Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
158 postów 2224 komentarze

Rozliczmy specsłużby i wymiar sprawiedliwości

Krystyna Trzcińska - projektant/programista komputerów

Kula Lis: „Cook” i „Su24”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Su24 zrobiły znowu kuku Donaldowi Cooku, jak nad Morzem Czarnym, tym razem na Bałtyku!

Poniżej przedstawiam teksty z komentarzy Pana Kula Lis dotyczące okrętu USA "Donald Cook" i rosyjskiego myśliwca Su24, które to informacje w cześci podał już 13.04.2016 19:15:52  

Pan Kula Lis pisze bardzo cenne komentarze na Neonie. Aby umożiwić szerszemu gronu czytelników Neona zapoznane się z tekstami Pana Kula Lis, pisanymi w komentarzach do postów, postanowiłam skompletować i umieścić w niniejszym poście, te dotyczące posta MacGregor'a  "Nie dla obcych wojsk w Polsce".Tym samym dopingując Pana Kula Lis do przełamania się i publikowania samodzielnie własnych tekstów, jako że są bardzo cenne.

Wszyscy publikujący swoje teksty na Neon'ie bardzo cenią komentarze Pana Kula Lis. Czytałam już komentarze, w których zachecano Pana Kula Lis, do publikowania własnych teksów, do której to zachęty ja również się przyłączam.

Na czerwono zaznaczyłam linki do komentarza Pana Kula Lis, a poniżej linka zielonym tekstem zacytowałam pełny komentarz.

http://macgregor.neon24.pl/post/130997,nie-dla-obcych-wojsk-w-polsce#comment_1297238

 

Su24 zrobiły znowu kuku Donaldowi Cooku jak nad Morzem Czarnym, tym razem na Bałtyku!

 

http://macgregor.neon24.pl/post/130997,nie-dla-obcych-wojsk-w-polsce#comment_1297307

@Krystyna Trzcińska 20:55:23
Gdzie jest Ameryka a gdzie Bałtyk? Czy nasi politycy są odpowiedzialni? Już samo przebywanie marynarki wojennej Ameryki na tym akwenie jest prowokacją. Zgodnie z prawem, przebywanie obiektów pływających na wodach międzynarodowych nie powinno wywoływać kontrowersji; jednak w obecnej sytuacji i w pobliżu granic Rosji, amerykańskie okręty wojenne i inne środki bojowe tego państwa, zaostrzają sytuację w naszym rejonie. Komu jest to na rękę? Naszym wrogom -Tak! My nie możemy być amerykańskim - ani czyimkolwiek mięsem armatnim. W tej sytuacji warto się przyjrzeć naszym politykom, abyśmy przejrzeli na oczy i odróżnili naszych rodzimych szkodników od zdroworozsądkowych i pozostałych myślących. Nieuzbrojone myśliwce rosyjskie przeleciały blisko amerykańskiego okrętu wojskowego na Bałtyku (sic!). Antek już widzi w tym prowokację rosyjską i na takie działania się nie godzi. Chyba wypowie Rosjanom wojnę. Skąd u niego taka chorobliwa odwaga? Nasz pan minister Antoni, wskoczy za chwilę na konika i szabelką przegoni Moskala, tzn te SU-24. Macierewicz nie musi wypowiadać wojny - jeżeli Putin będzie czytał, w co wątpię wypowiedzi tego pana , to pęknie ze śmiechu i będzie po sprawie. Ale do rzeczy. Po pierwsze, cała sprawa zaistniała na międzynarodowych wodach i łajba amerykańska może sobie tam pływać i samoloty rosyjskie mogą latać. Po drugie, co ma wspólnego że na okręcie znajdował się polski śmigłowiec? Czyżby Rosjanie mieli się przestraszyć tego naszego śmigłowca? Nic z tego.W razie czego tak wszystko na dno. Po trzecie, system Aegis? Przy zastosowaniu elektronicznych systemów uziemiania przeciwnika, stosowanych przez Rosjan, Aegis nadaje się tylko do muzeum. A co najważniejsze, Departament Obrony USA na razie nie złożył oficjalnego komentarza. Według informacji CNN, resort ma wątpliwości odnośnie publikowania zdjęć i nagrań tego incydentu. Co ciekawe, pan minister Waszczykowski przekonuje Niemców w wywiadzie dla Deutsche Welle o rzekomym zagrożeniu ze strony Rosji, w tym samym czasie następuje niby incydent z łajbą amerykańską na Bałtyku, do tego pan Antoni drży na samą myśl Rosja, mówi o atakach Rosjan na Bałtyku. Czy to nie jest grubymi nićmi szyte? Może dzieci w przedszkolu na Konopnickiej w Warszawie uwierzą, my nie.

 

http://macgregor.neon24.pl/post/130997,nie-dla-obcych-wojsk-w-polsce#comment_1297402

@Krystyna Trzcińska 20:55:23
„Cook” i „Su24”: nowe spotkanie po dwóch latach!..Pentagon i Departament Stanu USA są bardzo zirytowani zachowaniem pilotów rosyjskich sił powietrznych na niebie nad Morzem Bałtyckim. Tym razem czynnikiem drażniącym były rosyjskie siły powietrzne, a dokładniej — zgrupowanie samolotów poruszających się w rejonie Morza Bałtyckiego. Niszczyciel „Donald Cook” odbywał ćwiczenia na Morzu Bałtyckim wraz z polskimi wojskowymi. Według strony amerykańskiej działania sił powietrznych Rosji uniemożliwiły start polskiego śmigłowca wojskowego z pokładu niszczyciela. Jednocześnie Pentagon zdecydował się opublikować nagranie, aby udowodnić, że samoloty stworzyły realne zagrożenie dla okrętu. Pentagon zapewnia: prędkość i kąt ataku rosyjskiego bombowca były groźne. Kanał telewizyjny CNN powołując się na swoje źródła w resorcie obrony USA twierdzi, że incydent miał miejsce na wodach międzynarodowych, a Su-24 nie były uzbrojone.
Weterani Sił Zbrojnych ZSRR, którzy pamiętają wydarzenia z czasów „zimnej wojny”, tylko wzruszają ramionami — nic dziwnego na niebie nad Morzem Bałtyckim nie miało miejsca, tego rodzaju sytuacje miały miejsce w tamtych czasach dość często i amerykańskie siły powietrzne przelatywały nad radzieckimi okrętami bynajmniej nie rzadziej. Najwyraźniej w ciągu ostatnich 20 lat wojskowi USA odzwyczaili się od tego, że ktoś może ich, jak to się mówi, „pogłaskać pod włos”. Tym zaś, którzy nie mogą się doczekać, aby oskarżyć Rosję o agresywne działania, warto przypomnieć — to amerykański niszczyciel prowadzi ćwiczenia w bezpośredniej bliskości od Rosji, a nie odwrotnie. Dlatego chęć przedstawicieli rosyjskich sił powietrznych, aby wyjaśnić, po co „Donald Cook” tu przypłynął i co tutaj robi, jest naturalna i uzasadniona.
Niszczyciel „Donald Cook” (USS Donald Cook (DDG-75) należy do czwartej generacji okrętów tej klasy. Główną bronią „Cooka” są pociski manewrujące „Tomahawk” o zasięgu lotu do 2500 km zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych. W zwykłej i szturmowej opcji niszczyciel wyposażony jest odpowiednio w 56 lub 96 takich pocisków.
Dwa lata temu władze USA niezadowolone z przyłączenia Krymu do Rosji zdecydowały się prężyć wojskowe muskuły i wysłały niszczyciel w region Morza Czarnego do wybrzeży rosyjskiego półwyspu. To właśnie tam „Donald Cook” po raz pierwszy spotkał się ze swoim teraz już „znanym kolegą” — Su-24. Su-24 w ciągu półtorej godziny wykonał kilka przelotów w pobliży niszczyciela, co rozgniewało władze USA, które również oskarżyły rosyjskiego pilota o niebezpieczne manewry. Według niektórych źródeł na pokładzie Su-24 był zainstalowany system radioelektronicznego zagłuszania „Chibiny”, który wyłączył na „Donaldzie Cooku” radar i system kierowania bronią. Następnie niszczyciel całkowicie stracił szybkość i z wielkim trudem dotarł do wybrzeży Rumunii.
Amerykańskie media informowały, że bezpośrednio w porcie Konstanca 27 członków załogi złożyło wnioski w sprawie przeniesienia z niszczyciela aż tak silne wrażenie zrobiło na nich spotkanie z rosyjskim samolotem. Jednak nie ma oficjalnego potwierdzenia tej informacji. Su-24 (według kodyfikacji NATO: Fencer „Szermierz”) to taktyczny bombowiec frontowy przeznaczony do nalotów rakietowo-bombowych w łatwych i trudnych warunkach meteorologicznych, w dzień i w nocy, w tym także na niskich wysokościach, który może atakować cele naziemne i nawodne.
Według pilotów wojskowych Su-24 to bardzo poważna maszyna, której pilotowanie wymaga od załogi wysokiego poziomu wyszkolenia. Do wykonania przelotu w bezpośredniej bliskości od amerykańskiego niszczyciela zdolne są tylko prawdziwe asy.

Ps...Pisk w mediach niemożliwy, bo nad amerykańskim niszczycielem dwa razy ruskie myśliwce przelatywały:) Szkoda, że rosyjski samolot nie użył aparatury jak na Morzu Czarnym żeby narobić paniki Jankesom. Tutaj też Ruscy oczywiście testowali swoje systemy i systemy amerykańskie a Amerykanie robią przy tej okazji to samo tak, że nikt nie zacznie strzelać bo fachowcy z obu stron wiedzą o co chodzi. Ja kompletnie nie rozumiem tych reakcji. Przecież ćwiczenia służą przygotowaniu do działań w warunkach bojowych. Musi zatem być jakiś wróg, choćby sztuczny albo wyimaginowany. A tu Rosjanie zasymulowali im prawdziwego potencjalnego wroga i ze sporą dozą realizmu bojowego. Na miejscu Amerykanów podziękowałbym za urealnienie warunków tych manewrów i wzbogacenie doświadczeń przydatnych na polu walki, a nie strzępił język. Myślę, że piloci z Su- 24 i marynarze z "Donald Cook" powinni zrobić sobie wspólną fotkę i umieścić na pejsbooku i dodać się do znajomych bo przegapili to już raz koło rosyjskiego Krymu !
 
@Krystyna Trzcińska 20:55:23
MO Rosji uznało przelot Su-24 nad amerykańskim niszczycielem za bezpieczny!...Załogi samolotów Su-24 rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych przy locie wokół niszczyciela Marynarki Wojennej USA „Donald Cook” na wodach neutralnych Morza Bałtyckiego zachowały wszelkie środki bezpieczeństwa, oświadczył rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow. „Wykrywając okręt w strefie widoczności wzrokowej rosyjscy piloci wykonali odwrót od niego z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa”, powiedział generał-major dziennikarzom w czwartek. „Szczerze mówiąc powiedział generał nie rozumiem przyczyny takiej chorobliwej reakcji naszych amerykańskich kolegów. W operacyjnej bliskości od rosyjskiej bazy morskiej Floty Bałtyckiej zasada wolności żeglugi amerykańskiego niszczyciela nie neguje zasady swobodnej żeglugi powietrznej rosyjskich samolotów”.
Generał zaznaczył, że 13 kwietnia załogi samolotów Su-24 Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji wykonywały planowe loty szkoleniowe nad wodami neutralnymi Bałtyku.
„Wszystkie loty samolotów rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych są wykonywane w ścisłej zgodności z międzynarodowymi przepisami dotyczącymi wykorzystania przestrzeni powietrznej nad wodami neutralnymi”, podkreślił Konaszenkow.
Ps...Dwa lata temu! 
Co przestraszyło USS Donalda Cooka na Morzu Czarnym? 
US destroyer Donald Cook enters Black Sea amid Ukraine tension
 
 
Co przestraszyło USS Donalda Cooka na Morzu Czarnym?
 
Russian Fighter buzzes U.S. Warship in Black Sea  
 
 
Russian fighter jet Sukhoi Su-24 made 12 close-range passes near U.S. Destroyer Donald Cook in Black Sea - See more at: http://www.foxcrawl.com/2014/04/14/russian-fighter-jet-sukhoi-su-24-flyover-us-destroyer-donald-cook-black-sea/#sthash.IiBPxIcy.dpuf
 
Z pewnością rosyjskie samoloty były bliżej Rosji niż amerykański okręt Ameryki. Donald Kucharz obecny 130 km od Kaliningradu to oczywista prowokacja Rosji, jak mówi szefuncio wszystkich trepów z ramienia PiSu. Dla rusofobów to oczywisty akt agresji Kaliningradu wymierzony we wspaniałe NATO, wspaniałego Donalda Kucharza i przenajświętszą najjaśniejszą numer (3), a przecież wspaniali amerykańscy marynarze naprawili ławkę w Gdyni i ta ławka teraz jest symbolem jedności Polski z Ameryką w NATO. Polska tej ławki będzie bronić do ostatniej kropli krwi i ostatniego guzika:)
 
@Krystyna Trzcińska 20:55:23
Źródło: Su-24 przeleciał nad „Donaldem Cookiem” na wysokości poniżej 30 metrów!...Załoga niszczyciela Donald Cook naliczyła kilkadziesiąt przypadków zbliżenia rosyjskiego lotnictwa do niszczyciela. Amerykańscy marynarze twierdzą, że piloci symulowali atak na okręt. Rosyjskie samoloty wojskowe przeleciały nad niszczycielem USA Donald Cook na minimalnej wysokości, informuje agencja Reuters powołując się na źródła wojskowe w Stanach Zjednoczonych. Według źródła agencji w poniedziałek bombowce ponad dwadzieścia razy przelatywały nad pokładem niszczyciela. Przy czym odległość od okrętu do samolotu wynosiła zaledwie tysiąc jardów (900 metrów), a wysokość — sto stóp (około 30 metrów). Na nagraniu, które opublikował Pentagon, jeden z amerykańskich marynarzy krzyczy, że samolot przelatuje nad pokładem poniżej poziomu nadbudówki okrętu. „Rosyjski samolot symulował atak i nie reagował na ostrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa w języku rosyjskim i angielskim”, poinformowało europejskie dowództwo USA (EUCOM). 
U.S. Navy ship encounters aggressive Russian aircraft in Baltic Sea DSC 0015 
 
 
EUCOM wcześniej poinformował, że w ciągu dwóch dni rosyjskie samoloty przeleciały w bezpośredniej bliskości od niszczyciela Donald Cook, który prowadził ćwiczenia na wodach międzynarodowych Morza Bałtyckiego. Według amerykańskich wojskowych pierwszy incydent miał miejsce w poniedziałek około godziny 15:00. Następnego dnia, jak precyzuje dowództwo, do niszczyciela kilkakrotnie zbliżyły się śmigłowiec Ka-27 i dwa samoloty Su-24. Dwa lata temu 13 kwietnia 2014 roku podobny incydent miał już miejsce na Morzu Czarnym — rosyjski Su-24 przeleciał kilka razy nad tym samym „Donaldem Cookiem”.

