zmiana praktycznie w każdej dziedzinie rzetelnego i uczciwego życia społecznego. Pytanie jak "oświecić" tutejszych i pożytecznych aby zaczęli używać mózgu ? To tragedia Polski bo wszędzie w Polsce tak jest. Gdzie nie pójdziesz tam żydokomuna lub jej dzieci. I to oni mają faktyczną władzę. PiS dostał mandat do rządzenia jakiego jeszcze w powojennej historii Polski nikt nie dostał, większość w sejmie senacie i prezydent. Nie mogą się zasłaniać Brukselą bo to nie Bruksela ich wybrała a im gorzej mówią o rządzie to znaczy, że rząd działa na korzyść kraju. Naczelnik państwa Józef Piłsudski kiedyś powiedział: " cóż żem ja uczynił złego Polsce, że Niemcy mnie chwalą".. PiS musi usunąć żydokomuchów i ichni miot z przestrzeni publicznej (sądy, uczelnie szkolnictwo, sztuka, urzędy itd) deżydokomunizacja jest konieczna bez tego nic się nie poprawi. W Niemczech w 1933 roku odsunięto żydokomuchów od życia publicznego i wprowadzono karę śmierci za korupcję, Niemcy z upadłego państwa w którym ludzie jedli szczury z głodu w 6 lat stały się największą potęgą na świecie.
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    Aj Waj Jak chazar Berele Lewartow vel Geremek Kochał Polskę!!!
    Jan Gross – to nie żaden paszkwilant – to FUTURYSTA – tak będą mieli żydzi jak chcą – oskarżając Polaków o mordowanie żydów – Gross daje Polakom „żyda na kredyt”

    Trochę statystyk

    W II wojnie światowej, finansowanej przez żydowską Międzynarodówkę Finansową, zginęło ok. 300- 500,000 żydów
    Gojów podczas II WŚ zginęło ok. 60 milionów.
    Stosunek 120:1

    W wyniku II WŚ zginęło ok. 8 milionów Polaków.
    Polska utraciła w sumie ok. 12 milionów Polaków (zmiany granic, emigracja, wywózki do Niemiec i do Rosji) – czyli 33% swoich obywateli.

    Polskich Żydów podczas II wś zginęło ok. 200,000.
    Stosunek 40:1.

    Większość żydów uciekła do żydo-bolszewickiego ZSRR, aby potem wrócić z NKWD i UB i mordować Polaków.

    II odcinek serii – Sowieci ewakuują żydów – archiwum żydowskiej agencji prasowej JTA ujawnia, gdzie się “podziała” większość brakujących wybrańców. W 5 kolejnych doniesieniach agencji Jewish Telegraphic Agency (JTA) żydzi własnymi słowami informują o losach “zaginionych i jakże cudownie odnalezionych wybrańców”.

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ii-odcinek-serii-sowieci-ewakuuja-zydow-archiwum-zydowskiej-agencji-prasowej-jta-ujawnia-gdzie-sie-podziala-wiekszosc-brakujacych-wybrancow-2013-04

    Głównym celem zbrodniczej, nazistowskiej III Rzeszy niemieckiej byli Polacy, a nie żydzi.

    Największym wrogiem żydów w Gettach byli sami żydzi.

    Hanna Arendt żydówka z Nowego Yorku twierdzi w „ Eichmann w Jerozolimie”, że gdyby nie współpraca elit żydowskich – Judenratów – które sporządzały szczegółowe listy proskrypcyjne dla Niemców, Niemcy nigdy nie byliby w stanie tak skutecznie przeprowadzić akcji zagłady żydów