Ps...Jeżeli strona amerykańska nazywa prowokacją manewry nieuzbrojonych myśliwców rosyjskich nad ich jednostką morską, to jak należy nazwać obecność w pełni uzbrojonego okrętu wojennego USA w pobliżu granic morskich Rosji ? Tak samo jest krytykowanie Macedonii, że broni swoich granic. Obłęd światowy! Nie do pomyślenia aby jankeska łajba pętała się po wodach naszego Bałtyku, a swoją drogą to ładnie załatwili tą krypę, nowy system zagłuszający, podpięty pod nieuzbrojony Suchoj24, zrobił swoje...miny jełopów z dziur Alabamy i Idaho bezcenne...Podobna akcja na morzu czarnym i Donalda Cooka holowano do Rumuni, bo cała elektronika kompletnie wysiadła
@Krystyna Trzcińska 20:55:23
„Można było przelecieć tak, aby woda przemyła oczy Amerykanom”!..Gazeta.ru publikuje szczegóły lotu bombowca Su-24 nad niszczycielem „Donald Cook” na Morzu Bałtyckim. Incydent związany z przelotem rosyjskiego bombowca Su-24 nad amerykańskim niszczycielem Donald Cook na Bałtyku przypomina déjà vu, pisze Jekaterina Zgirowska w materiale gazeta.ru. Dokładnie dwa lata temu podobne spotkanie „Cooka” i „Su” nad Morzem Czarnym narobiło dużo hałasu i zakończyło się złożeniem listu z rezygnacją 27 amerykańskich marynarzy. Dwa lata później historia powtarza się na Morzu Bałtyckim: dwa samoloty Su-24 przeleciały nad niszczycielem Donald Cook, który odbywał szkolenia z udziałem śmigłowca polskich sił powietrznych. Rosyjskie bombowce dwa dni pod rząd latały wokół amerykańskiego okrętu, a także uniemożliwiły start polskiego śmigłowca. Minister obrony Polski Antoni Macierewicz oświadczył, że nie możemy tego inaczej traktować, niż jako prowokację i jak jeszcze jeden przejaw agresywnych zamiarów wobec NATO, wobec USA, wobec Polski, tych, których właścicielami, dyspozytorami są te samoloty. Nie ma co do tego wątpliwości. „Mamy głębokie obawy w związku z niebezpiecznymi i nieprofesjonalnymi rosyjskimi manewrami. Działania te potencjalnie mogą tłoczyć napięcie w stosunkach między krajami”, — cytuje Pentagon agencja Reuters. Gazeta.ru zwróciła się do rosyjskich pilotów z prośbą o skomentowanie tego, co wydarzyło się na Bałtyku i z pytaniem, jak bardzo było to niebezpieczne.
— Skoro leciał nisko, oznacza to, że pilot był profesjonalnie przygotowany. Skoro lecieli, to znaczy, że jest to możliwe. Musimy demonstrować swój poziom i swoją siłę, a oni tylko uznają siłę. To są tylko loty na bardzo niskiej wysokości, są one w szkoleniach, — krótko skomentował manewry Su-24 były szef Lipieckiego Centrum Lotniczego, zasłużony pilot wojskowy Federacji Rosyjskiej, generał-major Sił Powietrznych Aleksander Charczewski w wywiadzie dla gazeta.ru. Według rosyjskiego bohatera pułkownika Anatolija Kwoczura wszyscy piloci powinni umieć latać na skrajnie niskiej wysokości. Ten manewr jest częścią szkolenia bojowego dla lotnictwa niszczycielsko-bombowego i bombowców taktycznych — takich jak Su-24 — i jest wykorzystywany do skrytego podlotu do celu. — Jest to szczególnie ważne, gdy teren ma zmienne ukształtowanie, a nad morzem wszystko można zobaczyć z daleka. Ale z dobrą prędkością, a ona wynosiła około 900 km/h, trudno jest zawczasu wykryć taki samolot — na małej wysokości on jest punktem, który następnie przekształca się w duży, dość silnie huczący obiekt”, — powiedział rozmówca gazeta.ru. Komentując wypowiedzi Pentagonu o „nieprofesjonalnym zachowaniu”, zasłużony pilot Rosji podkreślił, że wszystko zostało wykonane czysto, bez błędów: — W ogóle przelot nad morzem na bardzo małej wysokości to dość poważna sprawa, ponieważ trudno jest określić wysokość. Kiedy lecisz nad powierzchnią ziemi istnieją pewne nierówności, można znaleźć punkt orientacyjny, a tak to morze i morze. Jest to poważna sprawa, która wymaga profesjonalizmu”, — powiedział Kwoczur gazeta.ru. Jednocześnie on dodał, że przelot obok okrętu, który jest punktem odniesienia, ma swoją wysokość, jest znacznie łatwiejszy. „Można było przelecieć tak, aby uniosła się woda i trochę przemyła oczy Amerykanom”, — zażartował Kwoczur. Amerykańska strona po zbadaniu incydentu wykorzystała kanały dyplomatyczne w celu skontaktowania się z Rosją. Rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow oświadczył, że Su-24 rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych przy locie wokół niszczyciela „Donald Cook” na wodach neutralnych Morza Bałtyckiego zachowały wszelkie środki bezpieczeństwa.

Ps..Przy okazji wyregulowali amerykańskim marynarzom perystaltykę jelit. Ćwiczyli podobno z Polską ale nie na polskich wodach terytorialnych... Nikt im nie bronił. Na polskich wodach nikt by im nad głową nie latał. Ale na 70 km od dużej bazy ruskich wojsk, marynarki i lotnictwa będą nad nimi latać na pewno. Zwłaszcza, że to teren międzynarodowy czyli niczyj. Przypuszczam, że "na spotkanie" wyszedł też okręt podwodny. Przy okazji zgrali "DONALDA" na jakich częstotliwościach pracują jego urządzenia radiolokacji i radarowe. Zarówno niszczyciel, jak i rosyjskie myśliwce (nieuzbrojone) przebywali na terenach międzynarodowych. Czyli wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Tyle, że to akurat Rosjanie byli blisko swojej granic i bazy wojskowej a nie w pobliżu np. Nowego Jorku. Myśliwce, co przyznali nawet Amerykanie były nieuzbrojone, więc może po prostu odbywały lot patrolowy:) Ale robiły to w pobliżu rosyjskiej granicy i swojej bazy wojskowej, a nie w pobliżu Florydy. Minister wojny PiS osrał pampersa ze strachu. W przyszłości ten osrany pampers będzie dla PiS relikwią.
 
Autor komentarzy (tekst na zielono): Kula Lis
Udostępniła w poście komentarze autorstwa Kula Lis: Krystyna Trzcińska

KOMENTARZE

  • Sporo czasu minęło
    zanim chazarska TVP arch pokazała te "strasne" zdarzenia typu "Top Gun" gdzie Tom C.- Maverick pokazuje ruskim "berda". Widać sporo guana zrzucono z portek na pokład Donka Kucharza , zanim te filmiki ussmanów dotarły do polskich mas.
  • Krysiu dzięki.
    Rusofoby pokażcie co my mamy i możemy pokazać? prócz F16 bez kodów i uzbrojenia, potrzebujących odkurzaczy pasów, podgrzewania paliwa i suszarek do osuszania elektroniki! Su-30SM w akcji...Rosyjski samolot wielozadaniowy Su-30SM uczestniczy w ćwiczeniach wojskowych w okręgu rostowskim.Myśliwce Su-30SM są wyjątkowo zwrotne i w czasie walki powietrznej mogą namierzać jednocześnie kilka celów. https://youtu.be/XZyS5XHu6nA Ekskluzywne kadry - największy na świecie okręt na poduszce powietrznej prowadzi ogień...„Atak” największego na świecie okrętu na poduszce powietrznej. Największa na świecie desantowy okręt „Mordowia" projektu 12322 „Zubr" podczas ćwiczeń Floty Bałtyckiej poraził cele ogniem artyleryjskim i wysadził żołnierzy na wybrzeże.
    Okręt może zabrać na pokład maksymalnie dziesięć BTR-82 i 140 osób. Może on osiągnąć prędkość do 110 km/h i poruszać się po ziemi i bagnach desantując żołnierzy na tyłach wroga. W sumie na zbrojeniu Floty Bałtyckiej są teraz dwa okręty tego typu. https://youtu.be/5LVJy61RbhI

    Ukraińcy sprzedali jeden egzemplarz wraz z dokumentacją Chińczykom (drugiego nie zdążyli dostarczyć, bo Rosjanie zajęli stocznie na Krymie) A oto superjankeska technologia. https://www.youtube.com/watch?v=Zaz6HdbOuN0 Granatnik przeciwpancerny przebił metrową ścianę - nagranie w zwolnionym tempie...Rosyjski RPG-28 „Klukwa" zademonstrował swoją moc w trakcie kręcenia programu dla kanału telewizyjnego „Zwiezda". Granatnik z łatwością przeszył prawie metrowy betonowy mur na wskroś.
    Fala uderzeniowa była tak wielka, że w bunkrze, skąd dziennikarze obserwowali wystrzał, zatrzęsły się ściany, a kilka kilometrów od miejsca prób włączył się alarm. https://youtu.be/R3TCjiWBcCY Ja pierniczę... prawdziwa "ruska broń". Jak już rąbnie, to... rąbnie. Będą dobre na Abramsy..Choć Abramsy palą się jak zapalniczki, podobnie jak polskie Leo i nie potrzeba aż takich smoków:). Całkiem niedawno w Jemenie; Russian PTRK Fagot outdated model in 1963 against the Abrams tank in Yemen https://www.youtube.com/watch?v=KMwbBT42vMM
    Ruscy powinni dostarczyć trochę tych zabawek Palestyńczykom na Merkavy, Kurdom!

    Ps.....no to towarzysze z jankesowa i ich ratlerki z eurokołchozu znów maja pełne gacie!
  • @kfakfa 20:58:22
    Gdyby zestrzelili samolot to szkoda by mi było młodych chłopaków z "Donalda". Woda w Bałtyku zimna jak licho...Jasne na wodach międzynarodowych, 70 kilometrów od granic Rosji, uzbrojony po zęby amerykański niszczyciel miał prawo zestrzelić rosyjskie nieuzbrojone myśliwce? Ot, jankeska logika. To rosyjskie samoloty miały prawo zatopić intruza razem z polskim pachołkiem na pokładzie, który uzbrojony w 96 rakiet cruise mogących przenosić głowice nuklearne o zasięgu 2500 km zbliżył się na 70 km od rosyjskiej bazy położonej na terenie własnego kraju, odliczając od tego 12 mil morskich rosyjskiego morza terytorialnego - zostaje tylko 25 mil do rosyjskiej granicy morskiej. Amerykanie najwyraźniej uznają Bałtyk za jakąś sadzawkę na terenie Nevady gdzie mogą sobie ćwiczyć napad na kolejny kraj. Nawet nie ma co wspominać po co prężył tam blachę polski helikopter. Jeśli pan Macierewicz chce guza niech napadnie ze swoją watahą Rosję najlepiej drugim tupolewem a nie prowokuje konfliktu nuklearnego. Odświeżam Kerryemu pamięć: Co przestraszyło USS Donalda Cooka na Morzu Czarnym? Ministerstwo spraw zagranicznych USA przyznało, że załoga niszczyciela USS Donalda Cooka jest mocno zdemoralizowana, po tym jak rosyjski samolot wojenny Suchoi-24 (Su-24) przelatywał nad nimi na Morzu Czarnym, nie posiadając przy tym ani bomb, ani rakiet, tylko elektroniczny przyrząd wojenny. Całość tu: http://www.voltairenet.org/article185443.html
  • @kfakfa 20:58:22
    „Potępiamy takie zachowanie. To lekkomyślne, prowokacyjne, niebezpieczne. Zgodnie z zasadami prowadzenia działań wojennych one (rosyjskie samoloty) mogły zostać zestrzelone”, — powiedział Kerry. Czyżby w swojej naiwności nie wiedział, że chwilę później ów okręt byłby unieruchomiony lub poszedłby na dno ? Czyli, jak dobrze rozumiem - sekretarz stanu USA dowodzi, że jednostka wojskowa USA, 70 km od rosyjskiej bazy wojskowej prowadziła (razem z Polską) działania wojenne, chociaż oficjalnie wojny Stany Zjednoczone Rosji - nie wypowiedziały. Skoro tak twierdzi publicznie, to Rosjanie w ramach obrony własnych granic mogli posłać okręt Amerykanów po prostu na dno. 70 km, to ok. 37 mil morskich, odliczając od tego 12 mil morskich rosyjskiego morza terytorialnego - zostaje tylko 25 mil do rosyjskiej granicy morskiej. Amerykanie w ciągu godziny, albo i szybciej mogli by przekroczyć granicę i wpłynąć na wody morskie Rosji. To co zrobili Rosjanie, czyli odstraszanie intruza z obszaru przygranicznego - nie jest żadną prowokacją, ale obowiązkiem sil zbrojnych. A rosyjski Su-24 miał prawo zatopić amerykański niszczyciel panie Kerry tym bardziej, że wszystko działo się 70 kilometrów od rosyjskiej granicy (a nie od amerykańskiej:) !. a teraz wyobraźmy sobie ze jakiś rosyjski okręt uzbrojony np. w Kalibry podpływa tak blisko jakiejś jankeskiej bazy. No ciekawym ile czasu by był na powierzchni ! To już by było wypowiedzenie wojny i w kilka minut by nie było USA i państw mających Broń Jądrową !!!!??? Przypuszczam, że Rosjanie nie zrobiliby z tego wojny, ale za to zaczęłyby spadać samoloty amerykańskie na Morzu Południowochińskim. "Waszyngton broni swojej praktyki wykonywania lotów zwiadowczych blisko budowanych przez wojsko Chin sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim." "Podczas kilkugodzinnego loty chińskie wojsko osiem razy wzywało Amerykanów do usunięcia się. Ci tego nie uczynili, argumentując, że są w międzynarodowej przestrzeni powietrznej i nie robią nic złego."
    http://www.tvn24.pl/.../usa-w-sporze-z-chinami-o-morze...
  • @kfakfa 20:58:22
    Rosja to państwo poważne, w przeciwieństwie do naszego, którego władze nie marzą o niczym innym jak tylko o poklepaniu po plecach jak nie przez jakiegoś Breżniewa, to przez jakiegoś Obamę. A już szczytem marzeń jest poklepanie po plecach przez Netanjahu. Niestety. W stosunku do Rosji nie ma i nie będzie żadnych "rezolucji", "zaniepokojeń stanem demokracji i praworządności"... Każdy rozsądny widzi, w której kategorii plasuje się rząd PiS-u...Bojowe bębny grają ;) Dobre USA vs zła Rosja ;) USA w stosunku do Polski przejęły rolę ZSRR i traktują nas jak wasala szczując na Rosję, a jednocześnie chroniąc w Polsce odwróconą sowiecka agenturę. Ich oczkiem w głowie są żydzi, a że ogon kręci tym psem...widać doskonale po stosunku polityków i mediów z USA do Polski którzy ostatnio mówią już otwarcie "językiem Michnika i Smolara", a także na Ukrainie, która po Majdanie została oddana im we władanie. Więc nie ma co tak ochoczo podskakiwać w rytm muzyki wygrywanej na bojowym bębenku - szkoda by nasi żołnierze płacili krwią za Ukrainę, a doświadczenie uczy, że Polska na tym też nie skorzysta. Co więcej prędzej czy później USA nawiążą współpracę z Rosją przeciwko Chinom - co wtedy? A no wtedy rzucą nas na pożarcie jak w Jałcie + zainstalują tu następną żydokomunę. Żydostwo już nóżkami przebiera, żeby nam znowu mentorować szczególnie w charakterze szlachty...Przypomnę nieśmiało, że Rosja nie rości do Polski żadnych pretensji terytorialnych, nie organizuje nam żadnych KOD-ów, nie wysyła naszych żołnierzy na przedziwne wojenki, nie każe futrować rezunów, niczego nam nie "prywatyzuje" a także "spadkobierców" z banana nie struga - więc może tylko z nimi nie wojujmy tylko handlujmy?! Putinowi wojna z NATO, najazd na Polskę potrzebne są jak drzwi w lesie. Czekam na podanie przez nasze? władze jakichś logicznych powodów dlaczego Rosja miała by nas najechać? Pytam, czy Rosji brakuje ziemi? Czy my mamy coś czego Rosja niema, surowce mineralne, super technologie itp? Rosja gdyby chciała to by nas najechała i zajęła w kilka dni, a reakcją naszych "przyjaciół" tak z NATO jak zza Oceanu byłyby wyłącznie stanowcze potępienia i sankcje i nic więcej! Pytam więc, po co to Rosji? Po co im prawie 35 mln niezadowolonych obywateli, konflikty wewnętrzne? po co miała by nas utrzymywać? Dla dzisiejszej Rosji lepiej sprzedawać nam ropę, gaz, itd. Rosji wojna z nami jest nie potrzebna, za to na rękę jest komu innemu... wszyscy samodzielnie myślący wiedzą komu. Problem w tym, że część prawicowych Polaków widziałaby Polskę jako inicjatora kolejnej Dymitriady i możliwości ustawienia granic wschodnich jak za II RP. Niestety tego entuzjazmu nie popiera ani UE, ani grupa wyszehradzka. Jeżeli ktokolwiek może zyskać na tym konflikcie przygranicznym to USA i dlatego jeżeli kiedykolwiek wybuchnie konflikt zbrojny na wschodniej granicy to będzie to wyłącznie inicjatywa żydostwa w USA.
  • @kfakfa 20:58:22
    Takie są skutki bezsensownych wojenek prowadzonych przez USA i NATO z gromadą brodatych Arabów w Iraku i Afganistanie, a teraz w Syrii. Pozostawiono sobie a muzom potencjalnie najbardziej niebezpieczny teatr wojenny w Europie i Azji, wierząc w wieczny pokój z słabą Rosją. Sprytnie Rosjanie znakomicie to rozegrali wykorzystując współpracę z wiecznie hegemonistycznymi Niemcami i naiwnymi Francuzami. Teraz są tego skutki , a Rosji nie przeszkadza nawet słaba koniunktura na ropę naftową. Poszli w tym samym kierunku polityczno-gospodarczym co Amerykanie, tworząc ze zbrojeń dźwignię gospodarki. Teraz pozostaje tylko modlić się do Boga o pokój i rozwijać własną służącą społeczeństwu gospodarkę, bowiem niestety ale Wojsko Polskie razem z NATO, które palcem nie kiwnie w razie potrzeby ,nie jest przeciwko takiej potędze nawet śmiechem na sali. Tak za "komuny" tak i teraz Polska jest bardzo ważnym "partnerem" w "grach wojennych". Za "komuny" byliśmy buforem (do unicestwienia bronią jądrową jako pierwsi) dla Układu Warszawskiego, a teraz możemy być "dumni", że w razie wojny "ruskie" nas teraz rozdepczą jak karaluchy i wlezą do Polski jak do siebie, NATO wyrazi z związku z tym "zaniepokojenie" i postawi Rosji ultimatum, że jak się zatrzyma na granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej wykaże "dobre chęci" i bla bla bla!
  • @kfakfa 20:58:22
    Oto ponoć według "polskich" mediów już bankrutująca Rosja!- Międzynarodowe rezerwy Rosji w ciągu tygodnia wzrosły o 900 milionów dolarów!..Bank Centralny Rosji oszacował wielkość rezerw walutowych Rosji na dzień 8 kwietnia na 387,9 miliardów dolarów. W poprzednim okresie sprawozdawczym wskaźnik ten wynosił 387 miliardów dolarów. W związku z tym w ciągu tygodnia wielkość rezerw wzrosła o 900 milionów dolarów, czyli o 0,2%. Od 25 marca do 1 kwietnia rezerwy wzrosły o 3,5 miliarda dolarów, czyli o 0,9%, w marcu — prawie o 6,5 miliarda dolarów. Międzynarodowe (w złocie i walucie) rezerwy Rosji to bardzo płynne zagraniczne aktywa będące w dyspozycji Banku Rosji i rządu Federacji Rosyjskiej. Rezerwy składają się z monetarnego złota, specjalnych praw ciągnienia, pozycji rezerwowej w MFW i środków w walucie obcej (pozostałe aktywa rezerwowe). W 2015 roku międzynarodowe rezerwy Rosji zmalały o 4,4% — do 368,4 miliarda dolarów. Rezerwy osiągnęły historyczne maksimum na początku sierpnia 2008 roku — 598 miliardów dolarów. Prezydent Rosji Władimir Putin podczas „gorącej linii” oświadczył, że międzynarodowe rezerwy Rosji powróciły do poziomu z początku 2014 roku. Ps...Rosja to kraj zasobny w surowce, samowystarczalny. Sankcje ekonomiczne mogą być dotkliwe tylko dla oligarchów, którzy swoje zawłaszczone majątki ukrywają w świecie zachodnim. Państwo rosyjskie jest odporne na sankcje ekonomiczne, bo cóż takiego są zmuszeni kupować w innych krajach, chyba tylko cytryny i pomarańcze - a może nie, bo może rosną na Krymie.
  • Krysiu.
    Moskwa zbiera siły na kierunku zachodnim. Szykuje się na wielką wojnę http://niezalezna.pl/79073-moskwa-zbiera-sily-na-kierunku-zachodnim-szykuje-sie-na-wielka-wojne (przeczytajcie jak u żyda miłośnika banderowców SSakiewicza szczują!) no i jakie tam przygłupy komentują, wyzywają myślących samodzielnie i nie po linii SSakiewicza od ruskich trolli! Mnie także tam tak wyzwano, choć nie używam nicka. Ps..Do wielkiej wojny przygotowuje się nie tylko Moskwa. Niestety, jest ona nieunikniona jak śmierć, ale jeszcze nie teraz. To wynika z analizy biblijnej. Przypomnę tu fragment starożytnej wizji: "I powróci [król północy = Rosja od drugiej połowy XIX wieku (Daniela 11:27)] do ziemi swej z dobrami ruchomymi wielkimi [1945. Ten szczegół wskazywał, że Hitler zaatakuje także ZSRR i będzie walczył aż do gorzkiego końca. Na początku nic nie wskazywało na takie zakończenie wojny], a serce jego przeciw przymierzu świętemu [wrogość wobec chrześcijan], i będzie działał [oznacza to aktywność na arenie międzynarodowej], i zawróci do ziemi swej [1991-1993. Rozpad ZSRR i Układu Warszawskiego, wojska rosyjskie powróciły do kraju]. W czasie wyznaczonym powróci z powrotem" (Daniela 11:28,29a). Powrót Rosji w tym kontekście oznacza także rozpad UE i NATO. Wtedy wiele krajów z dawnego bloku wschodniego opuści amerykańską strefę wpływów i powróci pod skrzydła Rosji.

    "I [król północy] wkroczy na południe [punktem zapalnym może być Gruzja i jej zbuntowane regiony], ale nie będzie jak wcześniej [2008 - Gruzja], lub jak później [teraz - Ukraina], gdyż ruszą przeciw niemu mieszkańcy wybrzeży Kittim [Amerykanie, na początku bez Brytyjczyków] i będzie utrapiony [to oznacza tu załamanie nerwowe] i zawróci" (Daniela 11:29b,30a).

    Ta wojna rozpocznie się od konfliktu etnicznego. Jezus powiedział: "Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi", podobnie jak w 2008, a potem...

    Mojżesz pisał: "I okręty od strony Kittim [z Zachodu (US Navy)] i utrapią Aszszura [Rosję] i utrapią Ebera [pozostałych przeciwników, w tym Iran i Chiny] i również to [na] zawsze będzie zniszczone" (Liczb 24:24). To będzie samobójcza misja. Ta armada po wystrzeleniu rakiet z głowicami jądrowymi, nie powróci już do domu. Druga strona zdąży także użyć "wielkiego miecza" (Apokalipsa 6:4). To będzie wzajemna rzeź. Nie będzie to jednak koniec świata, lecz jak stwierdził Jezus: "początek bólów porodowych" (Mateusza 24:7,8).
  • Oto co dzisiejsza Rosja może zaofiarować światu.
    Oto co dzisiejsza Rosja może zaofiarować światu. To teraz prosiłbym rusofobów i żydobanderowskie pomioty zPO/PSL...etc... oraz z PiS wymachujących zardzewiałą i poszczerbioną szabelką, prących do wojny z Rosją o przykłady co może i ma do zaoferowania światu prócz jabłek/owoców, etc...obecna Polska po 25 latach "demokracji" i restrukturyzacji czytaj złodziejstwa i rozwaleniu, zniszczeniu wszystkiego co polskie, przemysłu, gospodarki, etc... obszczekująca niedźwiedzia i grożąca mu wyleniałym ogonkiem....z czego tak Putin i Rosjanie pokładają się ze śmiechu. 1. Energetyka atomowa – „Rosatom” opanował 16% światowego rynku budowy bloków nuklearnych. Wartość podpisanych umów to 74 miliardy dolarów w roku 2013.
    2. Usługi finansowe – „Alpari” to jeden z pięciu największych brokerów na świecie. Obroty ponad 1 bilion dolarów rocznie. File w w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Chinach.
    3. Grupa transportowa „Wołga-Dniepr” – światowy lider w segmencie superciężkich i ponadgabarytowych transportów powietrznych z obrotem powyżej 1 mld USD rocznie.
    4. Usługi w dziedzinie IT – „Russoft”. Obroty 4.6 mld dolarów w roku 2012, z czego około połowa przypada na sprzedaż gotowych produktów, a połowa na usługi opracowywania oprogramowania na zamówienie.
    5. Budownictwo za granicą – „Mosmetrostroj” wygrała przetarg na budowę tunelu hydraulicznego pod Bosforem w Turcji o średnicy 6 metrów i długości 3,4 km i jest obecnie zaangażowana w budowę metra w Chennai (Indie) i szybkiej magistrali z Tel Awiwu do Jerozolimy.
    6. Inżynieria kosmiczna - Rosja jest światowym liderem w produkcji komercyjnych pojazdów kosmicznych, wynoszących na orbitę satelity, ładunku i osoby; dochód ok. 1 mld dolarów rocznie.
    7. Inżynieria lotnicza - „Progresstech” jest liderem w Europie Wschodniej w dziedzinie inteligentnych usług dla przemysłu lotniczego i transportu lotniczego. Od 1998 r. „Progresstech” aktywnie uczestniczy w tworzeniu wszystkich najnowszych wersji Boeing Commercial Airplanes (777 i 737), jak również w projektowaniu nowego samolotu Boeing 787 i Boeing 747-8. Świadczono też usługi inżynieryjne i konsultingowe w ramach programów budowy m.in. samolotów Airbus A320, A330, A350, A380; Gulfstream G250, G650; Cessna Columbus; Mitsubishi Regional Jet; Bombardier CSeries, Learjet 85.
    8. Analityka i Konsulting Biznesowy – „Prognoza”, międzynarodowa firma z siedzibą w Permie wdrożyła już ponad 1500 projektów do wprowadzenia oprogramowania analitycznego dla 450 klientów w ponad 70 krajach. Wśród jej klientów – MFW, WHO, Coca-Cola, 3M.
    9. Usługi telekomunikacyjne - „Komunikacja Satellite” zapewnia dostęp do segmentu kosmicznego użytkownikom z 35 krajów i jest jednymi z dziesięciu największych na świecie operatorów satelitarnych w zakresie łączności satelitarnej. Warto też wymienić „Rostelekom”, który wraz z trzema operatorami zagranicznymi bierze udział w realizacji nowego projektu na dużą skalę – budowy szybkiego połączenia „Europa-Persja” (EPEG), o pojemności łącza do 3,2 Tbit/s.
    10. Turystyka i podróże służbowe – ich obsługa przynosi ponad 7 mld dolarów rocznie.
    11. Metalurgia - eksport osiągnął 40 mld dolarów. W niektórych dziedzinach Rosja jest kluczowym eksporterem na świecie – np. tytanu, niklu, aluminium, nie tylko surowców, ale i zaawansowanych technologicznie wyrobów.
    12. Przemysł chemiczny – Rosja jest światowym liderem w produkcji kauczuku syntetycznego, niektórych nawozów i chemikaliów. Roczny eksport – ponad 30 mld USD.
    13. Rolnictwo i żywność – w 2013 r. eksport produktów rolnych z Rosji wyniósł 15 miliardów dolarów. Są to głównie zboża – pszenica, ryż, kukurydza.
    14. Przemysł zbrojeniowy – Rosja to drugi na świecie, po USA, eksporter broni (15.7 mld dolarów w 2013 r). Sprzedaje się głównie pojazdy opancerzonych, systemy obrony powietrznej, samoloty bojowe i śmigłowce oraz uzbrojenie okrętów wojennych.
    15. Ciężkie maszyny – „Hydropress”, „Tiażmekpress”, „Uralmasz” eksportują do wielu krajów prasy hydrauliczne, urządzenia do kucia metali i tłoczenia blachy, lokomotywy, wagony, statki, silniki itp. Wśród odbiorców znajduje się m.in. USA.
    16. Urządzenia wydobywcze – statki wiertnicze, tankowce, masowce.
    17. Lotnictwo – samolot krótkiego zasięgu „Suchoj SuperJet 100″, eksportowany jest do 12 krajów. Holding „Wiertolety Rosii” to największy na świecie producent w segmencie średnich i ciężkich śmigłowców (14% całkowitego światowego rynku śmigłowców, 35% światowej floty helikopterów bojowych, 74% floty światowej super ciężkich śmigłowców powyżej 20 ton, 56% światowej floty śmigłowców o masie od 8 do 15 ton).
    18. Optyka – cały szereg firm produkujących urządzenia optyczne na eksport. Np. główne, dwumetrowe zwierciadła dla trzech teleskopów Royal Greenwich Observatory (UK), czy lustro 1,23 m do teleskopu Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu (Niemcy).
    19. Sprzęt i instrumenty naukowe – m.in. Nowosybirski Instytut Fizyki Jądrowej – od skanerów medycznych do akceleratorów przemysłowych i defektoskopów.
    20. Oprogramowanie antywirusowe „Kasperski”, z przedstawicielami za granicą i 500 firmami partnerskimi w ponad 60 krajach. Wśród klientów - Cisco Systems, Lufthansa, McKinsey & Company, Oracle, Siemens, Novell, General Electric, Bayer i in.
    21. Frezarki, obrabiarki, lasery przemysłowe dużej mocy. Firma „IPG Photonics” jest jednym z trzech wiodących producentów laserów przemysłowych (kapitał ponad 1 miliard USD, a w segmencie superlaserów jest monopolistą.
    22. Dobra konsumpcyjne – odzież, żywność, meble, samochody pancerne.
    23. Elektrotechnika – 30% produkcji firmy „Ruselprom” (samochody elektryczne) idzie na eksport. Także urządzenia elektryczne dla dużych obiektów energetycznych, firm hutniczych, firm inżynieryjnych.
    24. Elektronika – spółka „TransAsia” to światowy lider w produkcji systemów nawigacji morskich i profesjonalnych symulatorów dla flot handlowych. Opanowała 45% światowego rynku symulatorów morskich, 35% systemów elektroniczno-kartograficznych. Rosja produkuje także urządzenia do nawigacji morskiej, systemy zarządzania ruchem, rejestratory, dyktafony, czujniki, systemy zasilania energią słoneczną itd.
    25. Energetyka – eksport paliwa jądrowego, usługi wzbogacania uranu, sprzęt dla elektrowni wodnych, gotowe elektrownie..... Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie gdzie jest technologicznie Polska. W chwili obecnej czyli w 2015 roku nie jesteśmy nawet w stanie umieścić miniaturowego sztucznego satelity wielkości pierwszego Sputnika co miało miejscu 58 lat temu. Czyli nasze zapóźnienie technologiczne wynosi przynajmniej 60 lat i ciągle rośnie ponieważ Polska stoi w miejscu, a świat idzie do przodu. A co jest polskim hitem eksportowym ?? Polskie lafiryndy i polscy robotnicy sezonowi z wyższym wykształceniem. Przez głupotę polskich polityków nie jesteśmy już nawet eksporterem jabłek i kiełbas. Czemu w Polsce w każdym większym mieście jest tylko jeden rzecznik patentowy i to przeważnie żyd ? Daj mu swój wynalazek to 10 lat będziesz czekał na opinię a w tym czasie w innych krajach twój wynalazek opatentują inni. Żeby zostać rzecznikiem patentowym trzeba terminować u urzędującego rzecznika patentowego parę lat i albo da aplikację albo nie. Skoro jest jeden od lat i nikt u niego nie aplikował to znaczy że przez niego nikt nie przejdzie. Tu jest wąskie gardło polskiej wynalazczości.
  • Ha, ha, ha! oto jedna z "armii" NATO! Putin i Szojgu umierają ze śmiechu!
    Czytajcie to: niemiecka armia nie jest w najlepszym stanie: brakuje ludzi, sypie się sprzęt. Można się kulać ze śmiechu z tej natowskiej armii! http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wiekszosc-niemcow-opowiada-sie-za-zwiekszeniem-liczebnosci-armii/wg71y2 W tej chwili w szeregach Bundeswehry służy około 178 tys. żołnierzy. Rozpoczęta w 2010 roku reforma niemieckich sił zbrojnych ustaliła docelową liczebność armii na poziomie 185 tys. szeregowych, podoficerów i oficerów. Federalne ministerstwo obrony sprawdza obecnie, czy to wystarcza i w jaki sposób powinno się rozwiązać kwestię zapotrzebowania na dodatkowy personel. Z podjętymi przez nie decyzjami zapoznamy się najwcześniej na wiosnę 2016 roku. Nie ulega wątpliwości, że niemiecka armia cierpi na braki kadrowe. Najbardziej dają się one we znaki Bundesmarine, która od lat zwraca uwagę na ten problem. W roku 2013 niemiecka marynarka wojenna zgłosiła do ministerstwa obrony zapotrzebowanie na 1000 do 1500 żołnierzy. Brakuje zwłaszcza podoficerów wyspecjalizowanych w obsłudze sonarów w załogach okrętów podwodnych. (SIC!) W rezultacie w 2014 roku z czterech niemieckich okrętów podwodnych pływały tylko dwa(SIC!), a więc połowa. Pozostałych, w pełni sprawnych, nie miał kto obsługiwać(SIC!). Brakuje ludzi, sypie się sprzęt Pod koniec sierpnia magazyn "Der Spiegel" poinformował o planach minister obrony von der Leyen podniesienia liczebności Bundeswehry o 5 tys. żołnierzy pełniących stałą służbę zawodową, przy jednoczesnym zredukowaniu liczby żołnierzy służby ograniczonej czasowo. Powodem takiej roszady personalnej jest zwiększone zapotrzebowanie na techników obsługujących wyspecjalizowany sprzęt w marynarce i lotnictwie. Równie poważny problem niemiecka armia ma ze sprzętem, który po prostu się sypie. Wieloletnie zaniedbania i stałe obniżanie budżetu Bundeswehry do poziomu 1,3 niemieckiego PKB doprowadziły do tego, że połowie 2014 roku tenże "Der Spiegel" podał szokującą wiadomość: ze 109 najnowocześniejszych myśliwców Eurofighter w pełnej gotowości bojowej znajduje się raptem osiem maszyn.(SIC!) Podobnie było z helikopterami transportowymi CH-53 Sea Stallon i śmigłowcami wielozadaniowymi NH90. Z 67 "Stallonów" do lotu gotowych było siedem, (SIC!) a z 33 NH90 trzy.(SIC!) Udział niemieckiej Luftwaffe w zwalczaniu terrorystycznych bojówek Państwa Islamskiego ujawnił kolejne braki. Z 93 myśliwców wielozadaniowych tornado sprawnych jest w tej chwili 66, (SIC!) ale w pełnej gotowości bojowej znajduje się tylko 29. (SIC!) Równie tragicznie wygląda sytuacja z wiekowymi samolotami transportowymi typu Transall C-160. Dostawy ich następcy, airbusów A400M, wciąż się opóźniają, a i one wykazują wady techniczne, które trzeba usuwać na bieżąco.(SIC!) Problemy z celnością "plastikowego" karabinka szturmowego G36 wystawiły Bundeswehrę na pośmiewisko, (firma Heckler & Koch GmbH w Oberndorf am Neckar dostarczyła Bundeswehrze swoje słynne już karabinki G36 - ostatnie badziewie, w liczbie 180.000 sztuk. okazało się, że przy dłuższym strzelaniu nagrzewają się nadmiernie i tracą celność. spór trwa. niemiecki rząd chce odszkodowania i wymiany, zaś prywatna firma Heckler & Koch zaprzecza i nie chce płacić.) a manipulacje z wypożyczaniem sobie uzbrojenia i sprzętu przez jednostki udające się na ćwiczenia, a nawet na misje zagraniczne uświadomiły, że tak dalej być nie może.(SIC!) Ps... I to jest definicja naszych "sojuszników" z Zachodniej Europy. 1. Najpierw Duńscy żołnierze piszą list aby już ich zabrać z Afganistanu bo są bardzo zestresowani pobytem tam. 2. Na manewrach w Holandii szeregowy celuje do przebiegającego żołnierza i wykrzykuje: "pif paf, pif paf". Tamten jednak nie zwracając uwagi nadal biegnie. Szeregowy woła: "Co jest? Właśnie cię zastrzeliłem!" Drugi odpowiada: "Co znaczy zastrzeliłeś? Ja jestem czołg!". (Holendrzy nie mają czołgów - wszystkie sprzedali.) 3. Niemcy w Leopardach zamontowali pomalowane na czarno kije od miotły w miejsce karabinów maszynowych. I wszyscy na wyścigi chcą Rosji sprzedawać nowoczesne technologie wojskowe - vide termowizory do czołgów Thalesa. Na szczęście dla nas dzisiejsza Bundeswehra : to poza kilkoma oddziałami na pokaz, zbiorowisko lalusiów modnie ostrzyżonych z tlenionymi na blond włoskami, którzy "służą" od 8.00 do 16.00, jeśli dłużej - to mają "nadgodziny". po 16.00 przebierają się w cywilne ciuchy wsiadają do golfów na 18 calowych felgach i do domu albo do miasta. W Leopardach życzą sobie żeby był barek, klima, WIFI, szybki internet, bo nie pojadą. jest tam też dużo dziewczyn, ale głównie lesbijki (tzw. Kampflesben) tak więc na razie możemy spać spokojnie. Na zajęciach i szkoleniach nie mają tradycji wojskowej na którą mogli by się powołać, bo na Wehrmacht, Waffen-SS itp. przecież nie wolno. wolno im sięgać dopiero do I wojny światowej z ograniczeniami i do wojen z Napoleonem. Więc nie wymagajmy od nich zbyt wiele. Deutsche Welle choć raz napisała prawdę, bez ściemniania. Polsce sprzedano Leo A4 i A5, ale z amunicją która nie przebija pancerzy T94, amunicję która przebija, Niemcy zostawili dla siebie i nie sprzedadzą jej. Za 10 lat nie będzie dzisiejszych Niemiec - będą skundlone arabskie Niemcy, z arabskim językiem urzędowym, prawem szariatu i rodowitymi Niemcami pozamykanymi w rezerwatach - i to wszystko będzie zasługą ciotki Merkel i jej pieprzonego multi-kulti. Niemcom armia jest niepotrzebna, zaproszona przez nich armia ISIS przybyła i chce być dobrze utrzymywana....Niemcy potrzebują teraz piekarzy, rolników, prostytutek - całej armii/nomen omen/ ludzi, która będzie pomagać im w obsłużeniu nowoprzybyłych. sieg...Allach Akbar!
  • @@@!