    To tyle o judenratach. Inne pole współpracy to ……..
    cd.
    https://marucha.wordpress.com/2016/05/08/polska-oskarzona-o-wymordowanie-zydow/#comment-578632
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    Zapomniałem o szpiclu, kapusiu do NKWD, starym Safianie, czyli żołnierzu tzw. Ludowego Wojska Polskiego któremu kilku - chyba siedmiu - żołnierzy zwierzyło się, że zanim wstąpili do LWP, to służyli w AK...W wyniku zakapowania ich przez tego kapusia do NKWD, natychmiast NKWD tych byłych AK-owców rozstrzelało..a później po 1944 roku w Polsce ten w/w towarzysz był wysokim urzędnikiem i brylował w żydokomuszych salonach a nawet odznaczony był nagrodą Kisiela czyli ojciec towarzysza Safiana sędziego TK!!! A sędzia Safian już były w TK do dzisiaj judzi w swoich jewromendiach, wszak sam jest jednym z nich od GW! Tylko głęboka lustracja sądów, prokuratur, urzędów skarbowych i izb komorniczych będzie podstawą do naprawy Rzeczpospolitej. Innym pilnym problemem są media, szkolnictwo wyższe i centralne urzędy państwowe. O cywilnych i mundurowych służbach specjalnych nie wspomnę. Zjednoczona Prawico proszę o skuteczną i szybką naprawę Rzeczpospolitej od września, bo albo wy albo une czyli postżydobolszewicki pomiot, innej opcji już nie ma!.
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    Moczarski był torturowany i skazany m.in. za „zamordowanie” kilku komunistów, a także żydów. Dopiero w czasie procesu rehabilitacyjnego wykazano, że Moczarski, kierując komórką „Magiel” i zlecając likwidację wielu szpicli i owych „szmalcowników” – uratował życie setkom żydów, których tamci już nie zdążyli zdradzić. W tym czasie – w latach 1945-1954, MBP i wojewódzkie Urzędy Bezpieczeństwa były całkowicie zdominowane przez funkcjonariuszy żydowskiego pochodzenia, a jednak z premedytacją wydali na niego wyrok po latach bestialskiego śledztwa. Moczarski wykazywał, że zlikwidowany niejaki Latoszek z niemieckiego Urzędu Pracy – był organizatorem ulicznych łapanek. Do materiałów dowodowych okupacyjnej bandy niejakiego Bąka i Malewskiej, dołączono wyjęte z kieszeni zlikwidowanego Bąka rozliczenia z Gestapo za wydawanie żydów oraz notatki z nazwiskami i numerami telefonów. Jeden z członków tej bandy przyznał się przed likwidacją, że za głowę żyda otrzymywał 500 zł. Innemu z tej bandy – Wawrzyńcowi Sybilskiemu, udowodniono wydanie Niemcom 55 żydów – z nazwiskami i dowodami ich ujęcia. Za to wszystko, żydoubecki sąd skazał Moczarskiego na karę śmierci. Dziesięć lat później, już po tzw. wydarzeniach Października 1956, jego najgorsi oprawcy nadal czuli się pewnie. Jego największy dręczyciel, sadysta o nazwisku Dusza, na rozprawie rehabilitacyjnej Moczarskiego, zapytany przez niego, czy nie boi się odpowiedzialności osobistej, roześmiał się mówiąc: To my dzisiaj piszemy historię przedwojenną, okupacyjną i początków Polski Ludowej na waszych skórach i kościach, a dzisiejsze i jutrzejsze podręczniki historii są i będą pisane tak jak my chcemy!
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    Komuna w Sądzie Najwyższym. UJAWNIAMY życiorysy...(powinno być żydobolszewia i jej miot!) Wysługując się komunistycznej władzy, skazywali ludzi na kary bezwzględnego więzienia za ulotki, wyzywanie milicjantów czy odmowę służenia w komunistycznym wojsku. Byli współpracownikami bezpieki, dziećmi lub uczniami stalinowskich śledczych, w tym sprawcy zamordowania gen. Fieldorfa „Nila”. Po 1989 r. zamiast wylecieć z sądów na zbity pysk, awansowali do Sądu Najwyższego, który jest dziś w znacznej części absurdalnym skansenem sowieckich kolaborantów. Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego podjęło uchwałę, która stanowi, że Sąd Najwyższy będzie uznawać wyroki Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeśli nie będą publikowane. W odpowiedzi posłanka Beata Mazurek nazwała sędziów „zespołem kolesi”, co wywołało oburzenie opozycji. W rzeczywistości jest o wiele gorzej. – Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny to dwa ostatnie bezpieczniki elit sowieckich, istniejące po to, by nie dopuścić do żadnego rozwiązania naruszającego ich bezkarność – wyjaśnia politolog dr Jerzy Targalski. Zdaniem Zofii Romaszewskiej, legendy walki o praworządność z czasów komunizmu, sędziowie działają z pobudek wyłącznie politycznych: – To anarchia. Trybunał Konstytucyjny ma, owszem, badać zgodność ustaw z konstytucją. Natomiast Sąd Najwyższy nie ma, jako instytucja, takich uprawnień – może tylko stosować te ustawy i poprawiać sądy niższej instancji, gdy popełniły błąd. Tymczasem sędziowie wsadzili nos w nie swoją sprawę. Jeśli nie podoba im się prawo, mogą zapisać się do KOD-u i chodzić na manifestacje – stwierdza. Ta postawa przestaje dziwić, gdy przypomnimy przeszłość sędziów Sądu Najwyższego. Bo wyzywała milicjantów i demoralizowała młodzież Sędzia Waldemar Płóciennik jest dziś przewodniczącym wydziału w Izbie Karnej Sądu Najwyższego, a także zastępcą członka Kolegium Sądu Najwyższego. 31 sierpnia 1982 r. Zofia Pietkiewicz uczestniczyła w antykomunistycznej manifestacji przeciwko stanowi wojennemu w Koszalinie. Na archiwalnych zdjęciach widać panią Pietkiewicz, wspominaną dziś jako „niezłomna koszalinianka”, jak w białym kostiumie biegnie w kierunku zasobnika z gazem łzawiącym wystrzelonym przez ZOMO. Udaje jej się odrzucić ładunek. Sprawa trafiła do sędziego Waldemara Płóciennika, który uznał ją za winną zarzucanego jej czynu, iż w czasie manifestacji „znieważyła podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych interweniujących funkcjonariuszy MO (...), wyzywając ich słowami powszechnie uznanymi za obelżywe”. Płóciennik skazał ją za to na 8 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Stwierdził, że została ona rozpoznana, bo „z racji siwych włosów i jasnej odzieży musiała być osobą dość charakterystyczną”. Płóciennik mocno zaangażował się w pisemne uzasadnienie wyroku, analizując patologiczną osobowość oskarżonej: „wielość poszczególnych działań sprawczych, aktywny udział oskarżonej w nielegalnym zgromadzeniu i przewodzenie zebranym ludziom, wysoki stopień świadomości oskarżonej co do skutków, które jej działaniem mogło wywołać przez spowodowanie zagrożenia życia i zdrowia ludzi, wynikający z jej wyższego wykształcenia i doświadczenia życiowego, szczególnie wysoki stopień społecznego niebezpieczeństwa czynu wynikający z racji lekceważenia wcześniejszych ostrzeżeń władz oraz demonstrowanie wybitnie negatywnych postaw w obecności innych osób, a w szczególności młodzieży” (pisownia oryginalna). Sąd zatroszczył się też o kontekst społeczny, stwierdzając, że kara „spełni należytą rolę w ramach prewencji ogólnej, szczególnie ważnej w chwili obecnej z uwagi na skomplikowaną sytuację społeczną”. Drakoński wyrok sędziego Leopolda Nowaka W Izbie Karnej orzeka także sędzia Tomasz Artymiuk, który wydał wyrok, zgodnie z którym nie można sędziów sądzić za zarzut naruszenia zasady niedziałania prawa wstecz w związku ze sprawami z pierwszych dni stanu wojennego. Media przypomniały wówczas, że Artymiuk działał w PZPR. Sprawa dotyczyła sędziego SN w stanie spoczynku Leopolda Nowaka, który odpowiadał za bezprawny w PRL surowy wyrok pozbawienia wolności za działalność antykomunistyczną Patrycjusza Kosmowskiego, który w sierpniu 1980 r. był jednym z przywódców strajku w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym w Bielsku-Białej. W 1982 r. Nowak, jako sędzia Sądu Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, skazał Kosmowskiego na mocy dekretu o stanie wojennym na 6 lat więzienia i dodatkowo 3 lata pozbawienia praw publicznych. W tym samym orzeczeniu wyznaczył karę roku więzienia dla Jerzego Jachnika, który po 13 grudnia ukrywał Kosmowskiego w swym mieszkaniu. Wyrok został zasądzony bezprawnie, gdyż przepisy dekretu o stanie wojennym nie obowiązywały w momencie rzekomego ich naruszenia przez skazanych. Kosmowski wyszedł na wolność 25 lipca 1984 r. na mocy amnestii. W 1994 r. bielski sąd wznowił postępowanie dotyczące Kosmowskiego oraz Jachnika i uchylił wyrok skazujący, uznając, że sąd naruszył zasadę niedziałania prawa wstecz, bo skazał Kosmowskiego za czyny z pierwszych dni stanu wojennego, gdy dekret o jego wprowadzeniu jeszcze nie obowiązywał. Ale sędziowie SN odrzucili wniosek IPN o uchylenie immunitetu sędziego Nowaka. „Nie można sędziów sądzić za zarzut naruszenia zasady niedziałania prawa wstecz w związku ze sprawami z pierwszych dni stanu wojennego” – uzasadniał sędzia Artymiuk. Prezesem opisywanej Izby jest prof. dr hab. Lech Paprzycki, który orzeka od czasów wczesnego Gierka. Od 1970 r. był on jednocześnie działaczem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego – wiceprezesem Miejskiego Komitetu tej partii. Od 1984 do 1988 r. zasiadał w Miejskiej Radzie Narodowej Pruszkowa. Po komunistycznej (tzw. partyjno-rządowej) stronie uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, a w kontaktowych wyborach został posłem ZSL. Oficer śledczy w Sądzie Najwyższym Bardziej skomunizowana od Izby Karnej jest tylko Izba Wojskowa Sądu Najwyższego. Jej prezes, sędzia Janusz Godyń, w swoim oświadczeniu lustracyjnym przyznał się w 2003 r. do służby w organach bezpieczeństwa PRL jako oficer śledczy Zwiadu Wojsk Ochrony Pogranicza w 1972 r. Również orzekający w izbie kierowanej przez Godynia sędzia Wiesław Błuś był w 1979 r. zarejestrowany przez wywiad cywilny jako kandydat na kontakt operacyjny. Kolejny sędzia Izby Wojskowej Marian Buliński skazał w 1984 r. opozycjonistę Władysława Walca na karę roku pozbawienia wolności za odmowę pełnienia służby wojskowej. A w 2014. r. Buliński należał do składu orzekającego, który uniewinnił stalinowskiego oficera śledczego Tadeusza J., któremu zarzucono znęcanie się nad płk. Franciszkiem Skibińskim. – Oskarżony działał w przeświadczeniu, że Franciszek Skibiński dopuścił się zdrady wobec państwa – oświadczył podczas ogłoszenia decyzji Sądu Najwyższego Buliński. – Nie można uznać, że miał świadomość działania w aparacie, którego celem było wyeliminowanie wrogów państwa – dodał. Córka stalinowskiego śledczego Również Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego prof. Tadeusz Ereciński był według dokumentów IPN w 1972 r. „opracowywany w charakterze kandydata na tajnego współpracownika” i jako taki zarejestrowany przez SB. Z kolei na czele Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego stoi dziś Teresa Flemming-Kulesza. Jak ujawniła „Gazeta Polska Codziennie”, jest ona córką stalinowskiego śledczego, wieloletniego prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej (NPW), który w PRL-u zasłużył się walką z Żołnierzami Niezłomnymi, wówczas określanymi mianem „bandytów”. Ojciec sędzi, Marian Flemming, od 1947 r. pełnił w jednostkach wojskowych zainstalowanego przez Sowietów aparatu władzy funkcję oficera zwiadu, a później oficera śledczego. W 1953 r. Flemming rozpoczął długoletnią karierę w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, piastując tam kolejne stanowiska kierownicze. Był m.in. szefem oddziału nadzoru sądowego w NPW, gdy pracowała tam Helena Wolińska, nigdy nieosądzona komunistyczna zbrodniarka. Prokurator Flemming był również członkiem POP PZPR, w której Wolińska pełniła funkcję sekretarza. Zbierał pochlebne oceny działalności służbowej wydawane przez przełożonych. W jednej z nich zapisano, że szef Oddziału IV prezentował, zwłaszcza w 1968 r., „potrzebę domagania się od sądów pryncypialnej represji, uzasadnionej potrzebami karności i dyscypliny wojskowej”. Po 1979 r. Marian Flemming kontynuował karierę w Sztabie Generalnym WP. W aktach zachowanych w IPN zostały kilkakrotnie podkreślone jego osiągnięcia w walce z „bandami” i „reakcyjnym podziemiem” – jak określano Żołnierzy Niezłomnych. Po artykule w „Codziennej”, który ujawnił przeszłość pułkownika, jego córka, prezes SN Teresa Flemming-Kulesza, nadesłała do redakcji pismo. „Nie jest prawdą, że mój śp. Ojciec zasłużył się w walce z »Żołnierzami Niezłomnymi«” – stwierdziła. Co ma o tym świadczyć? To, że w dokumentach archiwalnych nie przytoczono konkretnych nazwisk poszkodowanych żołnierzy niepodległościowego podziemia. Pułkownik miał, zdaniem sędzi, nie prześladować ich, lecz rehabilitować. Wie to, jak twierdziła, od córki jednego z nich. Prezes SN – uczeń zbrodniarza Przez 12 lat – od 1998 do 2010 r. – Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego był prof. Lech Gardocki. Do rangi symbolu urasta fakt, że był on uczniem prof. Igora Andrejewa. Był on jednym z trzech sędziów, którzy utrzymali w mocy wyrok śmierci na gen. Emila Fieldorfa „Nila”, a następnie negatywnie zaopiniował prośbę o jego ułaskawienie. Nie był to fakt w PRL szerzej znany. Nie stanowiło natomiast tajemnicy, że Andrejew w latach stalinowskich piastował stanowisko dyrektora Centralnej Szkoły Prawniczej im. Teodora Duracza. To tam w ciągu dwuletnich przyspieszonych kursów pod kierunkiem Andrejewa szkolono kadry kierownicze zbrodniczego stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. Matury nie wymagano. Mimo to po likwidacji skompromitowanej „Duraczówki” przez cały PRL Andrejew wychowywał pokolenia sędziów na Uniwersytecie Warszawskim i w Polskiej Akademii Nauk. A jego uczeń Gardocki nie widział przeszkód, by w 1988 r. jako redaktor naukowy opracować „Tom specjalny wydany dla uczczenia pracy naukowej Igora Andrejewa”. http://niezalezna.pl/80104-komuna-w-sadzie-najwyzszym-ujawniamy-zyciorysy Ps..Proszę o poprawę tytułu!! Żadna komuna tylko żydobolszewia ze Smierszy(4000 tego pomiotu żydobolszewia pozostawiła w Polsce po wojnie pod pozmienianymi nazwiskami/tetełe, dziś to już 3 pokolenie! + 500 tys tzw. litwaków czyli żydowskiej biedoty ze wschodu!) oraz enkawudzistowsko- IW/WSW/WSI -ubeckimi jej pomiot. Tam nie ma żadnego etnicznego Polaka! Same POPy, czyli pełniący obowiązki "polaka" z nadania żydobolszewii, którym nikt z legalnych polskich władz obywatelstwa polskiego do dziś nie nadał. Vide alkoholik, pospolity złodziej, oszust Stolzman junior vel Kwaśniewski, etc...który bezprawnie był prezydętem bo nie prezydentem RP. Nie bójcie się prawdy!
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    Tutaj są wymienieni kolejni dranie w czerwonych togach: TOGI W PODCZERWIENI Gdy przychodzi co do czego, jeśli idzie o fundamentalne dobro Polski, to nagle tzw. autorytety pokazują swoje najgłębiej skrywane intencje niejako "w świetle podczerwieni". Rozmaite odmiany tego koloru wyłażą jak spod jakiegoś urządzenia w stylu rentgena, który ujawnia efekt twórcy formatującego z dawien dawna świadomość owych decydentów – rękę wprost z sowieckiego Kremla. Najdobitniej to widać w wymiarze sprawiedliwości, gdzie najważniejsze funkcje pełnią osoby w togach wyraźnie "z czerwonym podbiciem". Dziś samonaprowadzające się pod takie miano, by je poddać badaniu na spektrum podczerwieni, to Trybunał Konstytucyjny będący dzieckiem spłodzonym przez zbrodniarza Jaruzelskiego, czy Sąd Najwyższy, honorujący, jako chlubną swoją schedę, galerię portretów morderców w holu głównym gmachu – gdy się patrzy na rodowody czy zachowania takich instytucji, to żeby je zmienić, trzeba by je najzwyczajniej zaorać. A przecież im podobnych jest całe mnóstwo – jawnie robią rokosz w państwie, którym chcą rządzić obywatele poprzez legalnie wybraną władzę.
    Coraz częściej podnoszone są głosy, że konieczny jest RESET PRAWA w Polsce, bo jest ono reliktem PRL-u. Ale nie tylko. Dziś jest mieszanką, w gruncie rzeczy opartą na antychrześcijańskim modelu zachodnim (schizmie protestantyzmu), ograniczającym swobody jednostki, a dążącym za wszelką cenę poprzez wymuszanie do politpoprawnego socjalizmu (jakkolwiek wąsko czy szeroko go rozumieć). W Polsce winien być ukonstytuowany model personalistyczny, całościowo upodmiotawiający człowieka, obywatela w państwie, kodeks rzeczywiście chrześcijański, oparty o prawo naturalne, który stawia sobie za cel fundamentalną cechę naszej nacji – możliwość prawdziwego funkcjonowania/istnienia/życia w oparciu o pokarm WOLNOŚCI. /1 Jarosław Kaczyński powiedział twardo, że trzeba ukrócić anarchię sądową i doprowadzić do tego, żebyśmy byli wyspą wolności w Europie.