    A pokiego licha nam takie NATO jak poniżej? Oto obraz NATO na dzień dzisiejszy! To koniec polskich marzeń i złudzeń, takie są na dzień dzisiejszy realia Polacy! Dzisiejsze NATO jest zbiurokratyzowane, skostniałe, niewydolne, z armią nie otrzaskaną w boju, złożoną z wygodnickich maminsynków,( w czołgach Bundeswery mają klimę i barki!!!), cherlaków, pedałów, ciot, lesbijek, oraz homoniewiadomo/Wursztów, "służących" od 7:30 - 14:30, weekendy wolne, nic nie mogące w dzisiejszych czasach, a o stanie technicznym sprzętu natowskiego ponoć pierwszej armii NATO po amerykańskiej robiącej także już bokami Bundeswerze, etc..już nie wspomnę, artykułów w tym temacie w sieci sporo, o naszym także jak i o naszej armii także nic nie mogącej na dziś. NATO to tylko relikt pozostały po zimnej wojnie z Sowietami. Dzisiejsza Rosja to już nie tamte sowiety i tamta sowiecka armia, to nie Rosja Gorbaczowa czy pijanicy Jelcyna o czym rusofoby wymachujące zardzewiałą szabelką dzisiejszej Rosji zapominają, powodując u niej śmiech i politowanie zarazem. Przypominam, że zgodnie z umowami NATO miało być rozwiązane po likwidacji UW. Czyli zrobiono Rosję w chuja! Nie dziwię się, że Rosja dziś robi w chuja NATO i USA! Całe to niemogące na dziś NATO istnieje wyłącznie tylko dla potrzeb lobby zbrojeniowego USA, jak i tylko ciepłych i bardzo popłatnych posadek dla wątpliwej jakości generałów i urzędasów. Przypominam oczekującym na jakąkolwiek pomoc NATO w razie zagrożenia, że par. 5 NATO nie obowiązuje nikogo do innej pomocy jak wg "swoich możliwości"!!!. Polska jest członkiem drugiego sortu i nikt w jej sprawie palcem nigdy nie kiwnie. Ciekawe kiedy Putin to pojmie i powie "sprawdzam par. 5".(np. zaatakować w piątek po 14:00!, bo NATO zbierze się dopiero w poniedziałek, po 8:00, będzie deliberować przez być może 3 dni lub tydzień, na koniec nota protestacyjna z ubolewaniem, etc..ponieważ zaatakowany ma bronić się samodzielnie przez 3-6 miesięcy!!!)...Polacy i nie tylko muszą zrozumieć, że Europa kończy się na wschód od Odry, niestety. A własne zbrojenia wymagają czasu którego może nie być!. A pan Prezydent A. Duda oraz min. Macierewicz, również powinni przestać marzyć o stałym pobycie wojsk okupacyjnych USA/NATO w Polsce z powodów jak wyżej napisałem.. To analiza, oddająca całą prawdę o tym nieudolnym tworze NATO=EU. Dodatkowo gospodarka USA jest w zapaści a neocons marzą, że wojna z Rosją może ich uratować.. Może 15-10 lat temu ale nie teraz, teraz to jest po "ptakach". Dlatego polscy przywódcy, powinni wylać sobie kubeł zimnej wody na głowy z tymi planami, czyli okupacyjne NATO w POLSCE. Ten plan jest prawie samobójczy,Polska na pierwsze uderzenie wake -up guys. Co do dziadka który powinien być już na emeryturze, bawić wnuki a nie planować wojenki, bo na to za głupi po prostu Szeremietiewa i jego planów czyli mrzonek o OTK i partyzantce kieruję to - Dziadku Szeremietiew to już nie te czasy II WW, lasów także brak. Z czym do tego o czym będzie na końcu. Partyzantka w mieście? jakim? co z cywilami wtedy? Jak z miast będą ruiny lub pustynia! A teraz z czym na np. "Niedźwiedzia" bo wiem o kogo Ci chodzi- to tylko jeden okręg- "Iskander", "Tornado-S" i "Triumf" będą strzec bezpieczeństwa Rosji! OTRK "Iskander", WWR "Tornado", ZRK "Triumf" i podwodny krążownik o napędzie atomowym najnowszej generacji "Aleksander Newski" zostały umieszczone u wschodnich rubieży Rosji. Wschodni Okręg Wojskowy rosyjskich Sił Zbrojnych otrzymał w 2015 roku 850 jednostek nowoczesnego sprzętu wojskowego. Na uwagę zasługuje w szczególności podwodny krążownik o napędzie rakietowym najnowszej generacji "Aleksander Newski", który został przekazany Flocie Pacyfiku. Dwie brygady rakietowe będące częścią wojsk lądowych zostały wyposażone w operacyjno -taktyczne systemy rakietowe "Iskander-M". A wojska obrony przeciwlotniczej zostały wyposażone w unikatowe najnowsze rakietowo -zenitowe systemy S-400 "Triumf" i przenośne rakietowo-zenitowe kompleksy "Werba". Artylerzyści zaczęli otrzymywać wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe "Tornado". Wideo: kanał "Zwiezda" ...Nie podano, że ponad 40 jednostek Tornado-S skierowano do Okręgu Kaliningrad. Przyszła, baza pocisków atomowych w Redzikowie w zasięgu Tornado-S ?.Jedna salwa pokrywa 60 ha, zasięg 120 km. A więc Polska tarczą strzelniczą. Nic dodać, nic ująć. W razie konfliktu Polska byłaby pierwszym celem. Kiedyś propaganda głosiła, że rakiety w Europie miały być przeciwko Iranowi, ale od kiedy Putin ich wyśmiał już nie opowiadają takich bajek- teraz jest bajka o obronie w ramach NATO. Obronie przed kim i przed czym i no i czym? Oto jest hamletowskie pytanie! Ps. http://cdn2.img.pl.sputniknews.com/images/188/55/1885519.jpg Bundeswehra może latać tylko w dzień!(sic! to muszą się Rosjanie kulać ze śmiechu!)...Wprowadzono zakaz nocnych lotów samolotów Tornado przeciwko Daesh (Państwo Islamskie) w Syrii. Podświetlenie kabin pilota sześciu Tornado wykorzystywanych do lotów wywiadowczych nad Syrią i Irakiem oślepia pilotów tak silnie, że uniemożliwia im nocne operacje — podaje gazeta Bild. W związku z tym w nocy Tornado pozostają na ziemi. „Pracujemy nad niezbędnym rozwiązaniem" — podkreślił przedstawiciel sił powietrznych Niemiec. Problemy z oświetleniem w Tornado rozpoczęły się po tym, jak samoloty zostały wyposażone w nowe oprogramowanie (ASSTA-3). Sześć Tornado uczestniczy obecnie w lotach wywiadowczych przeciwko ISIS. Ale tylko nie w nocy. W dzień wyniki lotów wywiadowczych są lepsze.
  • @@@!
    Czy polska armia ma się czym chwalić? Dzień 15 sierpnia, rocznica zwycięskiej bitwy w wojnie 1920 roku, został ogłoszony świętem Wojska Polskiego. Z tej okazji przez ulice Warszawy przemaszerowało ok. 900 żołnierzy i przejechało ponad 150 pojazdów. Defiladę otworzył przelot ponad 60 samolotów i śmigłowców. - Odpowiadam, że nie ma czym!!! Oto jaka jest polska armia!!!. A prawda o niej jest straszna ( o SLD/PO POlskiej Armii). Stare, z demobilu, "odrestaurowane" z pustyni teksańskiej i tną na dodatek bez ....uzbrojenia ???!!! Mamy mieć helikoptery za 13.5 miliarda (ale przekręt!!!! ), które są zwykłym złomem ściągniętym ze złomowiska (Francuzi sami uznali je za nie nadający się do użytku złom!!!) mając własne ich wytwórnie!!! Czołgi ??? POżal się Boże - stare z lat 60-tych Leopardy zużywające 900 kg paliwa na godzinę pracy !!! i to ze starą amunicją nie przebijającą pancerzy współczesnych czołgów w tym rosyjskich, ponieważ nowa do nich nie pasuje, ponieważ nowych dział nie można w nich zamontować, jak i nowych WKMów!!! i marynarka wojenna, która praktycznie ...nie istnieje. Logistyka także nie istnieje...składy amunicji, paliw, magazyny broni, zaplecza, etc... oddalone od jednostek o 50-100 km !!! Za to mamy masę generałów i oficerów, którzy biorą ogromne wypłaty i emerytury. Nawet ostatniego dnia prezydentury analfabeta p.Residento Szczynukowicz awansował następnych .... 16 nowych generałów...Jedyna taka armia na świecie!!!. Najważniejsze że mamy najwięcej generałów dlatego jesteśmy potęgą nie tylko w Europie ale i na świecie!!! Najważniejsze to "zarządzanie" a do walki to ściągniemy emigrantów. Prezydent A. Duda robi dobra minę, do tragicznej gry. PO Peło została ruina i zielona koniczyna - taka prawda. Trzeba coś zrobić, ale fundusze POszły na lewo i prawo i na wyspy Kaymany. Najważniejsze, że mamy już ponad 168 wypasionych generałów, medialnych telewizyjnych gadaczy o wojsku i potem długo nic.... Dobrze się wysokim oficerom żyje za nasze pieniądze. Dlaczego nie przechodzą weryfikacji polegających na sprawdzaniu przydatności do służby. Jak ludzie nie mogący przebiec 5 km mogą służyć w wojsku i Ojczyźnie???. Już cesarz Francuzów Napoleon mówił, że armia ''osłów'' dowodzona przez lwa na polu walki będzie bardziej wartościowa od armii ''lwów'' dowodzonych przez ''osła'' a naszej armii znacznie bliżej do tej drugiej opcji ! No i przysłowiowych osłów do dowodzenia ci u nas dostatek, a nowy pan prezydent z pewnością mianuje kilku a może nawet kilkunastu następnych swoich ! ! ! Koszary stoją niszczeją, wojska brak bo zawodowi przychodzą na 8 godzin do pracy pochleją, pokręcą się i do domu. Parę tysięcy zawodowych pracowników pracujących od 8 do 15. Ludzie a co to za wojsko które rano idzie z plecaczkiem na 7 godz. a wraca o 15. Dwie godz. już ucieka na przebieranie potem może mają przerwę śniadaniową i obiadową. To jest armia???? Właśnie zastanawiam się w jaki sposób np. w nocy z soboty na niedzielę ściągnąć tych niby żołnierzy do koszar które zostałyby zaatakowane przez wroga jak część z nich się seksi, część jest pijana, część gdzieś wyjechała... I to jeszcze, że jednostek bronią emeryci z firm ochroniarskich z grupami inwalidzkimi bo taniej.....żenada a to i tak ustawiane przetargi byłych trepów. ........żałosne. Tak po prawdzie mamy około 26 - 30 tysięcy żołnierzy liniowych w tym 2000 sił specjalnych... Reszta, czyli ok. 70 tys., nie jest przeznaczona do walki. Nie mamy żadnych rezerw! Żołnierzy, którzy byli w Afganistanie czy w Iraku zwalnia się do cywila, żeby nie dosłużyli przypadkiem emerytury. Na kursach NSR znalazła się duża liczba potomków i pociotków wysokich rangą wojskowych i cywilów, gdyż ukończenie takiego kursu skutkować może załapaniem się na etat w wojsku. Na taki etat nie mogą liczyć wcześniej wspomniani żołnierze z doświadczeniem bojowym! Nie mogą też liczyć na etat żołnierze bez "dużego plecaka", bez "dużej powierzchni żagla", bez "wielkiego spadochronu" czyli, tłumacząc na polski, bez koneksji, pleców czy znajomości. Na patent oficerski może liczyć syn restauratora, który nie potrafi maszerować nie mówiąc już o strzelaniu ale nie może takiego patentu dostać żołnierz, który brał udział w akcjach bojowych w Afganistanie i Iraku! Może ukończyć kurs i dostać etat żołnierza zawodowego w jednostce lebiega umierająca po przebiegnięciu 0.2-0.5 km ale nie może zostać nawet skierowany na kurs żołnierz, dla którego żadne ćwiczenia fizyczne nie są trudne i mógłby śmiało konkurować z pokazywanymi na filmach "marines". Nie może dostać etatu żołnierz, któremu po powrocie z Afganistanu oświadczono, że może mieć pewny etat jeśli poleci jeszcze do Iraku a w 2 miesiące po powrocie z Iraku zostaje zwolniony do cywila, bo nie przewidziano dla niego możliwości pozostawienia w wojsku. Mogę tak jeszcze wyliczać tylko po co? Zostanie żołnierzem zawodowym zależy od znajomości a nie zdolności i umiejętności?! Znam szeregowego na kontrakcie, który chce zostać w armii, jest bardzo sprawny fizycznie i psychicznie, świetnie strzela, jeździ konno(!), dobrze pływa, biega nawet maratony, ma skończone studia cywilne, włada trzema językami obcymi i ... nie ma pewności czy przełożeni zechcą dać mu etat! Ja osobiście mając jego umiejętności dawno pokazałbym owym przełożonym środkowy palec i wziął się za coś innego niż wojsko ale on chce i lubi być żołnierzem. Tylko dlaczego armia takich nie chce?! Może naszej armii właśnie takich nie potrzeba? Agencja Mienia Wojskowego sprzedaje co roku 50-100 tysięcy sztuk broni strzeleckiej z magazynów wojskowych, z rezerwy mobilizacyjnej. Pewnie w godzinie "W" okaże się, że magazyny są puste, a Polak tradycyjnie pójdzie "w bój bez broni" i znowu skończy się hekatombą. W każdej armii, wojsko zawodowe służy tylko do odparcia pierwszego uderzenia. Wojny wygrywają rezerwiści. U nas rezerwy nie ma, wyszkoleni za komuny rezerwiści są już za starzy i jest ich za mało. Młodzi ludzie nie mają pojęcia o stopniach wojskowych nie wspominając o takiej drobnostce jak znajomość jakiejkolwiek broni. Nie ma żadnego programu szkolenia rezerwy, same porozumienia międzynarodowe i przynależność do NATO nas nie obronią. Taka Szwajcaria, która nie miała wojny kilkaset lat, nie ma armii zawodowej, ale każdy mężczyzna służy w wojsku. Do cywila wraca w mundurze z bronią i pełnym magazynkiem. Tam nawet piloci myśliwców to rezerwiści, którzy w ciągu roku mają limit wylatania odpowiedniej ilości godzin. I czy to prezes banku czy pomocnik stróża nie ma zwolnienia od ćwiczeń. Przejmuje się podatnością na zniszczenie czołgów (bardzo nowoczesne, nieco młodsze niż ojcowie obsługujących je żołnierzy), a tymczasem najnowocześniejsze, cudne samoloty, duma polskiego lotnictwa mogą być uziemione przez rozsypanie piasku na pasie startowym (to nie gdybanie tylko fakt- Włosi w ten sposób stracili F16). Ot, zabawka nie przystająca do polskich warunków. Za to droga w zakupie i utrzymaniu. A polscy żołnierze po misjach wiedzą, jak radzić sobie z partyzantem- arabem na pustyni- czy to ich przygotowało do walki z wrogiem, który będzie miał przewagę liczebną i w wielu dziedzinach techniczną w polskich warunkach terenowych? Armia nie jest wstanie obronić nawet trzech procent polskiego terytorium Jeśli do tego dodać fakt, że zapleczem tej armii są rezerwiści, z których najmłodsi przekroczyli 35 lat, a gro ma około 50-tki- W tym teraz tak pogardzanym PRL mieliśmy drugą armię w tej strefie Europy. Teraz - lepiej nie mówić. "Chłopcy malowani", którzy zapewne "nie oddadzą ani guzika". Ładnie wyglądają na defiladach, jak ci z 1939...Silni, Zwarci, Gotowi! Ps. To już chwalebna historia, lecz już tylko historia, w dzisiejszych realiach już niestety nie do powtórzenia, po czesku: to se ne wrati....Rosja dzisiejsza z prezydentem Putinem na czele to nie ZSRR, czy postzsrr jelcynowski, Rosja na dziś to mocarstwo militarne, nie pijanicy Jelcyna żydozłodziejskopijacka atrapa państwa w rozkładzie i nie będzie już następnej niestety, a raczej "stety" powtórki z Piłsudskiego. Będzie tylko w koło śmierć. Nikomu nie wytłumaczono, że dzisiejszej Rosji nie można już zdobyć ot, tak sobie. Jej na dziś już zdobyć wojną nie można. Ale można za to policzyć ofiary wojny. Bezbronne, skazane na śmierć przez głupotę polityków. Europa jest tak na prawdę małym kontynentem. Miasto przy mieście, wieś przy wsi. Dom koło domu. Miliony ofiar w pierwszym dniu konfliktu. O tym nie mówią politycy. Nie mówią czy ktoś z nas przeżyje. Oni prą do wojny. Kilkadziesiąt państw chce zniszczyć Rosję. Panie i Panowie niech sadyści wojny wyjaśnia mieszkańcom chociażby Poznania-Krzesiny, Malborka, etc..etc..-zginiecie przez F-16, że zginą. Zginą bo tak chce grupa sadystów. Można bezbłędnie określić miejsca w naszym kraju gdzie ludzie niewinni zginą ze 100% pewnością. Zginą dla idiotycznych mrzonek o zwycięstwie nad Rosją. Popatrzcie na mapę Polski. Tam gdzie są wojska rakietowe, bazy lotnicze, sprzęt ciężki, tam gdzie jest silna infrastruktura gospodarcza, tych miejsc i tych ludzi w obrębie…..już nie ma, lecz oni o tym nie wiedzą. Ale o tym nie mówią sadyści prący do wojny z Rosją, dzisiejszą Rosją, nie tą już Rosją w walonkach, karabinach na sznurkach, z zapijaczoną jak za Jelcyna armią, lecz bardzo dobrze wyszkoloną i uzbrojoną po zęby. Nie wolno więc judzić i straszyć obywateli. Skoro nie można ich straszyć dajcie im chociaż wybór-ampułkę cyjanku na ostatnią minutę życia.
  • @@@!
    Krym jest rosyjski od 1783 r. a więc dłużej niż 2/3 terytorium USA, skradzione Meksykowi 2 lutego 1848 r. w Gwadelupe!. USA zmusiły tam Meksyk do podpisania "traktatu pokojowego" kończącego najazd USA i wojnę z Meksykiem, gdy ten odmówił "dobrowolnej" sprzedaży swoich północnych ziem USA. Wówczas USA zrabowały Meksykowi obszary o powierzchni 1,5 mln km2 (dzisiejsze stany Arizona, Nowy Meksyk, Kalifornia, Nevada, Utah, częściowo też Colorado, Kansas, Oklahoma i Wyoming), co stanowi… 51 proc. terytorium ówczesnego Meksyku! Wypowiedzenie wojny przez USA Meksykowi i najazd USA na Meksyk były konsekwencją... odmowy rządu Meksyku na "dobrowolną" sprzedaż USA w/w ziem północnego Meksyku. Do legendy przeszło bohaterstwo irlandzkich, włoskich i polskich ochotników (katolików) broniących Meksyku przed napaścią USA w szeregach Batalionu Św. Patyka – przestawione także w filmie "Ostatni bohater" i bestialstwo Amerykanów, którzy po parodii sądowej powiesili jeńców z tej formacji. W miłującej pokój kulturze made in USA najbardziej lubię demokratyczne bombardowania, humanitarne katownie, jawny rozbój i prywatyzowanie, a więc mord, grabienie i łupienie - do gołej skóry! ;)
  • @@@!
    Nowa tajna rosyjska broń wojskowa.... „Dzięki tej broni zniszczymy każdą część planety w ciągu 15 minut”

    Czym jest tajemniczy obiekt, który w kosmosie znajduje się od około czterech miesięcy. To obiekt 2014-28E! Jeszcze jakiś czas temu stacje kosmiczne były przekonane, że jest to tzw. „kosmiczny śmieć”. Niezidentyfikowany do tej pory obiekt okazał się być urządzeniem, które samodzielnie utrzymuje się na orbicie, i w dodatku raz na jakiś czas odwiedza rosyjskie obiekty kosmiczne! Według Financal Times, są dwie teorie tajemniczego obiektu. Jedna z nich mówi, że jest to pozostałość po zimnej wojnie, druga zakłada, że obiekt został wysłany na orbitę i służy między innymi do konserwacji innych satelitów.

    Nieoficjalnie rosyjscy eksperci sugerują, że Putin, widząc rozwój „kosmiczny” innych mocarstw, również chce zacząć inwestować w swój program kosmiczny i na nowo go ożywić.

    Nowa tajna rosyjska broń i uzbrojenie

    Siły powietrzne Rosji są o wiele lepsze od amerykańskich – przyznają to sami Amerykanie. Najnowsza generacja MIG-31MB potrafi związać naraz 7 obiektów i kontrolować 20, i potrafi strącić AWACS. Rodzina samolotów Suchoj SU -35 jest nie do zestrzelenia. Potrafi skręcić gwałtownie przed rakieta tuz przed uderzeniem – zmienna nastawa silnika odrzutowego – amerykanie tego nie mają i długo mieć nie będą. Rakiety, systemy S-400 przeciwlotniczy i przeciwrakietowy, są nie do przeskoczenia dla USA – Amerykanie nic nie mogą zrobić jakimkolwiek atakiem, a ich tarcza antyrakietowa nie chroni przed ewentualnym rosyjskim atakiem… Helikopter Kamow Ka-50 https://marucha.files.wordpress.com/2014/12/996a4-kamow-ka-50.jpg?w=300&h=218 Rosyjski arsenał wojenny to nie tylko imponująca paleta pocisków balistycznych do przenoszenia głowic nuklearnych. W ostatnich kilkunastu latach Moskwa notuje skokowe przyrosty w wydatkach na zbrojenia. Dość powiedzieć, że w ciągu pierwszej dekady XXI wieku nakłady na tym polu się podwoiły. Wraz ze zwiększeniem strumienia gotówki pojawił się sprzęt, który coraz częściej nie ustępuje zachodnim odpowiednikom. Niektóre z nowych nabytków już zdążyły udowodnić swoją wartość na polu bitwy.

    Mimo kryzysu na światowych rynkach finansowych, Moskwa ani myśli zwalniać tempa i chce utrzymać dynamiczny wzrost wydatków na wojsko w kolejnych latach. Planowane są także projekty zbrojeniowe najnowszych generacji. Iskandery są poważnym typem broni. To skuteczna broń konwencjonalna o dużym zasięgu, a do tego mobilna. Może też przenosić broń nuklearną. To istotny czynnik strategiczny. Ale nie warto dyskutować o ich dyslokacji właśnie ze względu na ich mobilność. Nie ma wielkiego znaczenia, gdzie są w danym momencie, gdyż dolecą do celu bardzo szybko.

    Broń przyśpieszana elektromagnetycznie

    Tej broni Rosjanom pozazdrości cały świat. Pociski, wyglądające jak ziarno grochu, są w stanie zniszczyć czołgi, czy samoloty, topiąc stal jak masło na patelni. ” W naszych laboratoriach doświadczalnych maksymalna uzyskana przez nas prędkość wyniosła 6,25 kilometrów na sekundę dla pocisków o masie kilku gramów. To już bardzo blisko pierwszej prędkości kosmicznej” tłumaczy Aleksiej Szurupow z Rosyjskiej Akademii Nauk – pisze fronda.pl. Pociski lecą więc trzy razy szybciej niż te, wystrzelone z tradycyjnych dział.

    Ludziom Szurupowa udało się stworzyć elektromagnetyczną wyrzutnię, której pociski ważą zaledwie trzy gramy. Ich siła rażenia jest jednak olbrzymia. W mgnieniu oka zamieniają stalową ścianę w plazmę. Broń, znana w USA pod nazwą „railgun”, a w Polsce określana jako działo strumienowe, oparto na badaniach Lwa Arcimowicza, radzieckiego naukowca, który pracował nad „przyspieszaczami masy” już w 1951. Według ekspertów wojskowych nowa broń zmieni całkowicie oblicze wojny. Przed pociskami na razie nie ma obrony, do tego ich zasięg będzie tak olbrzymi, że rosyjskie wojsko zniszczy każdy samolot, rakiety balistyczne, czy satelity.

    Nowa broń rosyjskich zwiadowców

    Rosyjskie wojsko jest wyposażane we własne bezzałogowe drony. Mogą one nie tylko prowadzić wywiad, ale także uderzyć w przeciwnika. Od 2014 roku w oddziałach armii i dywizji wojskowych zwiadowców pojawi się nowa struktura – kompania operatorów bezzałogowych statków powietrznych. W Ałtaju żołnierze tej pierwszej w Zachodniej Syberii kompanii teraz w praktyce wykorzystują otrzymaną w jednostkach szkoleniowych wiedzę teoretyczną.

    Rosyjskie drony taktyczne serii „Granat” ważą kilka kilogramów. Transportowane są w małych walizkach. Korpus bezzałogowca jest wykonany z kevlaru i pokryty jest żywicą epoksydową. Tak więc radary nie mogą go w żaden sposób wykryć. Silnik elektryczny pracuje tak cicho, że lecący dron jest prawie całkowicie niesłyszalny, ale najważniejsze w tej maszynie jest specjalne wyposażenie. Jest ono tak skomplikowane i drogie, że wartość tego małego samolociku jest porównywalna z wartością 50 samochodów osobowych średniej klasy.

    Zakres działań aparatu wynosi prawie 10 kilometrów. W powietrzu może przebywać do godziny, a jeśli trzeba może latać i przy – 30 stopniach mrozu, i przy + 40 ciepła. W ciągu pół godziny z tych małych dronów można zebrać za linią wroga więcej informacji, niż pluton zwiadowców w ciągu całego dnia, mówi dowódca kompanii bezzałogowych statków powietrznych Dmitrij Iwanow: „Ich możliwości są o wiele większe niż oczekiwaliśmy. Te aparaty sprawdzają się na 100%. Odkrywamy dla siebie ogromne możliwości takich samolotów.”

    Bezzałogowiec jest uruchamiany z dowolnego miejsca. Nie potrzebuje pasa startowego. Ani lornetka, ani wizjer aparatu nie jest w stanie uchwycić samolotu. Przypomina trochę niedużego ptaka, pojawiając się na niebie na granicy widoczności ludzkiego oka. Wróg najczęściej nawet nie jest świadomy, że jest obserwowany. Teraz na zbrojeniu kompanii bezzałogowych zwiadowców są trzy różne modele. Ale wkrótce rosyjska armia powinna otrzymać jeszcze nowsze i lepsze kompleksy. Będą one także wyposażone w silnik spalinowy. Te mocniejsze drony mogą przewozić na pokładzie różne rodzaje broni. Tak, aby wroga można było nie tylko wykryć, ale także jednocześnie unieszkodliwić.

    T-90 – czołg podstawowy

    T-90 jest czołgiem trzeciej generacji, który w całości powstał już po upadku ZSRR. Rosyjska armia na 2014 rok posiada ich około 1600 i są one najnowocześniejszymi czołgami w jej szeregach. Chrzest bojowy T-90 przeszły w 1999 roku w czasie inwazji na Dagestan. Dzięki systemom obronnym Sztora i Arena, są one najbezpieczniejszymi rosyjskimi czołgami.

    Znany jest przypadek z czasów wojny w Czeczenii, gdy T-90 został siedmiokrotnie trafiony z granatnika przeciwpancernego, ale mimo to nie został zniszczony. Moskwa nie planuje zamawiać kolejnych jednostek do 2020 roku, a jedynie wzbogacać funkcjonalnie i udoskonalać istniejące. Właśnie wtedy zadebiutować ma nowoczesna uniwersalna platforma bojowa, która według planu zastąpi T-90.

    Ka-50 Kamow – śmigłowiec szturmowy

    Charakterystyczną cechą jednomiejscowego śmigłowca K-50 jest tzw. „układ Kamowa”, czyli system dwóch wirników, które obracają się w przeciwnych kierunkach. Podstawową zaletą takiej konstrukcji jest brak śmigła ogonowego i krótki ogon, co sprawia, że maszyna może lecieć nawet po odstrzeleniu go.

    Ka-50 jest wyjątkowy jeszcze z jednego powodu. Po raz pierwszy w historii zainstalowano w nim system katapultowania do góry. Ewakuacja może nastąpić na dowolnej wysokości i przy maksymalnej prędkości. Zanim pilot zostanie katapultowany, łopaty wirników ulegają automatycznemu wystrzeleniu. Ka-50 były szeroko wykorzystywany w czasie II wojny czeczeńskiej. Piloci śmigłowców zniszczyli kilkadziesiąt ważnych celów i udowodnili wyższość maszyny Kamowa nad przestarzałymi Mi-24. Śmigłowiec występuje również w wariancie dwumiejscowym Ka-52, który powstał z myślą o dowodzeniu i organizowaniu pola walki.

    Mi-28 – śmigłowiec szturmowy

    Śmigłowiec Mi-28 to maszyna zaprojektowana niemal wyłącznie do ataku. Powstała na podstawie śmigłowca Mi-24, który z czasem okazał się zbyt mało zwrotny w porównaniu do zachodnich odpowiedników. Dziś w 2014 roku najnowszy wariant śmigłowca (Mi-28N) uznawany jest za odpowiednik amerykańskich zmodernizowanych Apache. W wyjątkowych sytuacjach, oprócz dwójki pilotów, na pokład Mi-28 mogą wejść 2-3 osoby, jednak głównym zadaniem maszyny jest natarcie.

    Model Mi-28N, dzięki zmianom konstrukcyjnym może operować w każdych warunkach pogodowych, niezależnie od pory dnia i nocy, stąd jego przydomek – „Nocny Łowca”. Mi-28N wszedł do służby w 2006 roku i jest podstawowym śmigłowcem bojowym rosyjskiej armii. Na jego bazie do 2017 roku powstaje testowany już śmigłowiec piątej generacji.

    S-400 Triumf – system rakietowy ziemia-powietrze

    System S-400 jest młodszym „bratem” wysłużonego S-300, który od końca lat 70-tych XX wieku był jednym z podstawowych oręży przeciwlotniczych w ZSRR. W przeciwieństwie do poprzednika, Triumf jest wielofunkcyjny, równocześnie może być wyposażony w rakiety o różnym zastosowaniu i zasięgu (od 40 do 400 km). Według testów i informacji z Rosji, S-400 jest w stanie skutecznie strącić nie tylko myśliwce i bombowce, ale także samoloty skonstruowane w technologii, która zapewnia niską wykrywalność przez radary. Triumf może też zestrzelić pociski manewrujące oraz niektóre typy rakiet balistycznych.

    Pierwsze systemy S-400 weszły do użytku w 2004 roku. Broń została zaprojektowana przez koncern Almaz-Antej, który specjalizuje się w konstruowaniu pocisków rakietowych. Pod koniec 2013 roku Rosja miała 112 platform systemu. Do 2020 roku ma mieć ich około 450, z czego większość w regionach przygranicznych i morskich. System jest ciągle udoskonalany i wzbogacany o nowe przydatne funkcjonalności.

    Okręty podwodne projektu 955 (typu Borej)

    Na początku 2013 roku do służby w rosyjskiej marynarce wszedł pierwszy okręt podwodny o napędzie atomowym od czasu rozpadu ZSRR. „Jurij Dołgoruki” dał początek planowanej serii jednostek typu Borej, określanej też jako projekt 955. Okręty tej klasy mają zastąpić starsze jednostki podwodne floty wojennej. Do 2014 zbudowano trzy okręty tego typu. Są one przystosowane do przenoszenia najnowszych pocisków balistycznych R-30 Buława. Mają być podstawowym elementem rosyjskiego systemu odstraszania nuklearnego.

    Każda jednostka może przenieść do 16 Buław o zasięgu do 8 tysięcy km. Z kolei każdy pocisk może przenosić nawet do 10 głowic nuklearnych o sile 150 kiloton – czyli dziesięć razy potężniejszych niż bomba zrzucona na Hiroszimę. Jedna salwa może może więc obrócić w pył średniej wielkości państwo. Do 2020 roku Rosja chce mieć osiem okrętów tego typu (w tym trzy zmodyfikowanego projektu 955A).

    Su-35 – myśliwiec wielozadaniowy

    Za podstawę do stworzenia Su-35 posłużył klasyk radzieckiego lotnictwa – myśliwiec Su-27 zaprojektowany przez biuro Suchoja. Jego gruntowna, wieloetapowa modernizacja trwała ponad 20 lat. W efekcie w Su-35 poprawiono kąt natarcia, stabilność i zasięg lotu. Konstruktorzy zadbali także o możliwość tankowania w powietrzu. Pojawiły się nowe system kontroli ognia oraz trójwymiarowy radar. Całkowicie zmodernizowano także kokpit.