    Nasza Temida wygląda obecnie jak przerobiona przez szatana na nieludzki robot – nie tylko ślepa na krzywdy i prawdę, ale głucha wybiórczo, bo umie świetnie odbierać podszepty możnych, gdy ich interesy trzeba chronić, a ręce ma odpowiednio lepkie, że bez problemu lgną do niej banknoty; kuleje też dziwnie, ponieważ potrafi nagle przyśpieszać nie wiadomo z jakiego powodu lub zwalniać, gdy wszyscy spodziewają się szybkich decyzji. A te, jeśli się już pojawiają w formie jakichś "wyroków", przypominają bełkot wariatki, co ma zdrowy rozsądek za nic.


    Były poseł, kapeenowiec Adam Słomka, zgromadził już spory kapitał ataków i osiągnięć w walce z najlepiej oszańcowanym reliktem sowietyzmu w Polsce – bastionem wymiaru tej pseudo sprawiedliwości. Przytaczam jego artykuł w tej kwestii: SĘDZIOWIE RECYDYWIŚCI
    W ostatnich dniach sporym rezonansem odbiło się oryginalne stanowisko sędziów Sądu Najwyższego o „respektowaniu nieopublikowanych orzeczeń” Trybunału Konstytucyjnego.

    Przypomniały mi się zdarzenia sprzed 35 lat, gdy sędziowie nagminnie stosowali nieopublikowany dokument, jakim był dekret Rady Państwa PRL z 13 grudnia 1981 r. o rygorach stanu wojennego. Antydatowany ukazał się w Dzienniku Ustaw z wielodniowym „opóźnieniem”. Jako publiczność chodziliśmy z Anną Nikodem i Sławomirem Skrzypkiem na pokazowe procesy działaczy demokratycznej opozycji. Na własne oczy widziałem sędziów, który ferowali wyroki wieloletniego więzienia dla członków Związku Zawodowego „Solidarność” cytując przepisy z… gazety. Sędziowie wojskowi nosili dziennik „Żołnierz Wolności”, a cywilni otwierali na sali rozpraw „Trybunę Ludu”. Taka to była demokracja i praworządność. Wydawało się, że to już nigdy nie może się powtórzyć.

    Jednak rzecznik prasowy Sądu Najwyższego Dariusz Świecki zapowiedział obywatelom Polski będącym w Unii Europejskiej, iż: „sędziowie będą respektować nieopublikowane orzeczenia, a ich publikacja nastąpić może w… internecie.”

    Jakby tego było mało ów rzecznik zorganizował konferencję prasową w reprezentacyjnym holu swego służbowego gmachu bezpośrednio na tle świeżo utworzonej galerii z wizerunkami prezesów Sądu Najwyższego.

    Jakie postaci pokazano w galerii sław Najwyższego Sądu obecnej Rzeczpospolitej?

    Kogo tam eksponują, kim się szczycą?

    W gronie wybranych Prezesów znalazły się piękne postacie z Drugiej Rzeczpospolitej – choćby sędziego Władysława Seydy, czy z Trzeciej Rzeczpospolitej – Stanisława Dąbrowskiego, przyzwoitego sędziego w PRL i Prezesa SN w Niepodległej Polsce.

    Jednak pośród tych szlachetnych postaci prezentuje się w galerii liczne grono zwyczajnych zbrodniarzy komunistycznych! Wzorowych sędziów Niepodległej Polski zrównano z funkcjonariuszami totalitarnej atrapy sądownictwa. Przykładowo znajdziemy tam takie charakterystyczne dla PRL indywidua:

    Jerzy BAFIA – został „sędzią” Sądu Powiatowego w Krakowie w 1950 roku i jako lojalny przedstawiciel aparatu terroru błyskawicznie awansował obejmując stanowisko prezesa Sądu Wojewódzkiego w stolicy. Oficjalnie oddelegowany do Sądu Najwyższego PRL w 1954 roku, jednak jak wynika z dokumentów już rok wcześniej orzekał w tajnej sekcji Sądu Najwyższego wydającej m.in. wyroki śmierci na żołnierzy Niezłomnych.Po śmierci Stalina, w trakcie odwilży 1956 roku, ukrył się w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie 15 lat pełnił funkcję dyrektora departamentu prawnego. Następnie skierowano go do pracy na etacie profesora prawa Uniwersytetu Warszawskiego i dziekana Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Potem objął stanowisko Szefa Kancelarii Sejmu, był posłem PZPR, a w latach 1972–1976 Prezesem Sądu Najwyższego PRL. Od 1976 ministrem sprawiedliwości w kolejnych rządach premierów: Jaroszewicza, Babiucha, Pińkowskiego i Jaruzelskiego. Jako minister legalizował systemowe bezprawie, np. ścieżki zdrowia czyli masowe pobicia robotników w Radomiu oraz uwięzienie po sfingowanym procesie Kazimierza Świtonia , założyciela Wolnych Związków Zawodowych.