    W grudniu 2013 roku lotnictwo miało na stanie 34 myśliwce Su-35. Docelowo ich liczba ma wzrosnąć do 48 i na tym koniec, bo w 2016 roku Rosja planuje wprowadzić myśliwiec piątej generacji PAK FA (również zaprojektowany przez Suchoj). Z powodu wprowadzenia Su-35, Ameryka musiała zbudować nowe F-35…

    Pancyr-S1 – system rakietowy ziemia-powietrze

    Pancyr-S1 to system ziemia-powietrze krótkiego i średniego zasięgu. W założeniach taktycznych może służyć jako wsparcie dla omówionego wcześniej systemu S-400. Rosyjscy konstruktorzy chwalą Pancyra za jego precyzję. Dzięki nowoczesnym radarom ma on możliwość wykrycia obiektów o powierzchni jednego centymetra kwadratowego, a zastosowane rakiety pozwalają niszczyć nie tylko samoloty, ale także pociski manewrujące.

    W 2012 roku Pancyr potwierdził swoją bojową skuteczność. Jednostka na wyposażeniu syryjskiej armii zestrzeliła turecki samolot F4 Phantom II, który wykonywał lot zwiadowczy nad syryjską Latakią. Rosja już szykuje następcę modelu S1. Na 2017 rok planowany jest debiut wariantu SM, który ma być skuteczny również przeciwko samolotom bezzałogowym.

    GAZ Tigr – wojskowy pojazd terenowy

    GAZ Tigr to rosyjska odpowiedź na słynnego amerykańskiego Hummera (HMMWV „Humvee”). W rozmaitych testach na rosyjskich bezdrożach „Tygrys” osiąga oszałamiające wyniki. Bez problemów operuje w temperaturach od -14 do +50 °C. Potrafi pokonać gęste pustynne piaski lub wjechać pod zbocza o nachyleniu 52 stopni.

    „Tygrysy” robią „furorę” w czasie trwającego od zimy 2014 roku kryzysu ukraińskiego. Nieoznakowane pojazdy, które pojawiają się na ulicach m. in. w Symferopolu i Sewastopolu, należą najprawdopodobniej do rosyjskiej marynarki wojennej. Moskwa zaprzeczała, jakoby jej pojazdy uczestniczyły w konflikcie krymskim. Ministerstwo obrony odrzucało dowody w postaci fotografii (łącznie z tablicami rejestracyjnymi), twierdząc, że to tylko „prowokacja”.

    9A52-4 Tornado – wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa

    Jednostki 9A52-4 Tornado to w prostej linii kolejne pokolenie następców legendarnej Katiuszy. Najnowszy rosyjski system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej zastępuje stopniowo wysłużone jednostki BM-21 Grad i BM-27 Uragan, które pamiętają jeszcze lata 60-te i 70-te ubiegłego XX wieku. Moskwa liczy, że nowa konstrukcja w ciągu najbliższych 10 lat (do 2022 roku zastąpi wszystkie stare modele, jednak na dopiero oddano oficjalnie do użytku zaledwie około 40 sztuk nowego Tornada.

    Broń osadzona jest na Kamazie 63501 napędzanym na wszystkie osiem kół. Wyrzutnia może zostać uzbrojona w siedem rodzajów 300 mm rakiet Smerch (m. in. pociski termobaryczne czy kumulacyjne), także zdolne do przenoszenia głowic neutronowych.

    9K720 Iskander – pociski balistyczne krótkiego zasięgu

    O Iskanderach zrobiło się w Polsce naprawdę głośno, gdy w grudniu 2013 roku roku pojawiła się informacja o ich rozmieszczeniu w obwodzie kaliningradzkim. Po raz kolejny pogłoski o Iskanderach w Kaliningradzie pojawiły się w czasie trwającego kryzysu na Ukrainie. Za każdym razem Rosja dementowała te doniesienia, wiadomo jednak, że wyrzutnie są rozmieszczone w Zachodnim Okręgu Wojskowym.

    Obawy Europy potęgowane są przez możliwości tego mobilnego systemu balistycznego. Rakiety Iskander mogą bowiem przenosić głowice jądrowe na odległość do 500 kilometrów. Co więcej, dzięki dużym możliwościom manewrowania i wysokiej prędkości pocisku (2100 m/s średnio), jest on trudnym celem dla obrony przeciwrakietowej. Integralną częścią systemu jest samochodowa wyrzutnia typu TEL 9P78, która również jest rosyjską konstrukcją.

    Udoskonalony radioelektroniczny Su-25CM

    Rosyjski resort obrony poinformował o zakończeniu testów samolotu szturmowego Su-25CM z nowym systemem walki radioelektro­nicz­nej. Wojskowi w Moskwie podkreślili, że próby zakończyły się pełnym sukcesem. Samoloty wyposażono w system Vitebsk-25, który zagłusza pracę naziemnych urządzeń obrony przeciwlot­ni­czej. Może też zakłócać działanie oprogramowania wrogich samolotów. Docelowo modernizacja obejmie około 80 maszyn Su-25.

    Model Su-25 CM to najnowsza wersja rodziny samolotów, które produkowane są już od ponad 35 lat. Maszyna była masowo używana przez wojska radzieckie stacjonujące w Afganistanie w latach 1979-1989. W 2008 roku używały jej armie Rosji i Gruzji w czasie wojny w Osetii Południowej. Rosjanie znów chwalą się swoją bronią. Samoloty Su-25CM mogą niszczyć 4 cele jednocześnie.

    Rakieta hipersoniczna i „Bestia z Głębin” – Chiny i Rosja w wyścigu zbrojeń z USA

    Chiny przeprowadziły test swojego pierwszego samolotu hipersonicznego. Supernowoczesny aparat latający jest tak szybki, że w jego obecności systemy obronności wszystkich krajów świata stają się bezużyteczne, co oznacza całkowite przewartościowanie w globalnej dyplomacji atomowej. Informacja o tym dokonaniu wywołała poważny niepokój w Białym Domu. Waszyngton obawia się, że Pekin jako pierwszy wejdzie w posiadanie ultrasuperszybkiej broni.

    USA przeprowadziły test samolotu hipersonicznego w 2010 r., a Indie i Rosja pracują dopiero nad prototypem tego typu aparatu latającego. Wygląda na to, że Chińczycy mogą wyprzedzić Stany Zjednoczone w uzyskaniu tej broni. Amerykę powinny niepokoić także dokonania rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, który wypuszcza do użytku kilka supernowoczesnych i niemal niezatapialnych okrętów podwodnych.

    Testy supernowoczesnego chińskiego „szybowca”, któremu Pentagon nadał nazwę WU-14, odbyły się w ścisłej tajemnicy. Chiński szybowiec to część projektu, którego celem jest przenoszenie głowic nuklearnych przez międzykontynentalną rakietę balistyczną, poruszającą się z prędkością rzędu 10 Macha, czyli 10 razy większą niż prędkość, z jaką rozchodzi się dźwięk w warunkach normalnych. Zachodnie źródła w Pekinie komentują, że Chiny osiągnęły sukces „znacznie wcześniej”, niż oczekiwano. Za najbardziej zaawansowany uchodzi nadal samolot amerykański, jednak żadnemu narodowi nie udało się na razie pokonać kilku istotnych przeszkód – wśród nich najważniejszym wyzwaniem pozostaje opracowanie systemu precyzyjnej kontroli lotu aparatu.

    Zdaniem ekspertów Waszyngton może mieć problem ze zdobyciem funduszy porównywalnych do tych, jakie w swoją technologię zainwestował Pekin. Uważa się, że sukces WU-14 to efekt współpracy ponad 100 uniwersytetów i laboratoriów badawczych w całych Chinach. Amerykańscy analitycy obronności uważają, że celem Pekinu jest zademonstrowanie całemu światu potęgi chińskiej armii. Udoskonalenie technologii hipersonicznej w teorii umożliwi zaatakowanie bronią atomową lub konwencjonalną każdego celu na naszej planecie, zanim mechanizmy ostrzegawcze i systemy antyrakietowe w ogóle zareagują.

    Większość pocisków rakietowych przemieszcza się z prędkością około 950 km/h. Tymczasem szybowiec hipersoniczny, przenoszony „na barana” przez międzykontynentalną rakietę balistyczną, osiąga przestrzeń kosmiczną, tam odczepia się i manewruje na cel z prędkością 10 razy większą niż prędkość dźwięku. Dzisiejsze systemy obronności nie są przygotowane do zwalczania tak szybkich obiektów w dodatku atakujących praktycznie z kosmosu.

    Wiele wskazuje, że Chiny budują też rakietę hipersoniczną, którą będzie można odpalić z myśliwca lecącego z prędkością rzędu 5-10 Ma, wyposażoną w silnik strumieniowy typu Scramjet (z naddźwiękową komorą spalania). Podczas testu przeprowadzonego w maju 2013 roku X-51 WaveRider Boeinga osiągnął prędkość 5,1 Ma. Amerykanom brakuje jednak środków finansowych na dalsze prace nad projektem wartym 300 mln dolarów.

    Choć Pentagon nie potwierdził definitywnie prędkości chińskiej rakiety hipersonicznej, fakt, że Pekin przeprowadził ten test wywołał poważne zaniepokojenie w Białym Domu. Trzej przedstawiciele Partii Republikańskiej, członkowie komisji ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów, wydali w tej sprawie specjalne oświadczenie: „Gdy kolejne cięcia budżetu na obronność kraju osłabiają amerykańską przewagę technologiczną, Chiny i inne rywalizujące z nami narody robią wszystko, by osiągnąć równość militarną z USA. W niektórych przypadkach, np. jak ten, wydaje się, że już nas prześcignęły”.

    Jednak Amerykanów niepokoić może nie tylko chińska superszybka rakieta. Jak pisał niedawno „The Sunday Times”, Rosjanie są bliscy ukończenia budowy supernowoczesnego okrętu podwodnego, który może zapewnić Rosji dominację wojskową na morzach i oceanach. Obecnie przeprowadzane mają być testy okrętu K-329 Severodvinsk, zwanego „bestią z głębin”, którego budowa kosztowała około 2,5 mld dolarów. Poważni eksperci – zdaniem „Sunday Timesa” – uważają, że technologicznie okręt ten znacząco wyprzedzi podwodne okręty amerykańskie. W sumie ma zostać wyprodukowane osiem takich łodzi przeznaczonych do pościgu i zatapiania obcych jednostek. Każdy okręt ma być wyposażony w 24 pociski balistyczne typu Cruise z głowicami o sile wybuchu 200 kiloton. Oprócz tego uzbrojone mają być w rakiety do zatapiania okrętów, miny i torpedy.

    Według cytowanej gazety okręty typu K-329 mają być gotowe do służby wiosną 2014 i prawdopodobnie operować będą na wodach Arktyki. Podobnie jak dotychczas fikcyjny sowiecki okręt z filmu „Polowanie na Czerwony Październik” będzie niezwykle trudny do wykrycia i zniszczenia. Ma zainstalowane silniki niemal niewydające dźwięków, a jego pancerz pokryty jest materiałem absorbującym impulsy sonaru. Okręty te mogą się poruszać z prędkością do 35 węzłów oraz zanurzać na ponad 600 metrów, co sprawia, że praktycznie będą niewykrywalne i poza zasięgiem wszelkiej broni amerykańskiej oraz NATO-wskiej.

    Tajna broń Rosji sparaliżuje tarczę antyrakietową USA

    Amerykańska tarcza antyrakietowa już niedługo nie będzie stanowiła żadnego problemu dla Rosji – pisały wojskowe czasopisma w 2012 roku. Rosyjska armia zostaje wyposażona w tajemniczą broń, która będzie w stanie unieszkodliwić system antyrakietowy USA. Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin ogłosił, że do 2020 roku wojsko zostanie wyposażone w nowoczesny sprzęt zdolny do sparaliżowania amerykańskiego systemu tarczy antyrakietowej. Rogozin zapowiedział, że Rosja skonstruowała własny system antyrakietowy na terenie kraju, który może przechwycić i zlikwidować każdą rakietę. Dodatkowo rakiety przenoszące głowice zostają stopniowo wyposażone w urządzenia mogące zmylić obce tarcze antyrakietowe, w tym amerykańską, która miała zostać zamontowana w Polsce.

    Jeśli ktoś sądzi, że można Rosję otoczyć przeciwrakietowym murem to się myli. Rosja już za czasów Piotra Wielkiego wyrąbała sobie drzwi do Europy, a współcześnie rozwali całą ścianę, jeśli ktoś będzie próbował ją izolować lub rzucić na kolana – cytował w 2012 roku słowa wicepremiera portal polskieradio.pl.

    Tajne testy Rosjan nad nową bronią

    Pierwsze próby odbyły się już w 2011 roku. Do arsenału rosyjskiego wojska wchodzą stopniowo nowe rakiety międzykonty­nen­tal­ne, przenoszące ładunki jądrowe. Prace nad pociskami prowadzone są w największej tajemnicy. Rosyjskie władze poinformowały co prawda, że z łodzi podwodnej Jekaterynburg odpalono próbnie rakietę Siniewa, która od dawna jest na wyposażeniu floty. Jednak według nieoficjalnej informacji, testowano zupełnie nowy pocisk o nazwie Lajner – donosi rmf.fm powołując się na gazetę „Komsomolskaja Prawda”.

    Lajnery mają najprawdopo­dob­niej zastąpić rakiety Buława, z którymi Rosjanie od lat mają problemy. Buławy są w stanie przenosić 6 głowic nuklearnych ale o małej sile rażenia. Natomiast nowe pociski międzykonty­nen­tal­ne przenoszą 4 głowice ale o większej mocy. Dziennikarze rosyjskiej gazety podejrzewają, że informacje na temat Lajnerów wyciekły bezpośrednio z fabryki rakiet w Miassie – informuje rmf.fm

    Rosja wystrzeliła pocisk międzykontynentalny

    Z poligonu wojskowego Kapustin Jar na południu Rosji, wystrzelono w marcu 2014 roku pocisk międzykonty­nen­tal­ny „Topol”. Oficjalnie – jak poinformował rzecznik rosyjskiego resortu obrony – była to próba celności pocisku – informował polski tvn24.pl. Celem było przetestowanie dokładności uderzenia pocisku – powiedział rzecznik Igor Jegorow. – Ćwiczebna bojowa część rakiety z przewidzianą dokładnością uderzyła w umowny cel na poligonie Sary Szaran w Kazachstanie.

    Jak tłumaczył Jegorow testowanie rakiet na poligonie Kapustin Jar służy „sprawdzaniu sprzętu, który w przyszłości będzie wykorzystywany w walce”. Pocisk RS-12M „Topol” to międzykonty­nen­tal­ny pocisk balistyczny, na mobilnej drogowej platformie samochodowej. Jego zasięg to ponad 10 tysięcy kilometrów. Pocisk może być uzbrojony w głowice jądrowe. W kontekście konfliktu Rosji z Ukrainą o Krym, to całkiem niezły pokaz zdolności bojowej najnowszych rodzajów broni masowej zagłady.

    Superszybki rosyjski śmigłowiec w 2018 roku

    Moskiewska fabryka śmigłowców im. Michaiła Mila podpisała w styczniu 2014 roku kontrakt badawczo-rozwojowy o wartości 3,3 mld rubli dotyczącego opracowania śmigłowca wysokich prędkości. Jak podaje koncern Russian Helicopters, do którego należą zakłady, projekt jest wspierany i chroniony przez państwo. Prace badawcze, między innymi z użyciem latającego laboratorium, które już zostało uruchomione, mają doprowadzić do zakończenia fazy badawczej w listopadzie 2015 roku. Do 2018 roku nowa maszyna ma wznieść się w powietrze i rozpocząć proces certyfikacji. Oznacza to zakończenie współzawodnictwa w zakresie projektu rosyjskiego superszybkiego śmigłowca pomiędzy zwycięską koncepcją Mi-X1 i projektowanym przez Kamowa Ka-92.

    Koncern do którego należą obie firmy uznał, że koncepcja moskiewskiego biura Mila jest „bardziej rozwojowa i obiecujący ekonomicznie”. Maszyna docelowo ma być następcą rodziny Mi-8/Mi-17, z masą 10-12 ton i możliwością przewozu 20-24 osób z prędkością rzędu 500 km/h. Śmigłowiec będzie wyposażony w pojedynczy wirnik nośny i otunelowane śmigło pchające ze zmiennym wektorem ciągu. Jest to koncepcja nieco zbliżona do projektów AVX i Sikorsky S-97 biorących udział w programie amerykańskiego śmigłowca przyszłości.

    Rosja wprowadza do uzbrojenia armii miny przeciwśmigłowcowe

    Rosyjskie siły zbrojne wprowadzają na uzbrojenie „miny przeciwśmigłowcowe”, zdolne strącić maszynę lecącą na pułapie do 200 metrów. Testy tego typu broni przeprowadzono z sukcesem pod koniec 2013 roku. Informacje na temat nowego typu uzbrojenia przedstawił dowódca wojsk inżynieryjnych Rosji, płk Aleksiej Hazow. Miny przeciwśmiłgowcowe zwalczają cel za pomocą kierunkowego ładunku kumulacyjnego, kiedy cel znajdzie się w jego polu rażenia. Cele mogą być zwalczane na pułapie do 200 metrów.

    Amunicja uzbroi się gdy maszyna latająca znajdzie się w jej sferze obserwacji i zniszczy cel który wejdzie w pole rażenia. Dla uniknięcia wykrycia min przez systemy samoobrony śmigłowca zastosowano prawdopodobnie czujniki akustyczne. Celem tej broni mogą być nie tylko śmigłowce, ale też inne rodzaje nisko poruszających się celów powietrznych. Możliwe jest też np. niszczenie samolotów wsparcia bezpośredniego lub zaminowanie podejścia do lądowania lotnisk i w ten sposób uniemożliwienie ich użycia. Miny tego typu przeznaczone są do minowania narzutowego, na przykład za pomocą śmigłowców. Rozwiązania zastosowane w tej broni mają być zbliżone do min przeciwpancernych T-83. Jednak jak zaznaczył płk Hazow – jest to całkowicie nowa konstrukcja, nie mająca odpowiednika wśród dotychczas używanych min.

    Samoloty Su-30SM osiągnęły nowy stopień gotowości

    Rosyjskie samoloty wielozadaniowe Su-30SM, które styczniu 2014 roku wzbudziły wielką sensację w polskich mediach, osiągnęły kolejny stopień gotowości. Siły powietrzne Rosji poinformowały o pomyślnym zakończeniu prób tankowania w locie maszyn tego typu, zarówno w dzień jak i w nocy. W akcji uzupełniania paliwa w locie brał udział samolot-tankowiec typu Ił-78 a załogi przeprowadziły kilka treningów, zarówno w dzień, jak i w nocy, korzystając ze specjalnego oświetlenia latających cystern.

    Jak poinformowały służby prasowe rosyjskiego lotnictwa, tankowania ćwiczono na wysokościach od dwóch do pięciu tysięcy metrów i przy prędkościach w zakresie 500-600 km/h. Dzięki możliwości uzupełniania paliwa w locie, samoloty Su-30SM zyskują niemal nieograniczony zasięg operacyjny. Z tej perspektywy, ewentualne ich rozmieszczenie przed końcem 2014 roku w Kaliningradzie nie wydaje się takim wielkim zagrożeniem, na jakie wykreowały je niedawno polskie media.

    Samolot Su-30SM jest gruntownie zmodernizowanym, dwumiejscowym wariantem myśliwca Su-27, o możliwościach zbliżonych do eksportowych samolotów Su-30MK/MKI, eksploatowanych między innymi przez Indie. Su-30SM są maszynami wielozadaniowymi, zdolnymi zarówno do działań myśliwskich, jak też atakowania celów naziemnych i nawodnych szeroką gamą uzbrojenia najnowszej generacji o łącznej masie sięgającej 8 ton.

    Awionika, w tym radar, system pozycjonowania i łączności, oraz systemy sterowania uzbrojeniem, zostały znacznie unowocześnione względem poprzednich wersji. Dwuosobowa załoga ułatwia realizację skomplikowanych zadań, zwłaszcza podczas lotów na małej wysokości. Najbardziej interesującą cechą tego płatowca jest wyposażenie w przednie, dodatkowe płaszczyzny sterujące (tak zwane cannardy) i dysze wylotowe silników o zmiennych wektorze ciągu. Zwiększa to znacznie manewrowość maszyny i zakres dostępnych ewolucji.

    Jednak poza pokazami i sporadycznie zdarzającymi się walkami powietrznymi na bliski dystans jest to cecha w niewielkim stopniu wpływająca na możliwości bojowe. Samoloty wielozadaniowe typu Su-30SM wraz z maszynami bombowymi Su-34 zastępują obecnie w rosyjskim lotnictwie i marynarce wojennej przestarzałe i mocno wyeksploatowane bombowce Su-24.

    Pokaz nowego uzbrojenia Expo 2013

    Rosyjscy żołnierze to aktualnie już nie dawne kacapy w papachach i onucach z przewieszonym przez ramię Kałasznikowem. Pokaz nowoczesnej rosyjskiej techniki na EXPO 2013 udowadnia, że NATO nie powinno lekceważyć Moskwy, a Polska nie powinna bezmyślnie i głupkowato wtrącać się w rosyjską wielkomocarstwową politykę, bo znaczy mniej niż pchła na dupie niedźwiedzia. Nowe czołgi, bojowe wozy piechoty, terenówki tigr. Pod wrażeniem był m.in. premier Miedwiediew.

    Czasy zimnej wojny odeszły w niepamięć, wiedzą to nawet Rosjanie, którzy czerpią z systemu kapitalistycznego pełnymi garściami. Najlepiej świadczy o tym fakt, że niegdyś najlepiej strzeżone tajemnice o najnowocześniejszych technologiach wojskowych, dziś sprzedają jak świeże bułeczki. Już we wrześniu zaprezentują je na 9 międzynarodowej wystawie uzbrojenia Russian Arms Expo 2013.

    Najnowsze czołgi, haubice, wozy wsparcia piechoty, samochody terenowe, broń przeciwlotnicza, rakiety bliskiego i średniego zasięgu, samoloty, helikoptery. W programie wystawy znajduje się tak wiele sprzętu, że nie sposób wymienić wszystkiego. Plotki głoszą, że Rosjanie chcą po raz pierwszy pokazać także swoje bezzałogowe drony bojowe. Te należą do najciekawszych konstrukcji z punktu widzenia technologicznego. Jak co roku najbardziej widowiskowe będą zapewne pokazy broni pancernej, w tym najnowszych odmian czołgu T-90. pokazy odbędą się na specjalnie zbudowanym na tą okazję poligonie obok miejscowości Niżnyj Tagil. Na pokazy zjadą wojskowi z całego świata, głównie by kupować, ale zapewne także by podpatrzeć i podkraść najnowsze nowinki technologiczne. Oto przedsmak jesiennego pokazu: https://youtu.be/B49NJdnmXgA Russia Arms EXPO – Крупнейшая международная выставка продукции военного назначения, проводимая под патронажем Правительства Российской Федерации – 2013.

    Rosja od lat próbuje wypełnić lukę w uzbrojeniu i przeskoczyć przepaść technologiczną dzielącą jej konstrukcje bojowe od sprzetu krajów zachodnich, przede wszystkim USA. Sprzyjają im wysokie zyski jakie uzyskują ze sprzedaży gazu i ropy. Pieniądze uzyskane z tego tytułu pompowane są w rodzimy przemysł zbrojeniowy.

    Jednak Putin, nauczony historią ZSRR, nie chce dopuścić do nadmiernego napompowania „zbrojeniowej bańki” i szuka nowych rynków zbytu dla rosyjskiej broni za granicą, głównie w bogatych krajach arabskich. Stąd pomysł na organizację wystawy. Nietrudno dostrzec także drugiego aspektu Expo. Jest to ewidentne „prężenie muskułów” przed krajami NATO, które ostatnimi czasy zdaje się zapomniały stare przysłowie „chcesz pokoju? szykuj się do wojny”.

    Co ciekawe, by zadość uczynić pacyfistom, w programie Russian Arms Expo 2013 znalazły się także dyskusje i obrady uczestników na temat ograniczania rozprzestrzeniania się i sprzedaży broni. Wątpliwe jednak, by zgromadziły one choć w połowie tak liczną widownie, jak manewry na poligonie.

    Obwód Kaliningradzki

    Personel Floty Bałtyckiej – według rosyjskich danych z 2001 roku – liczy 32,2 tysięcy osób (z czego 25 tys. w rejonie Kaliningradu). Flota dysponuje 99 okrętami nawodnymi i sześcioma konwencjonalnymi podwodnymi, brygadą piechoty morskiej (z poduszkowcami desantowymi, 850 czołgami, 360 systemami artyleryjskimi i 550 brzegowymi zestawami rakietowymi) oraz dywizją lotnictwa morskiego. Większość nowoczesnych okrętów uzbrojona jest w wyrzutnie, z których odpalać można morskie pociski wyposażone w nowe, zminiaturyzowane ładunki nuklearne małej mocy. Dwa pułki samolotów szturmowych i rozpoznawczych Su-24 (ale z nowoczesną elektroniką), zgrupowanych na lotniskach wokół Kaliningradu, przygotowywane były nie tylko do filmowania ruchów floty NATO, ale także zwalczania okrętów sojuszu i atakowania portów, także za pomocą kierowanych pocisków i bomb jądrowych. Do tego arsenału dorzucić należy unowocześniane myśliwce dalekiego zasięgu Su-27, bazujące w Bagrationowsku, tuż za polską granicą. W razie konieczności – z racji potężnego promienia działania i sporego udźwigu – mogłyby posłużyć do nalotu jądrowego.

    Była 11-ta armia wniosła prawdopodobnie do arsenału KOR taktyczne i operacyjno-taktyczne rakiety (w NATO nazywane pociskami pola walki, ponieważ ich zasięg wynosi od kilkudziesięciu do 300 kilometrów). Są one dostosowane do przenoszenia różnych typów głowic jądrowych, na przykład neutronowych (obecnie ich liczbę szacuje się na 10 tys.; większych, do rakiet strategicznych, Moskwa miała w roku 2000 około 7 tysięcy. Są one zminiaturyzowane, dlatego łatwo je przemieszczać, choćby drogą powietrzną (na pokładach małych taktycznych samolotów transportowych). O ich użyciu może zadecydować – jak było w doktrynie wojennej ZSRR – dowódca armii czy nawet dywizji.

    Z pobieżnych wyliczeń wynika, że tuż za Polską granicą Rosja miała w 2001 roku około osiemnastu wyrzutni pocisków Toczka o zasięgu 70 km i ustawionych na szybkich amfibiach Toczka-U, sięgających celów odległych o 120 km, a także ponad 30 starszych modeli rakiet Scud, napędzanych silnikami na paliwo ciekłe, mogących razić obiekty odległe o kilkaset kilometrów.

    Na szczęście dzięki porozumieniu o likwidacji środków przenoszenia broni atomowej średniego zasięgu nie zagraża nam nowoczesny rosyjski system rakiet armii lądowej Oka o zasięgu do 500 km, ale w razie konfliktu, pociski dolecą do Polski w ciągu kilkunastu minut. W efekcie w arsenałach lądowych Moskwy pozostały starsze pociski i ciągle modernizowane, bardzo udane Toczki. Jedną z mutacji tych rakiet jest pocisk pola walki Iskander, o masie 3,8 tony i zasięgu do 280 km.

    Jego wariant, Iskander-E, oferowany jest nabywcom z Azji i Bliskiego Wschodu, co stało się powodem zadrażnień na linii Waszyngton – Moskwa. Oferta eksportowa sugeruje, że pocisk jest tak precyzyjny, iż nie trzeba go wyposażać w głowicę jądrową, skoro niszczy cel jednym konwencjonalnym ciosem punktowym. Nie można mieć wszakże złudzeń, że i ta broń nie posłuży do przenoszenia głowic nuklearnych.

    Dla Polski najistotniejsze jest to, czy Iskandry – na zawierających podwójną wyrzutnię podwoziach – trafiły do strefy kaliningradzkiej. Pośrednią odpowiedź przyniósł oficjalny dziennik sił zbrojnych Rosji „Krasnaja Zwiezda”. Opublikował on 17 lipca 1999 r. informację o decyzji jak najszybszego wprowadzenia do linii kompleksów rakietowych Iskander-E, które powinny zastąpić pociski R-300 (Scud) starszej generacji. Podano jednocześnie oficjalnie, że Iskandry zostaną rozmieszczone tak, aby umożliwiały ewentualną eliminację niewielkich i szczególnie ważnych dla potencjalnego przeciwnika Moskwy obiektów.

    W 1999 roku w strefie kaliningradzkiej – co nie wywołało echa w Polsce – odbyły się manewry Zapad ’99. Ćwiczono nie tylko odpieranie zmasowanych ataków, ale i kontruderzenia za pomocą pocisków samosterujących (takich dobrych jak amerykańskie Tomahawki) oraz rakiet z różnymi głowicami. Niezależnie od tego, jakie wnioski wyciągnęli z tych ćwiczeń nasi analitycy, Polska nie dysponuje żadnymi środkami rozpoznania powietrznego, pozwalającymi na choćby pobieżną lustrację strefy kaliningradzkiej podczas lotów wzdłuż naszej północnej granicy.

    Skierniewicki pułk, operujący do niedawna na leciwych Migach 21R, został rozwiązany; rozpoznawcze Su-20 oddano na złom, a zaledwie kilka bazujących w Powidzu Su-22M4 (z doraźnie zainstalowanymi rekonesansowymi kontenerami KKR) musi przejść remont. Wojska lądowe natomiast nadal nie mają bezpilotowych, zdalnie sterowanych aparatów rozpoznawczych, które stają się standardem w rozwiniętych armiach zachodnich.

    Na przełomie lat 1999-2000 Moskwa wprowadziła nową doktrynę militarną, której podstawą jest użycie broni atomowej nie w odpowiedzi na groźby jej zastosowania, ale w razie zagrożenia agresją. Najtaniej jest mocarstwu zatkać wszelkie luki technologiczne arsenałów konwencjonalnych bronią jądrową, gdyż jest ona orężem politycznym i propagandowym. Na mocy dekretu prezydenta Rosji Kaliningradzki KOR stał się autonomicznym ciałem, nie podporządkowanym żadnemu z istniejących okręgów wojskowych kraju, a podległym jedynie najwyższym władzom. Gubernator Kaliningradzki jest dowódcą Floty Bałtyckiej i gubernatorem obwodu kaliningradzkiego, a także głównodowodzącym formacji militarnej KOR, czyli Kaliningradzkiego Rejonu Obronnego, zwanej nieformalnie najdalej na Zachód wysuniętym niezatapialnym lotniskowcem Moskwy.

    Zasoby nuklearne Rosji i innych państw

    W chwili obecnej, na 2013 rok na świecie znajduje się około 4,4 tysiąca gotowych do użycia natychmiast głowic atomowych. Prowadzone wciąż długoterminowe programy modernizacyjne wskazują, że żadne państwo posiadające broń nuklearną nie zamierza z niej zrezygnować, choć od lat liczba bomb jest ograniczana na mocy różnych porozumień międzynarodowych. Według Federacji Amerykańskich Naukowców (FAS) najwięcej głowic nuklearnych – około 8,5 tysiąca – posiada obecnie Rosja. Przynajmniej 1,8 tysiąca z nich jest utrzymywanych w stanie gotowości operacyjnej do natychmiastowego użycia.

    SIPRI podkreśla przy tym, że Rosja od kilku lat nie udostępnia publicznie informacji dotyczących stanu jej arsenału atomowego, zatem ilość głowic operacyjnych może być znacznie większa. Stany Zjednoczone utrzymują w gotowości bojowej 2 150 głowic nuklearnych, mając w zanadrzu 5 550 bomb niegotowych do szybkiego użycia. Choć Stany Zjednoczone i Rosja ograniczają swoje arsenały atomowe, działając na mocy podpisanej w 2010 roku umowy New START, to prowadzą jednocześnie programy modernizujące ich siły nuklearne.

    Zdecydowanie mniej głowic posiadają inne państwa z „atomowego klubu”. Francja dysponuje 300 bombami, spośród których tylko 10 nie znajduje się w stanie gotowości bojowej. Wielka Brytania ma 225 głowic (160 w stanie gotowości operacyjnej). Mniej dokładne są dane dotyczące pozostałych państw. Nie wiadomo, ile należących do nich bomb może zostać szybko użytych.

    Chiny, które stale rozszerzają swój nuklearny arsenał, dysponują aktualnie około 250 głowicami. Pakistan i Indie posiadają po około 100 głowic, a Izrael, który nigdy nie przyznał się oficjalnie do posiadania broni atomowej, ma ich około 80. Eksperci szacują, że Korea Północna dysponuje kilkoma bombami. SIPRI podkreśla, że nic nie wskazuje na to, by wskazane państwa szczerze chciały zrezygnować ze swoich arsenałów nuklearnych, choć część z nich od lat uczestniczy w programach zmierzających do ograniczenia liczby głowic. – Długoterminowe programy modernizacyjne prowadzone w krajach dysponujących bronią atomową sugerują, że broń nuklearna wciąż jest znacznikiem międzynarodowego statusu i siły – powiedział Shannon Kile z SIPRI.

    Egipt kupił od Rosji broń za 3 miliardy dolarów

    W czasie wizyty egipskiej delegacji w Moskwie w lutym 2014 roku przygotowano szczegóły umowy dotyczącej dostaw rosyjskiej broni do Egiptu za około 3 miliardy dolarów. Ta niepotwierdzona jeszcze informacja już wywołała szok w Stanach Zjednoczonych, które do dzisiaj uważały się za głównego dostawcę broni dla Kairu. Rozmowy prowadzone bezpośrednio przez rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i szefa egipskiej armii Abdela Fattaha al-Sisiego nie mogły przynieść innego efektu niż wielomiliardowy kontrakt na zakup uzbrojenia. Przygotowywana lub już podpisana umowa ma dotyczyć dostawy samolotów myśliwskich MiG-29 M/M2, śmigłowców bojowych Mi-35, niezdefiniowanych oficjalnie kompleksów obrony przeciwlotniczej i lekkiego uzbrojenia.

    Jeżeli plotki się sprawdzą to będzie to największe egipskie zamówienie w Rosji od czasu upadku Związku Radzieckiego i ukierunkowania polityki byłego egipskiego prezydenta Anwar Sadata na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Tymczasem Amerykanie zaniepokojeni wydarzeniami nad Nilem zamrozili dużą część pomocy wojskowej, co bez skrupułów teraz wykorzystują Rosjanie. Putin bardzo wyraźnie przy tym podkreśla, że stabilność na całym Bliskim Wschodzie zależy do stabilności w Egipcie. I to uzbrojenie może w utrzymaniu tej stabilności bardzo pomóc.