    Włodzimierz BERUTOWICZ – karierę w organach „sprawiedliwości” PRL rozpoczął typowo, czyli od służby w Milicji Obywatelskiej. W 1950 roku został skierowany do pracy w prokuraturze, a następnie w sądach. W latach 1959–1967 był prezesem Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu i we Wrocławiu. Następnie rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego, posłem na Sejm PRL. Na IX Zjeździe PZPR wybrany do zespołu Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej.
    W latach 1975–1980 pełnił funkcję profesora „Akademii” Spraw Wewnętrznych w Warszawie, tj. kuźni kadr MO i SB. Na mocy ustawy o IPN ta "uczelnia" jest zaliczana do organów bezpieczeństwa państwa – totalitarnej PRL.
    Został ministrem sprawiedliwości w rządzie PRL Piotra Jaroszewicza. Odpowiada za masowe legalizowania bezprawia m.in. wobec uczestników protestów 1970 roku w Trójmieście.
    Od 1976 roku poprzez stan wojenny aż do czasów pierestrojki był nieprzerwanie prezesem Sądu Najwyższego PRL. Równocześnie w stanie wojennym Jaruzelski namaścił go na przewodniczącego marionetkowego Trybunału Stanu.

    Takie są typowe dwa życiorysy (z większej listy podobnych "sław" przypominanych jako chluba Polski na głównej ścianie w SN) – gorliwych budowniczych zbrodniczego systemu PRL, aparatczyków, którzy wszystkie funkcje sprawowali z nadania partii komunistycznej i pod ścisłą kontrolą służb specjalnych.

    Prawdziwe wizytówki Sądu Najwyższego!

    Jednak taka postawa nie może dziwić zważywszy, iż w konsekwencji ustaleń „okrągłego stołu” wszyscy dyspozycyjni sędziowie, zbrodniarze komunistyczni, którzy represjonowali patriotów, pozostali w kierowniczych gremiach wymiaru sprawiedliwości Nowej Polski. Zostali wręcz uhonorowani wprowadzeniem „immunitetu sędziowskiego” (instytucji nieznanej w PRL, stosowanej tylko w Bułgarii). W efekcie takiego procederu około tysiąc sędziów – owych zbrodniarzy komunistycznych – zbudowało obecną strukturę i „standardy” sądów III RP.

    Dlatego sędziowie próbują wymieszać oprawców z ofiarami, ukrywając, iż sądy totalitarnej PRL (pomimo występowania sporadycznych wyjątków) były ważnym narzędziem komunistycznego terroru i dławienia wolnościowych aspiracji narodu Polskiego, podobnie jak milicja, prokuratura czy ludowe wojsko. Trzeba się z tym zmierzyć, a dyspozycyjnych funkcjonariuszy usunąć. W innym wypadku afery z prezesem sądu „na telefon” (E.Milewski z Gdańska) będą na porządku dziennym.


    Co prawda publicznie pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Wolnej Polski, Adam Strzembosz, zapewniał , iż „sędziowie oczyszczą się sami”, niemniej, jak wiemy, do dziś ANI JEDEN SĘDZIA KOMUNISTYCZNY NIE ZOSTAŁ SKAZANY czy choćby usunięty z zawodu, a na zasadzie mimikry zło jedynie wciągnęło i nauczyło oportunizmu młodych w togach.

    Jak wskazuje Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich w składzie Sądu Najwyższego mamy nadal kilkunastu zbrodniarzy z czasów PRL, jest to więc największa (procentowo do całości składu) przechowalnia totalitarnych reliktów socjalistycznego wymiaru sprawiedliwości w III RP. Na czele tej grupy stoi Przewodniczący Izby Wojskowej i Prezes Sądu Najwyższego generał Janusz Godyń

    Janusz GODYŃ – sędzia major LWP; wsławił się w PRL wyjątkową dyspozycyjnością – przykładowo skazał na bezwzględne więzienie Jana Drucia, działacza KPN z Huty Batory, przymusowo wcielonego do Ludowego Wojska za udzielenie pomocy bohaterskim górnikom z KWK „Wujek”, polegającej na przekazywaniu żywności dla strajkującej załogi kopalni, otoczonej przez wojsko i milicję.

    Kolejna grupa skompromitowanych sędziów Sądu Najwyższego wydaje systematycznie kuriozalne uchwały, np. w przedmiocie ustawy o nieprzedawnieniu zbrodni komunistycznych (wydawało mi się to naszym największym sukcesem w historii parlamentarnej opozycji niepodległościowej). Niestety, praktyka jest taka, że uchwały sędziów Sądu Najwyższego interpretują tę ustawę tak karykaturalnie, iż zbrodnie PRL, owszem, można by ścigać, ale w 99 procentach przypadków uznaje się je za przedawnione…

    Jest to postępowanie identyczne z zachowaniem hitlerowskich sędziów III Rzeszy, którzy w Trybunale RFN przez ponad 25 lat blokowali rozliczenie własnych zbrodni.

    Skutki takich praktyk obrazują ostatnio:

    Na własnym przykładzie: Sąd w Warszawie odmówił ścigania funkcjonariuszy ZOMO, których SB przebrała w mundury Służby Więziennej po to, by mnie pobili do nieprzytomności w szpitalu więziennym 25 lutego 1986 roku na ul. Rakowieckiej. Był to odwet za pisanie skarg na warunki „leczenia” i interwencje premier Wielkiej Brytanii u Jaruzelskiego.

    Sąd Okręgowy w Krakowie 12 kwietnia 2016 r. odmówił prokuraturze IPN prawa do ścigania kilkudziesięciu funkcjonariuszy SB, którzy 3 maja 1986 roku pozbawili wolności 287 osób po to, by obywatele nie uczestniczyli w mszy świętej. Następnie SB-mani pobili kastetami i pałkami kilkudziesięciu działaczy KPN i Solidarności na Wawelu podczas obchodów „nielegalnego” święta 3 Maja. Zachował się rewelacyjny kolorowy film z tej akcji SB (dostępny w internecie oraz rzetelna relacja TVP Kraków – http://krakow.tvp.pl/24865530/12-iv-2016-godz-1830 ).

    Wskutek takich oto postaw gremiów decydenckich w wymiarze sprawiedliwości – przede wszystkim Sądu Najwyższego RPRL – do dziś żaden z przywódców państwa komunistycznego, MSW PRL czy PZPR, nie został realnie ukarany i nie trafił do więzienia. Skazany został za to na bezwzględne 10 miesięcy więzienia (prawie rok) niezłomny Zygmunt Miernik, były internowany, ofiara hunty Jaruzelskiego za tortowy protest wobec sądowej ochrony oprawców.

    W tym kontekście nie może więc dziwić, iż dziś sędziowie nadal uważają za właściwe stosować nieopublikowane orzeczenia, a nawet postanowili się tą oryginalną postawą pochwalić.

    Identycznie, w pełnym poczuciu bezkarności (immunitet!), sędziowie konsekwentnie wpływają na życie polityczne Trzeciej Rzeczpospolitej, jawnie sabotując rozliczenie przestępczych działań i lustrację. Odmawiając in gremio wykonania ustaw o ujawnieniu agentury, a ponadto chroniąc „swoje elity” przed odpowiedzialnością karną.

    Dobitnie widać to choćby na dwu przykładach bezkarności – "zakochanej" w dużej gotówce poseł PO Sawickiej czy ministra powszechnej prywatyzacji Janusza Lewandowskiego, który zasłynął „sprzedażą” zakładów za cenę niższą niż wartość towarów w ich magazynie. Perypetie z jego wieloletnim procesem karnym, toczonym w sądach krakowskich z mojego wniosku, to temat na książkę.

    Nie można się zatem dziwić sędziom, iż czujnie zareagowali na apel poprzednich Prezydentów. Jest z kogo brać przykład.

    Tak na marginesie, od jakich ludzi idą dla sędziów - obrońców demokracji - stosowne wytyczne, króciutko dla przypomnienia:

    Lech Wałęsa – za wspieranie „lewej nogi” ochroniony przez Sąd w postępowaniu lustracyjnym. Orzeczono, iż nie był agentem SB. Na szczęście żona Kiszczaka nie chciała podzielić losu Jaroszewiczów i udostępniła teczkę TW „Bolka” IPN-owi. Lech Wałęsa dbał o „sprawdzone” kadry z PRL-owskim, PZPR-owskim i SB-eckim rodowodem z wielką pieczołowitością i to we wszystkich strukturach państwa.

    Aleksander Kwaśniewski – minister w rządzie PRL, który wsadzał opozycjonistów do więzień (w tym i mnie w 1988 roku), przywiózł od KGB z Moskwy milion dolarów na utworzenie SLD, następnie przetransferował kilka milionów dolarów z tajnych kont PZPR. Nadal obficie finansowany przez komunistycznych oligarchów poprzez Ukrainę. Uratowany przez Sąd Apelacyjny fortelem prawnym i kazualną sofistyką, iż kandydat na prezydenta nie jest kłamcą lustracyjnym, gdyż jego współpraca z SB miała charakter… jawny. A ścigany winien być tylko TAJNY współpracownik…
    Skandaliczny przebieg jego procesu lustracyjnego to również temat na osobną książkę. Trzeba przyznać, iż Aleksander Kwaśniewski także dbał o swoje kadry „fachowców” z PRL-owskim, PZPR-owskim i SB-eckim rodowem – zabezpieczając beneficjentów nowego systemu władzy.

    Bronisław Komorowski – minister w rządzie Mazowieckiego, który jako jedyny opozycjonista z czasów PRL stanął na czele oddziałów ZOMO, by w 1990 roku osobiście pacyfikować protesty KPN, domagającej się likwidacji PZPR i baz wojsk sowieckich. Warto poczytać o tym niewiarygodnym wyczynie w jego autobiografii.
    Na osobistego doradcę obrał sobie zbrodniarza Jaruzelskiego, osłaniając go skutecznie przed jakąkolwiek odpowiedzialnością karną.
    Bronisław Komorowski był chroniony przez sędziów w procesie Wojciecha Sumlińskiego (wątki licznych powiązań z WSI) oraz w procesie z mojego wniosku w kampanii wyborczej (relacja na portalu TV Republika). Prezydent Komorowski odwdzięczył się sędziom Sądu Najwyższego inicjatywą ustawodawczą, umożliwiającą przedłużenie im pracy mimo osiągnięcia wieku emerytalnego – co skutkuje oczywiście wydłużeniem aktywności sędziów zbrodniarzy komunistycznych. Ponadto Prezesa SN Adama Strzembosza odznaczył orderem Orła Białego…

    Widać więc, jak wielkie wyzwania stoją przed obozem „dobrej zmiany”. Uzdrawiać trzeba równolegle: media, politykę socjalną, wojsko, służby specjalne, szkolnictwo.

    Minister sprawiedliwości dzielnie odzyskuje prokuraturę dla Państwa Polskiego. Warto się zastanowić, kto może uratować państwotwórczy wymiar sprawiedliwości dla Rzeczpospolitej? Uważam, że to naturalne zadanie dla Pana Prezydenta Andrzeja Dudy.

    Warto zainicjować publiczną debatę. Pomyśleć nad sprawdzoną w świecie instytucją ŁAWY PRZYSIĘGŁYCH, czynnika społecznego, który całkowicie zmienia model funkcjonowania sądownictwa. Wypada rozmawiać z sędziami, którzy nie zrobili kariery w III RP, ale odważnie zachowali się w PRL odmawiając sądzenia w procesach politycznych (było kilkuset takich sędziów – najsilniejszy opór wystąpił w Opolu). Spora grupa sędziów (około stu) zachowała się bardzo przyzwoicie podczas tysięcy postępowań rehabilitacyjnych za krzywoprzysiężne wyroki PRL. Warto przeanalizować efekty węgierskich zmian w sądownictwie. Wchodzi nowe młode pokolenie do Sądów Rejonowych, trzeba je pozyskać dla dobra państwa. Po prostu trzeba podjąć "wyzwanie" rzucone przez układ zamknięty.

    Natomiast zbrodniarzy w togach... – oczywiście przegonimy ich tak czy siak z sądów.

    Adam Słomka
    Przewodniczący stowarzyszenia KPN-Niezłomni
    Poseł na Sejm I, II i III kadencji.

    "Podczerwień" owej galerii portretów prezesów teraz lepiej widać, bo odświętna data jej powstania – Sąd Najwyższy w 2014 r. obchodził swój jubileusz 100-lecia – za czasów rządów zdrajców i zaprzańców pod egidą herr Tuska była szczera: decydenci w togach bezkarnie myśleli, że III RP – PRL bis będzie trwała wiecznie.

    Do omawianej wyżej przez Adama Słomkę haniebnej ekspozycji dorzucić należy Wacława BARCIKOWSKIEGO, który stanął na czele SN w 1945 r. i pełnił tę funkcję do 1956 r. Zdaniem historyków był on personalnie odpowiedzialny za degradację sądownictwa w okresie stalinizmu.

    W prezentacji nie pominięto Adama ŁOPATKI, ostatniego prezesa w czasach PRL-u. On również był przedstawicielem wierchuszki partyjnej z KC. W stanie wojennym został ministrem niesławnego Urzędu do spraw Wyznań. /2

    A współcześnie? Wyraźnie świecąca w świetle podczerwieni Małgorzata GERSDORF – obecna Pierwsza Prezes SN. To ona od dłuższego czasu zamiata pod dywan próbę handlu orzeczeniami w SN przez skorumpowanych sędziów a także odrzuca kasację w swojej sprawie (na wielu szczeblach tego procesu ponawiane twarde zarzuty stawiane jej przez Ryszarda Jacha, byłego wiceprezesa OFE "Skarbiec")./3

    Przyp. ZK :
    1/ http://naszeblogi.pl/52321-o-wolnosci [patrz także komentarz - cytat z J.M. Rymkiewicza]
    2/ http://niezalezna.pl/76144-komunistyczni-kaci-chluba-polskiej-temidy-sad-najwyzszy-nierozerwalnie-zwiazany-z-prl-em
    3/ Jan Piński, Standardy pani prezes, "Warszawska Gazeta", nr 17 z dn. 29.04 - 05.05. 2016 r.
  • @Krystyna Trzcińska 12:02:51
    [Dziś toczy się ostateczna i śmiertelna walka o być albo nie być Polski i Polaków pomiędzy drugim, trzecim pokoleniem AK/NSZ/WiN/ a takim samym pokoleniem pomiotów żydobolszewii z Smierszy, NKWD, UB, IW/WSW, kapusi Gestapo/SS, folksdojczy, banderowskiego pomiotu, oraz tzw. Litwaków. ] Czy Witold Pilecki zdemaskował Józefa Cyrankiewicza jako niemieckiego konfidenta w KL Auschwitz? •W obozie organizował ruch oporu pn. Związku Organizacji Wojskowej
    •Jest prawdopodobne, że dowiedział się tam o rzekomej konfidenckiej działalności Józefa Cyrankiewicza, późniejszego premiera PRL
    •Tezę o tym, że Cyrankiewicz był konfidentem gestapo w obozie, potwierdzają również inni świadkowie
    •Obozowa przeszłość Cyrankiewicza mogła mieć wpływ na to, że nie zdecydował się on na ułaskawienie skazanego na śmierć Pileckiego
    Witold Pilecki, żołnierz wojny 1920 r., ułan II Rzeczypospolitej, po klęsce wrześniowej 1939 r. wstąpił w szeregi Tajnej Armii Polskiej - jednej z pierwszych podziemnych organizacji w okupowanej przez Niemców Polsce. To właśnie z jej ramienia dał się aresztować i dobrowolnie poszedł do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. 21 września 1940 r. Witold Pilecki (jako Tomasz Serafiński) stał się numerem 4859. Swoje dwu i pół roczne uwięzienie zakończył brawurową ucieczką. Ochotnicza misja to główny powód, dla którego temu polskiemu Bondowi powinniśmy stawiać pomniki i kręcić o nim superprodukcje filmowe. Historii tej nie można jednak opowiedzieć bez uwzględnienia roli, jaką odegrał w niej Józef Cyrankiewicz. ''Transport wtacza się na bocznicę kolejową w Oświęcimiu. W świetle reflektorów, przy pomocy bicia pałkami, opróżnia się wagony. Krzyki Niemców, jęki bitych i szczutych psami więźniów, strzelanina - wydawało mi się, że znalazłem się w piekle'' - pisał po zakończeniu II wojny światowej rotmistrz. Dopiero po ubeckich przesłuchaniach na Rakowieckiej zmienił zdanie: "Oświęcim przy tym to była igraszka".

    W swoim raporcie pod datą 21 września 1940 r. napisał: ''Około 10 wieczór (godzina 22.00) pociąg się zatrzymał w jakimś miejscu [...]. Słychać było krzyki, wrzask, otwieranie wagonów, ujadanie psów. To miejsce we wspomnieniach moich nazwałbym momentem, w którym kończyłem ze wszystkim, co było dotychczas na ziemi i zacząłem coś, co było chyba gdzieś poza nią. [...] Zbliżaliśmy się do bramy, umieszczonej w ogrodzeniu drutów, na której widniał napis 'Arbeit macht frei'. Później dopiero nauczyliśmy się go dobrze rozumieć''.

    Auschwitz – wielka fabryka zagłady

    Od pierwszych dni w Auschwitz organizował siatkę konspiracyjną, pod nazwą Związku Organizacji Wojskowej (ZOW). Należeli do niej m.in.: Stanisław Dubois, Xawery Dunikowski i Bronisław Czech. ZOW działał w systemie tzw. ''piątek''. Pilecki tak o tym opowiadał: ''Każda z tych 'piątek' nie wiedziała nic o 'piątkach' innych i sądząc, że jest jedynym szczytem organizacji, rozwijała się samodzielnie, rozgałęziając się tak daleko, jak ją sumą energii i zdolności jej członków plus zdolności kolegów stojących na szczeblach niższych, a przez 'piątkę' stale dobudowywanych, naprzód wypychały''. Bieżącym celem była pomoc współwięźniom. Przez pralnicze komando i za pomocą uciekinierów z obozu Pilecki wysyłał do generała ''Grota'' Roweckiego raporty (przekazywane następnie na Zachód), informując, że Auschwitz nie jest zwykłym obozem pracy, ale wielką fabryką zagłady. Zarówno w Anglii, jak i w Ameryce uważano je za grubo przesadzone. Możni tego świata nie chcieli uwierzyć...

    Docelowym zadaniem ZOW było wyzwolenie obozu. Miało to nastąpić własnymi siłami (w końcu 1942 r. pion wojskowy organizacji liczył co najmniej kilkuset zaprzysiężonych konspiratorów, wyposażonych w broń wykradzioną ze zbrojowni SS) i dzięki pomocy z zewnątrz. Komenda Główna AK w Warszawie uznała jednak, że plan Witolda jest zbyt niebezpieczny (sama tylko załoga SS w Auschwitz liczyła od 6,5 tys. do 8 tys. osób). Na początku 1943 r. Pilecki był już tak znany w obozowym podziemiu, że w każdej chwili groziła mu dekonspiracja. Pytanie, dlaczego? Petycje byłych więźniów

    W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Pilecki wraz z dwoma współwięźniami (Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim) zdołał uciec z obozu (to temat na oddzielny artykuł, a nawet sensacyjny film). W Auschwitz pozostawił silną organizację, a starannie przemyślana hierarchia wtajemniczenia miała chronić ZOW przed wsypą. Dodatkowym zabezpieczeniem była specjalna grupa, która likwidowała najgroźniejszych funkcyjnych i konfidentów. To jednak okazało się niewystarczające.

    Według relacji dr. Rafała Brzeskiego, Pilecki po powrocie do kraju w 1945 r. zwierzył się działaczowi przedwojennej PPS Timofiejowi Jarudze, że w Auschwitz działał konfident o pseudonimie ''Tor''. Do obozu trafił z Krakowa, przewieziony następnie do Mauthausen, po wojnie stanął na czele podporządkowanej komunistom Polskiej Partii Socjalistycznej. Inny więzień Auschwitz, PPS-owiec Stanisław Dubois opowiadał, że ''Tor'' był widziany podczas rozmowy z szefem Politische Abteilung - oddziału politycznego obozowego gestapo – Grabnerem, która odbyła się bez wiedzy dowództwa konspiracyjnej organizacji. W wyniku denuncjacji, tylko w jednej egzekucji zginęło kilkudziesięciu więźniów, w tym członkowie kierownictwa ZOW, z wyjątkiem trzech osób, których ''Tor'' nie znał.

    Historia ma jednak z ''Torem'' problem. W opracowaniach o Związku Organizacji Wojskowej i w relacjach świadków nie pojawia się człowiek o takim pseudonimie. W kierownictwie ZOW była natomiast osoba, której charakterystyka odpowiada opisywanemu konfidentowi. Nosiła pseudonim ''Rot'', a był to… Józef Cyrankiewicz.

    Przed ucieczką z Auschwitz Pilecki miał spotkać się z ''Torem'' i dać do zrozumienia, że został rozszyfrowany. Po wojnie wysłał list do Cyrankiewicza, w którym zarzucił mu, że kłamliwie przedstawia swoje zasługi dla obozowej konspiracji (Cyrankiewicz robił z siebie twórcę ruchu oporu w KL Auschwitz). Petycje pisane przez byłych więźniów o łaskę dla Pileckiego do Cyrankiewicza, który komunistycznym premierem - na długie lata - został trzy miesiące przed aresztowaniem rotmistrza, okazały się bezskuteczne… Andrzej Pilecki, syn rotmistrza, pamięta również próby interwencji u Bolesława Bieruta. Interweniowali np. państwo Newerly, uratowani przez rotmistrza w czasie wojny z getta. Także bez rezultatu. Przez cały PRL obowiązywała wersja, że to właśnie Cyrankiewicz był organizatorem konspiracji w KL Auschwitz. Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku w obozowym muzeum widniało jego zdjęcie, a o Pileckim - prawdziwym twórcy ruchu oporu wśród więźniów - Związku Organizacji Wojskowej nie było ani słowa. Jeszcze w styczniu 2005 r., podczas obchodów 60. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz, prezydent Aleksander Kwaśniewski, mówiąc o więźniach-bohaterach wymienił Cyrankiewicza, ''zapominając'' o rotmistrzu. Pilecki został oczyszczony z zarzutów, jakie postawili mu komunistyczni mordercy (przede wszystkim o szpiegostwo i ''próby zamachów na czołowe osobistości Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego'') dopiero w 1990 r., rok po śmierci Cyrankiewicza.

    Unicestwić świadka

    W czerwcu 1946 r. Pilecki dostał informację o grożącym mu niebezpieczeństwie. Odrzucił jednak propozycję wyjazdu wraz z żoną i dziećmi do Londynu. Dalszy ciąg swojej misji dla Ojczyzny określił słowami: ''Ja stąd nie wyjadę. Ktoś tu musi trwać bez względu na konsekwencje''. Zamiast tego wysłał list do premiera Cyrankiewicza, w którym zarzucił mu, że kłamliwie przedstawia swoje zasługi dla obozowej konspiracji. W KL Auschwitz więźniowie przyrzekli sobie, że jeśli przeżyją, będą mówić tylko prawdę... W maju 1947 r. Pilecki został aresztowany przez UB. Eleonora Ostrowska, kuzynka i łączniczka rotmistrza, wspominała: - Któregoś dnia przyszło do mnie dwóch panów. Prosili, abym wydała im pamiętnik i wszystkie rzeczy Witolda. Zgodziłam się, bo pokazali upoważnienie z oryginalnym podpisem Pileckiego. Nie wiedziałam wówczas, że jest już na UB. Potem zrozumiałam, że w pamiętniku mogły być materiały podważające rolę Cyrankiewicza w obozie.

    W marcu 1948 r. Pilecki, wraz ze współpracownikami, stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Proces był pokazowy, starannie nagłośniony przez reżimową prasę jako sprawa szpiegów Andersa. 15 marca 1948 Witold Pilecki, Maria Szelągowska i Tadeusz Płużański (mój Ojciec) zostali skazani na karę śmierci. Pileckiego ''prezydent'' Bierut nie ułaskawił. Dobrowolne pójście do KL Auschwitz okazało się... argumentem przeciw bohaterskiemu rotmistrzowi – komuniści przedstawiali go jako zdrajcę i konfidenta gestapo. Tym konfidentem nie był jednak Pilecki.

    Eleonora Ostrowska zapamiętała, jak podczas rozprawy odczytano list od Cyrankiewicza: ''Gdyby oskarżony zechciał powoływać się na mnie, na naszą znajomość z Oświęcimia, nie może to w żadnym wypadku zmniejszyć jego winy i spowodować złagodzenia wyroku. Oskarżony Witold Pilecki jest wrogiem Polski Ludowej, jest bardzo szkodliwą jednostką, dlatego powinien ponieść najwyższy wymiar kary''. Ostrowska opowiadała dalej: - Gdy Witold usłyszał te słowa jego palce zacisnęły się bardzo mocno. Dopiero po chwili uścisk zelżał…

    List od Cyrankiewicza jest elementem sporu – nie ma go w 20 tomach akt procesowo-śledczych. Jego odczytania na sali sądowej nie potwierdzili żyjący w latach 90. ub. wieku współoskarżeni – ani mój Ojciec, ani Makary Sieradzki. Niezależnie od listu możemy śmiało powiedzieć, że Cyrankiewicz był wystarczająco wpływowy, aby uratować rotmistrza przed śmiercią. Z jakiegoś powodu tego nie uczynił. W latach 80. Zofia Optułowicz poszła do niego, aby pomógł odnaleźć grób ojca. Powiedziała, że jest córką Witolda Pileckiego. Wówczas Cyrankiewicz zapytał: ''Kto to jest?''.

    Z cytowanej już relacji PPS-owca Timofieja Jarugi wynika, że przed aresztowaniem w 1947 r. Pilecki nie zdążył znaleźć drugiego świadka, aby zdemaskować ''Tora'': ''Pośpiech wykonania wyroku kary śmierci, jest tylko potwierdzeniem, że zdrajca-oberkonfident obozowego gestapo zrobił wszystko, aby unicestwić groźnego dla siebie świadka''. Prof. Józef Garliński pisze: ''Temat ruchu oporu w Oświęcimiu został załgany do wszystkich możliwych granic i wykorzystano go do wsparcia kariery politycznej Józefa Cyrankiewicza i innych podobnych oportunistów. [...] Znajomość prawdy o Oświęcimiu Witold Pilecki przypłacił życiem''.

    ''Element destrukcyjny!''

    Edward Padkowski do Auschwitz trafił 25 maja 1941 r., razem ze swoim kolegą - innym studentem z Politechniki Lwowskiej Wincentym Ciesielczukiem. Padkowski pisze, że jego kuzyn Wacław Maliszewski, też osadzony w obozie, poprosił Cyrankiewicza o nawiązanie łączności z partyzantką i uwiarygodnienie. ''Przy następnym spotkaniu Cyrankiewicz zapytał: 'Pan był przed wojną w Lublinie prezesem Zarządu Wojewódzkiego Stronnictwa Narodowego?'. Tak - odpowiedział Maliszewski - nie widział powodu, aby kryć się z tym przed Polakiem ze ścisłej czołówki obozowej konspiracji. [...] 'Takich ludzi na wolności nie potrzeba' - brzmiała odpowiedź Cyrankiewicza''. Przygotowując ucieczkę Padkowski i Ciesielczuk nie zwrócili się już do Cyrankiewicza. Do bazy partyzantki AK, która mieściła się na strychu stodoły w gospodarstwie państwa Marii i Jana Jedlińskich, dotarli dzięki pomocy łączniczki AK. Spędzili tam cały tydzień, czekając na dowódcę obwodu AK por. Jana Wawrzynka ''Danutę'': ''W krótkiej rozmowie wyjaśnił, dlaczego tak długo kazał nam czekać. Wyciągnął z kieszeni pomiętą kartkę - otrzymany z obozu służbowy meldunek ROTA: 'Od ROT do DANUTA. Dnia 11 sierpnia 1944 ucieczka dwóch studentów Politechniki Lwowskiej: Wincenty Ciesielczuk, nr obozowy 16369, Edward Padkowski, nr obozowy 16366. Element destrukcyjny! (-) ROT'''.

    Józef Cyrankiewicz miał zostać przeniesiony z Auschwitz do obozu w Mauthausen za zasługi w kapowaniu członków obozowej konspiracji. W świetle dokumentów ''Rot'' opuścił obóz w nocy z 18 na 19 stycznia 1945 r., w kolumnie więźniów, którą popędzono aż do Wodzisławia Śląskiego. Stamtąd, transportem kolejowym, trafił do Mauthausen.

    Odrażający układ

    Stanisław Adamczyk opisuje swój pobyt w izbie chorych więzienia we Wronkach, gdzie trafił po wojnie z wyrokiem dożywocia. Lekarz z Polikliniki UB w Poznaniu o nazwisku Wiktorowicz miał powiedzieć do jednego z więźniów: '''Tak, Kachel, z wami nie jest dobrze, bo ani umrzeć, ani się wyleczyć'. Wtedy Kachel rozpłakał się i podniesionym tonem oświadczył: ''[...] tu w tym więzieniu razem ze mną powinien się znaleźć pan premier Józef Cyrankiewicz. Jest prawdą, że pełniłem w Oświęcimiu funkcję kapo, ale Cyrankiewicz uprawiał to samo, lecz w nieco innej formie, bo bardziej zawoalowanej'''. Więzień Kachel stwierdził następnie, że Cyrankiewicz często wręczał mu listy więźniów, którzy mieli zginąć w komorach gazowych, oszczędzał przy tym Rosjan kosztem Polaków. Organizował również zabawy dla SS-manów z udziałem wyselekcjonowanych i dorodnych kobiet.

    Potwierdza to były funkcjonariusz Informacji Wojskowej i KGB Maurice Shainberg. Cyrankiewicz, jako tajny agent gestapo w Auschwitz był ''odpowiedzialny za dostarczanie kobiet żydowskich, jako prostytutek, dla Niemców. Traktował je brutalnie, skazując na gaz i piece te, które odmawiały służenia nazistom''. Przebywając po wojnie na terenie Niemiec, Shainberg miał schwytać Cyrankiewicza i przekazać go szefowi drugiej sekcji kontrwywiadu majorowi Bochookowi. ''Major zawarł z nim układ, który polegał na spreparowaniu fałszywych dokumentów z okresu wojny, ukrywając jego zaangażowanie i współpracę z gestapo. W sfałszowanych dokumentach stwierdzono, że Cyrankiewicz, udając kolaborację z nazistami, miał pracować dla wojskowego kontrwywiadu sowieckiego. Wszystkie dowody dotyczące tego gryzonia, jakie zebraliśmy, przesłane zostały do archiwów w Moskwie, w celu ukrycia ich, a jego mianowano pierwszym sekretarzem Polskiej Partii Socjalistycznej. Był to odrażający układ polityczny, gdzie w zamian za uniknięcie więzienia Cyrankiewicz miał pełnić rolę kukły polskich komunistów dla Sowietów''.

    Z kolei Henryk Pająk przytacza wspomnienie więźnia ze Strzelec Opolskich i Wronek, który po wojnie odsiadywał wyrok razem z Czesławem Karaszewiczem - innym kapo z Auschwitz: ''W jego relacji Cyrankiewicz był tam kapo do specjalnych zadań, których on sam, czyli kapo Karaszewicz nigdy do końca nie poznał. Podczas jednego z widzeń Karaszewicz miał nakłonić swoją żonę, aby poprosiła Cyrankiewicza (ówczesnego premiera PRL) o pomoc, gdyż w przeciwnym przypadku 'on wyjawi sporo z jego oświęcimskiej kariery'. [...] Cyrankiewicz okazał się twardy i pewny siebie, bo w niczym nie pomógł swemu kumplowi''. Nie zrobił również nic w sprawie Pileckiego. Edward Padkowski: ''Jako premier mógł na pewno poprzeć prośbę żony skazanego o ułaskawienie przez Bieruta... gdyby tylko chciał''. Podobnie było w przypadku Witolda Pileckiego. Mama Zajączka A to mało znana relacja Olgierda Czapińskiego: ''W czasie okupacji niemieckiej rotmistrz Pilecki był w AK przełożonym mojej mamy, Ireny Czapińskiej. W sklepiku przy ul. Słowackiego na Żoliborzu w Warszawie mama prowadziła skrzynkę kontaktową. Gdy Pilecki wrócił po wojnie do Polski, mama radziła mu, aby wyjechał zagranicę, bo sądziła, a może wiedziała już z doświadczenia, że ludzi z kręgu AK, szczególnie szczebla kierowniczego, czekają prześladowania. Rotmistrz Pilecki uważał jednak, że dowódcy AK powinni pozostać w kraju, aby młodzi żołnierze 'wyszli z podziemia' i zaczęli normalnie żyć i pracować. W rozmowie z mamą rotmistrz Pilecki powiedział, że napisał (lub, że ma zamiar napisać) do Cyrankiewicza, że w przypadku, gdy wyda swoje pamiętniki, Pilecki ujawni swoje materiały zebrane w Oświęcimiu. Wkrótce po tej rozmowie został aresztowany. Dokumenty dotyczące działalności okupacyjnej, w tym oświęcimskiej, rotmistrz Pilecki zdążył przed aresztowaniem przekazać mamie do schowania. Z więzienia do mamy doszedł gryps: 'Niech Mama Zajączka zniszczy dokumenty'. Mama zgodnie z poleceniem dokumenty zniszczyła. Przypuszczalnie UB przechwyciło gryps. Przychodzili do nas do domu «mili panowie» i pytali, jak na mnie wołają. UB szukało Mamy Zajączka. Na mnie po urodzeniu (43 r.) wołano Zajączek z nieznanego mi powodu, a późnej wołano na mnie Bobuś. To zapewne uratowało mnie od sieroctwa (mojego ojca Niemcy zamordowali po upadku Powstania Warszawskiego), jak również to, że rotmistrz Witold Pilecki w śledztwie nie wskazał Mamy Zajączka. Bo gdyby wskazał, to mama siedziałaby na ławie oskarżonych w procesie Pileckiego zapewne z wyrokiem śmierci i nie sądzę, że w tym przypadku prezydent Bierut skorzystałby z prawa łaski''.

    ''Będzie musiał umrzeć''

    I jeszcze zeznanie Ruty Czaplińskiej, żołnierza AK i NZW, która po aresztowaniu i półtorarocznym ciężkim śledztwie została skazana w 1947 r. na 10 lat więzienia. W III RP prokuratorowi IPN powiedziała, że na Mokotowie porozumiewała się z Pileckim alfabetem Morse’a. Kiedyś dała mu znać, że idzie strażnik, ale Pilecki nie przerwał stukania. Trafił za to do karceru. Zbigniewowi Nowosadowi, członkowi Stronnictwa Narodowego (1 października 1947 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na 15 lat więzienia) Pilecki wystukał, że organizacja wpadła wskutek zdrady jakiejś łączniczki. Jego archiwum oświęcimskie przejął Cyrankiewicz, i dlatego on, Pilecki ''będzie musiał umrzeć''. Przed ucieczką z Auschwitz Pilecki miał spotkać się z ''Torem'' i dać do zrozumienia, że został rozszyfrowany. Przyjacielowi po wojnie przyznał, że rozmowa ta była wielkim błędem. Bohater w bezimiennym dole
    Bohaterska postawa rotmistrza Witolda Pileckiego powinna dać do myślenia wszystkim tym, którzy po dziś dzień mają czelność mówić i pisać kłamstwa o ''polskich nazistach'' oraz ''polskich obozach koncentracyjnych''. Te skandaliczne wypowiedzi wpisują się również w od lat powtarzane nieprawdy, że Auschwitz jest wyłącznie miejscem holokaustu Żydów, a w dalszej kolejności – zagłady Romów. Jeśli w ogóle wspomina się o mordowaniu Polaków, to polskie ofiary są wrzucane do wspólnego kotła, określanego terminem ''inne narodowości''. Oszczerstwa te powracają ze wzmożoną siłą przy okazji kolejnych rocznic wyzwolenia obozu, które nastąpiło 27 stycznia 1945 r. Twierdzenia o ''polskich obozach koncentracyjnych'' nie tylko przeczą faktom, ale przede wszystkim obrażają pamięć o więźniach, w tym o Witoldzie Pileckim. Szczęśliwie na takie kalumnie zaczęły reagować polskie władze.

    Niebywałe czyny ochotnika do Auschwitz zapewniły mu uznanie na Zachodzie - wliczono go w poczet najodważniejszych ludzi II wojny światowej. W komunistycznej Polsce, uznany za zdrajcę, został stracony w więzieniu mokotowskim 25 maja 1948 r. Spoczywa prawdopodobnie w bezimiennym dole na ''Łączce'' Powązek Wojskowych w Warszawie. Wciąż czekamy na wydobycie doczesnych szczątków polskiego bohatera.

    Autor: Tadeusz Płużański Ps...Dziś toczy się ostateczna i śmiertelna walka o być albo nie być Polski i Polaków pomiędzy drugim, trzecim pokoleniem AK/NSZ/WiN/ a takim samym pokoleniem pomiotów żydobolszewii z Smierszy, NKWD, UB, IW/WSW, kapusi Gestapo/SS, folksdojczy oraz tzw. Litwaków. Szanowny panie Tadeuszu Płużański: Po pierwsze Nie Cyrankiewicz, a Szpilman vel Cymerman, żydobolszewik. Od dawna wiadomo, że żyd Szpilman vel Cymerman vel Cyrankiewicz był kapo w niemieckim obozie koncentracyjnym. Żyd Szpilman vel Cymerman vel Cyrankiewicz czego nie wspomniano pracował w obozie na tzw. Kanadzie czyli segregacji rzeczy i kosztowności po zagazowanych żydach. Jakie korzyści z tym były związane nie trzeba wspominać ?! Za tą ciężką "pracę" kapo i agenta te ponoć tak niedobre Niemce zamiast wysłać go do Jahwe kominem jak jego współplemieńców kominem w postaci sadzy i dymu, wynagrodzili go wysyłając do wód w Szwajcarii, na podreperowanie zdrowia, czyli do sanatorium, pewnie na L4 jak i jego i obozowych esesmanów ciotę i agenta SS/Gestapo Bartmana vel Bartoszewskiego, "prof" bez matury, po powszechniaku, szwagra szefa Gestapo w Budapeszcie i także żyda!. Żyd Szpilman vel Cymerman vel Cyrankiewicz obawiał się, że Pilecki go zadenuncjuje i dlatego został unicestwiony przez Szpilmana vel Cymermana vel Cyrankiewicza. Tezę tą słyszałem już w latach siedemdziesiątych / na początku / gdy o Pileckim mało kto słyszał, ale o fakcie odkrycia przez osobę o takim nazwisku, prawdziwego zachowania żyda Szpilmana vel Cymermana vel Cyrankiewicza w obozie, mówiło się w kręgach "zamkniętych" jednoznacznie. Za przekazywanie takich informacji groziło wówczas aresztowanie. W latach 80-90 znałem starszego pana (zmarł na początku lat 90-tych), który przeżył obóz w Oświęcimiu. Opowiadał ten pan, jak więźniowie nie raz dostawali w twarz od pewnego siebie żyda Szpilmana vel Cymermana vel Cyrankiewicza. "Możni tego świata" mieli Polskę i Pileckiego w dupie! Gdyby nie Sowieci i Polscy Patrioci w ZSRR śladu by dzisiaj po polskim narodzie się nie ostało! To jasne jak słońce wiem to dokładnie ze źródeł niemieckich, że żyd Szpilman vel Cymerman vel Cyrankiewicz był KAPO w obozie jak i dużo innych komunistów a po 1945 GNĘBILI i mordowali AKOWCÓW--prześwietlcie Bieruta czy Gomułkę to się komunistom oczy otworzą jeśli je mają. Czytałem kiedyś relację współwięźnia Cyrankiewicza, że Cyrankiewicz (wtedy o innym nazwisku) dowiedział się o podkopie jaki kopali więźniowie. Bez zahamowań zgłosił to Niemcom. Ci wzięli go do lekkiej pracy, a może awansowali na kapo, a więźniów rozstrzelali. Po wojnie Cyrankiewicz za pomocą UB ścigał współwięźniów i UB mordowało ich po kolei. Człowiek, który to opisał przeżył, bo schował dawne dokumenty i zmienił nazwisko. Tak samo jak Cyrankiewicz zachował się inny niemiecki kolaborant: Władysław Bartman vel Bartoszewski, nazywany "profesorem". Pilecki wiedział o jego kolaboracji, dlatego Bartoszewski do końca życia wymazywał pamięć o Pileckim oraz blokował próby nadania Mu orderu Orła Białego. Pilecki prawdopodobnie wiedział że człowiek z fałszywym nazwiskiem żyd pseudo prof. Bartman vel Bartoszewski był płatnym donosicielem na GestaPO dlatego dostał L -4 z Auschwitz. Może dlatego ta Andrycz która grała egzaltowaną damę "ze spalonego teatru" z wysokich sfer w życiu publicznym PRL, wyskrobała dziecko z Cyrankiewiczem, bo po prostu nie chciała mieć dzieci z żydem..Na szczęście pamięć o bohaterach powoli zostaje przywracana. Bo do niedawna mało kto wiedział o rotmistrzu Pileckim, za to znaliśmy tajemnice alkowy pewnej znanej premierowej...Nina Andrycz...Trzeba o niej pisać. Aktorka raczej monotematyczna, obsadzana 'po warunkach' (grała przede wszystkim królowe). Bardziej znana, jako żona Cyrankiewicza. Kobieta światowa, niezwykle atrakcyjna, bardzo wpływowa i zepsuta do szpiku kości. Była przedmiotem adoracji władców ówczesnego komunistycznego świata. W biednej powojennej siermiężnej Polsce opływała w luksusy. Podróżowała, jeździła drogimi zagranicznymi autami i czuła... wstręt do ciąży...Gdyby chciała, pewnie wiele dobrego mogłaby uczynić w tym strasznym czasie, kiedy więzienia były pełne politycznych. Ale kiedy polscy patrioci gnili w kazamatach, byli torturowani i mordowani, pani premierowa brylowała na salonach, ze Stalinem i Mao. ("Norki od Stalina, porcelana od Mao..."). Na starość bredziła rzekomo zabawne i lekkie anegdoty o tych komunistycznych potworach, okraszając je historyjkami o swoich aborcjach. Bardzo [ Śmiertelnie ] zagadkową sprawą jest '' Archiwum Radomierzyckie ''(dostępne w internecie) gdzie znaleziono całe archiwum Gestapo. Na listach kolaborantów i matrioszek, znajduje się wiele ,, szacownych '' nazwisk z całej Europy. Trójka oficerów która odkryła te archiwum w tym Piotr Jaroszewicz została zamordowana. Musieli zginąć, zresztą Jaroszewicz przed śmiercią był torturowany, jego żona również. Sprawcy koniecznie chcieli odzyskać tą część archiwum, którą Jaroszewicz ukrył jako swoje "zabezpieczenie". Skądinąd wiadomo, że znaczna część komunistycznej wierchuszki z czasów okupacji, czołowi działacze PPR, GL i AL - byli konfidentami i agentami Gestapo. Musiały na tej liście być naprawdę "duże" nazwiska, że Jaroszewiczowie przypłacili to życiem. Tak to jedna z najbardziej mrocznych spraw historii Polski od 1918 r . Kiedyś oglądałem w TV program poświęcony zabójstwu małżeństwa Jaroszewiczów nawet taki znawca Piotr Pytlakowski był poruszony [przerażony] kiedy opowiadał o tej sprawie. Tak samo jeśli chodzi o śmierć o bł. ks.Jerzego Popiełuszki taka sama najprawdopodobniej była przyczyna zamordowania. Ksiądz Jerzy Popiełuszko musiał mieć wiedzę personalnie na kogoś kto miał duże wpływy polityczne i obawiał się zdemaskowania. Niestety ten ściek wyrył swoje koryto tak głęboko w systemie i w umysłach wielu Polaków, że dotychczasowe, powierzchowne zmiany w ogóle go nie naruszyły. Główni ideolodzy ścieku nie tylko mają się dobrze ale wciąż wywierają wpływ na innych. Metoda stosowana przez Cyrankiewicza (zakłamać prawdę) jest nie tylko stosowana ale nawet akceptowana przez społeczeństwo jako sposób działania. Wszystkie organy są zatrute ściekiem. Czy stać nas na detoks ??? Dlaczego milczało się o wyklętych? Bo trzeba byłoby ujawnić przeklętych. Do dzisiaj neoliberałowie przechrzty pilnują tematu tabu i byłych "utrwalaczy" skrzywdzić nie pozwolą. Stąd ten wrzask byłych wyznawców jedynie słusznej idei o rzekomo traconej demokracji w Polsce. Reasumując: Żydzi to zdrajcy i konfidenci tak było i tak jest teraz, żyd w rządzie, prokuraturze, sądzie, etc.. to w kraju bieda i nędza dlatego dobry żyd to martwy żyd lub w Izraelu u siebie.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829 

ULUBIENI AUTORZY