    Egipt kupuje myśliwce MiG-35

    Egipt zdecydował się na zakup 24 myśliwców MiG-35 za sumę ponad 3 mld dolarów podano w komunikacie z kwietnia 2014 roku. Jest to jeden z efektów rozmów jakie w lutym 2014 prowadził w Moskwie marszałek Abd al-Fattah as-Sisi. Rosyjskie maszyny zajmą w siłach powietrznych Egiptu miejsce amerykańskich F-16, których sprzedaż i serwisowanie wstrzymała administracja Baracka Obamy. Zakup myśliwców jest jednym z najdroższych kontraktów jakie Moskwa negocjowała z Kairem od czasu wstrzymania w październiku 2013 rok amerykańskich dostaw sprzętu i pomocy wojskowej. Prócz samolotów rozmawiano także o sprzedaży śmigłowców, systemów przeciwlotniczych etc.

    Kontrakt egipski zostanie sfinansowany dzięki funduszom przekazanym na ten cel przez Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie, podobnie jak umowa o wartości 2 mld podpisana z Rosją w lutym 2014 roku. Dostawy myśliwców MiG-35 mogą zostać nieco opóźnione ze względu na problemy biura konstrukcyjnego MiG z realizowanymi już zamówieniami, które spowodowały, iż produkcja w zakładach chwilowo zamarła. Dopiero w kwietniu rosyjskie lotnictwo zakontraktowały 16 samolotów MiG-29SMT, które mają uzupełnić 28 maszyn tego samego typu przejętych z nieodebranego zamówienia dla Algerii.

    MiG-35 jest kolejną wersją rozwojową samolotu MiG-29M/M2 kwalifikowanego przez producenta jako myśliwiec generacji 4++. Pierwsza publiczna prezentacja odbyła się na wystawie lotniczej Aero India 2007. Jak dotąd żaden kraj, nawet Rosja, nie zdecydował się na wprowadzenie maszyn tego typu do służby. Egipt może być ich pierwszym użytkownikiem. Rosja zapowiedziała zakup samolotów MiG-35 w roku 2016.

    Rosyjski samolot krążył wokół amerykańskiego niszczyciela na Morzu Czarnym

    Rosyjski Suchoj Su – 24 (Fencer) z najnowszego kompleksu techniki zaawansowanej zakłócił i sparaliżował na Morzu Czarnym najnowocześniejszy amerykański system zarządzania go nagłej walki „Aegis”, który to jest zainstalowany na niszczycielu „USS Donald Cook”.” Rosyjski bombowiec SU-24 wyposażony w najnowocześniejszy kompleks blokady elektronicznej sparaliżował, unieruchomił, wyłączył najnowocześniejszy amerykański system prowadzenia walki “Aegis” niszczyciela “Donald Cook” na Morzu Czarnym.

    Rosyjski samolot podczas weekendu w połowie kwietnia 2014 roku 12-krotnie przelatywał na niskiej wysokości nad okrętem USA na Morzu Czarnym – podał w poniedziałek Pentagon, potępiając takie działania w czasie podwyższonego napięcia w związku z Ukrainą w stosunkach USA-Rosja. – To prowokacyjne i nieprofesjonalne działanie jest niezgodne z wcześniejszymi porozumieniami na temat interakcji między naszymi wojskami – powiedział rzecznik Pentagonu płk Steve Warren. Warren powiedział, że rosyjski Su-24 (Fencer) 12 razy przeleciał na niskim pułapie blisko amerykańskiego niszczyciela Donald Cook na wodach międzynarodowych w zachodniej części Morza Czarnego. Niszczyciel USA przebywający tam od 10 kwietnia patrolował wody. – Samolot wydawał się nieuzbrojony – dodał płk Warren. Wcześniej przedstawiciel wojska USA powiedział agencji AP, że rosyjski samolot przelatywał na wysokości około 150 m nad poziomem morza w odległości około 900 metrów od okrętu. Do incydentu trwającego półtorej godziny doszło w sobotę wieczorem.

    Prowokacja rosyjskich Su-24 wobec niszczyciela USS Donald Cook. Dwa rosyjskie samoloty bombowe Su-24 wykonały w sobotę kilka agresywnych przelotów symulujących atak w pobliżu amerykańskiego niszczyciela rakietowego USS Donald Cook znajdującego się na wodach międzynarodowych Morza Czarnego. Pentagon uznał ten incydent za element nacisku wywieranego przez Rosję w tym rejonie. Jak informuje rzecznik prasowy Pentagonu, płk Steve Warren, incydent trwał około 90 minut. W tym czasie dwa rosyjskie samoloty bombowe Su-24, należące prawdopodobnie do lotnictwa Floty Czarnomorskiej zbliżyły się do prowadzącego patrol na Morzu Czarnym niszczyciela USS Donald Cook. Samoloty naruszyły strefę bezpieczeństwa jednostki amerykańskiej i nie reagowały na próby nawiązania łączności.

    Jeden z tych samolotów wykonał w bezpośredniej bliskości okrętu 12 „bliskich przelotów na małej wysokości” i z niewielką prędkością, jak relacjonuje Warren. Anonimowy przedstawiciel marynarki mówi, iż dystans od jednostki podczas tych przelotów wynosił nie więcej niż 300-350 m na pułapie poniżej 200 metrów. Drugi Su-24 zachowywał nieco większy dystans. Jak mówią świadkowie, obie maszyny nie były podczas tego przelotu wyposażone w uzbrojenie podwieszane. Po około 90 minutach oba samoloty oddaliły się w stronę Krymu.

    Niszczyciel rakietowy USS Donald Cook, należący do klasy Arleigh Burke i wyposażony w system przeciwlotniczy Aegis, jest jak zauważył rzecznik Pentagonu – bardziej niż zdolny do obrony przed dwoma samolotami typu Su-24. Pomimo to podczas tego zdarzenia nie podjęto żadnych działań ofensywnych. Pentagon jest jednak wzburzony incydentem, a okręt pospiesznie wycofano do Rumunii, zaś 27 członków załogi poddało się postresowej rehabilitacji psychologów wojennych. Z pewnością nie był to przypadkowy wybryk niesubordynowanych, źle wyszkolonych czy lekkomyślnych pilotów, lecz zaplanowana akcja. Element nacisku i polityki prowokacji oraz zastraszania stosowanej przez Moskwę. Tego typu działania, jak zauważył płk Steve Warren, nie prowadzą z pewnością do deeskalacji obecnego konfliktu.

    Owo zastraszanie jak wynika z przecieków do Zachodnich mediów wynika z tego, że jeden z samolotów Su-24 testował nowoczesny system broni elektronicznej, dzięki któremu amerykańska jednostka była całkowicie sparaliżowana, niezdolna do wykonania rutynowych działań obronnych. System broni elektronicznej zainstalowany na Su-24 sparaliżował wszystkie urządzenia elektronicznego namierzania na pokładzie amerykańskiego niszczyciela, co jest teraz tajemnicą wojskową amerykańskiej armii. I dlatego cisza o tym w polskich mediach…

    Efektem akcji SU-24 była panika i popłoch na pokładzie oraz konieczność wycofania się do bazy w Rumunii, gdzie załodze udzielano pomocy psychologicznej, a 27 żołnierzy zrezygnowało ze służby? Otóż znane są szczegóły tego zdarzenia. Nacierający na Cooka rosyjski bombowiec dość szybko został wykryty przez amerykański system Aegis. Podjęto rutynowe przygotowania do obrony i zestrzelenia samolotu. Kiedy jednak zbliżył się na odległość ogniową, znikł z radarów. Systemy namierzania nie były w stanie go zlokalizować i zareagować. Manewr symulujący atak rakietowy został powtórzony 12 razy, po czym samolot odleciał. Jak podają rosyjskie źródła, SU-24 wyposażono w system radiowego obezwładniania przeciwnika o nazwie „Chibiny” (od polarnego masywu górskiego), który w ten sposób przetestowano w boju na sprzęcie amerykańskim. W realnych warunkach Donald Cook poszedłby na dno bez oddania jednego strzału. Docelowo Chibiny ma znaleźć się na wyposażeniu każdego rosyjskiego samolotu wojskowego. Żołnierze z amerykańskiego niszczyciela czują się zabici w walce 12-cie razy, bo tyle nalotów symulujących atak na okret zrobił rosyjski pilot, podczas gdy drugi go ubezpieczał na wypadek nieprzewidzianych okoliczności…

    Rosyjski samolot SU-24 zagrał z najnowocześniejszym niszczycielem amerykańskim w kotka i myszkę, gdy 12 razy przeleciał nad pokładem “Amerykańców”. Mógł ich zbombardować, storpedować, zniszczyć, zatopić, a oni jak barany patrzyli na to co się z nimi dzieje. Ich system namierzania został przez bombowiec po prostu wyłączony. I choć mieli rakiety “Tomahawk” i wiele innego uzbrojenia – nie mogli ich bez systemu naprowadzania wystrzelić. Byli po prostu bezbronni, siedząc na najnowocześniejszym niszczycielu US Army. Rosja jest potęgą, takim dużym, dobrodusznym dobrze uzbrojonym niedźwiadkiem, którego nie należy wkurwiać.

    Amerykański niszczyciel Donald Cook po incydencie i kompromitacji opuścił w piątek 25 kwietnia 2014 roku Morze Czarne – dyplomatycznie powiedział przedstawiciel marynarki wojennej USA. Po wypłynięciu Donalda Cooka marynarkę wojenną USA na Morzu Czarnym reprezentować będzie USS Taylor. Donald Cook przed ponad dwa miesiące wcześniej przybył do bazy w Rocie na południu Hiszpanii, jako pierwszy z czterech amerykańskich niszczycieli, które mają być kluczowym elementem tarczy antyrakietowej NATO w Europie. Kompletna kompromitacja amerykańskiej tarczy rakietowej, no chyba, że ma bronić przed Iranem, który jeszcze nie ma rakiet zdolnych dolecieć do Europy. Efektem tej akcji była panika i popłoch na pokładzie oraz konieczność wycofania się do bazy w Rumunii, gdzie załodze udzielano pomocy psychologicznej, a 27 żołnierzy zrezygnowało ze służby.

    SU-24 zrobił z tego super „niszczyciela” cel ćwiczeniowy, 12 razy symulował atak rakietowy, po 90 minutach skończył ćwiczenia i odleciał. Dopiero jak samolot oddalił się, systemy elektroniczne na statku zaczęły znowu pracować. Tego samego dnia „niszczyciel” zacumował w rumuńskim porcie gdzie prawdopodobnie 27 członków załogi zrezygnowali ze służby w marynarce. Dla tego taki syf się zrobił w Pentagonie, poleciało sporo mięsa ze stołków. Niszczyciele amerykańskie mogą niszczyć jedynie piratów somalijskich, jeśli ich złapią. W realnych warunkach Donald Cook poszedłby na dno bez oddania jednego strzału, a w sumie nie wiadomo ile samolotów ma już zamontowany system „Chibiny”. Rosyjscy żołnierze piją wódkę i dziękują amerykanom za podesłanie tarczy antyrakietowej w charakterze strzelnicy treningowej…

    USA wściekłe – rosyjskie bombowce nad Morzem Karaibskim

    Dwa rosyjskie bombowce Tu-160 Blackjack przeleciały 31 października 2013 roku nad wodami neutralnymi Morza Karaibskiego, blisko terytorium Stanów Zjednoczonych. Rosjanie uspokajają, że to program szkolenia bojowego. Rosyjskie bombowce, które mogą przenosić broń jądrową, najpierw wystartowały z Engels w centralnej części Rosji, by po 13-godzinnym locie wylądować w oddalonej o 10 tys. kilometrów Wenezueli. Następnie przeleciały 2,5 tys. kilometrów i wylądowały w Nikaragui. To pierwsza tego typu misja od pięciu lat. Ma ona potwierdzić sojusz Rosji z Wenezuelą i Nikaraguą. Całość wygląda, jak demonstracja siły wobec Stanów Zjednoczonych.

    Tu-160 Blackjack to długi na 54 metry, ważący 117 ton, ciężki ponaddźwiękowy bombowiec, przeznaczony do atakowania celów strategicznych bombami, nawet tymi z głowicami atomowymi. USA jest super potęgo wobec Panamy, Iraku, Syrii, Salwadoru, Libii, Afganistanu, wcześniej Wietnamu, Laosu, etc. Wojna z Rosją to śmierć to zagłada, dla USA i NATO razem wziętych.

    „Dzięki tej broni zniszczymy każdą część planety w ciągu 15 minut”

    Brzmi to jak historia z niskobudżetowego horroru, ale to nie mrzonka tylko realne projekty technologiczne. Rosjanie prowadzą prace nad bronią służącą do unicestwiania całych miast i wsi. Co się stanie, gdy dojdzie do jej aktywacji? Eksperci nie mają wątpliwości. Pod jej wpływem ludzie zamienią się w bezrozumne, powolne istoty, które przypominać będą zombie. Medialne doniesienia potwierdził już minister obrony Rosji, Anatolij Sierdiukow. Wystarczy iskra zapalna i urządzenie do kontroli umysłu będzie mogło zamienić nasz krajobraz w piekło.

    Projekt prac nad bronią, za pomocą której można by kontrolować umysły i zgładzać całe narody, został już przedstawiony Władimirowi Putinowi. Śmiałe plany, podczas specjalnego spotkania, przedstawił prezydentowi szef resortu obrony. Prezydent miał być podobno zachwycony wizją nieodległej przyszłości i możliwościami nowoczesnej broni, nazywając ją technologią doskonalszą niż broń nuklearna.

    Urządzenie służące do zamieniania ludzi w bezwolne marionetki miałoby wykorzystywać mikrofale. W przypadku zastosowania narzędzia, osoby znajdujące się w obszarze jego oddziaływania, miałyby odczuwać potworny ból, który np. żołnierzom uniemożliwiłby wykonywanie jakichkolwiek planowych działań, prowadząc ostatecznie do ich śmierci. „Rozwój broni opartej na odkryciach w dziedzinie fizyki, takiej jak: broń wiązkowa, broń geofizyczna, broń genetyczna czy broń psychofizyczna i podobne, to część państwowego programu zamówień zbrojeniowych, przeznaczonego do realizacji na lata 2011-2020″ – powiedział minister Anatolij Sierdiukow cytowany przez serwis „The Inquisitr”.

    Zachwycony pomysłem wzbogacenia rosyjskiego arsenału o broń psychofizyczną jest wiceprzewodniczący Dumy Władimir Żyrinowski, który stwierdził, że pozwoli ona Rosji przejąć kontrolę nad światem. „Dzięki niej zniszczymy każdą część planety w ciągu 15 minut. Bez wybuchów, bez laserów, ale po cichu i spokojnie. Całe kontynenty zostaną uśpione na zawsze. I tyle” – powiedział znany rosyjski polityk, który już wcześniej groził światu zagładą.

    Podobne eksperymenty to jednak nic nowego, gdyż w czasach zimnej wojny i już po jej zakończeniu, doświadczenia tego typu były w postsowieckiej rzeczywistości na porządku dziennym. Autorem jednego z najbardziej kontrowersyjnych był Jurij Kriwonogow, z wykształcenia doktor nauk technicznych i cybernetyk, który zapragnął zawładnąć ludzkością. W latach 80-tych XX wieku prowadził on specjalne badania w tajnej placówce KGB oraz w Instytucie Cybernetyki w Kijowie. Zakres jego naukowych analiz, jak zresztą wszystko w epoce zimnej wojny, owiany był mgłą tajemnicy.

    Nieoficjalnie mówiło się o tym, że Kriwonogow, wykorzystując różnorodne metody, w tym zbiorową hipnozę, starał się wypracować model człowieka, który będzie w pełni podatny na kontrolę inspirowaną przez czynniki zewnętrzne. Prowadził także zakrojone na wielką skalę eksperymenty psychotoniczne z użyciem udoskonalanych technologii wpływania na mózg. Stan umysłu osób, które brały w nich udział, już nigdy nie powrócił do pierwotnej kondycji.

    W prowadzonych przez niego testach dokonywana była tzw. korekta osobowości, która radykalnie zmieniała sferę mentalną i psychologiczną pacjenta. Według ekspertów, podczas tych tajemniczych badań, Kriwonogow zaangażował się w sprawę tak bardzo, że zapragnął wykorzystać zdobyte doświadczenie do swoich własnych, mrocznych celów. Po wypowiedziach ważnych rosyjskich polityków można wnioskować, że podobnie może być i teraz.

    Najgroźniejsza broń na świecie wciąż zagrożeniem

    Nieobliczalny wyścig zbrojeń w czasach zimnej wojny doprowadził do skonstruowania broni, której nawet sama koncepcja użycia jest przerażająca. Mowa o bombie neutronowej. W komentarzach na temat zagrożeń wynikających z broni nuklearnej, mało kto zwraca jednak uwagę na inne, nieznane szerzej opinii publicznej zagrożenie.

    Dnia 7 lipca 1977 roku, Stany Zjednoczone, stan Nevada. 113 km od Las Vegas, na poligonie wojskowym przeprowadzono testowy wybuch jednej bomby neutronowej w ramach programu atomowego USA. Ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, Jimmy Carter (laureat pokojowej nagrody Nobla) niecały rok po tym wydarzeniu, zaprzestał rozwijania tego rodzaju broni niekonwencjonalnej. Stało się to dopiero po masowych protestach w całej Europie Zachodniej (m.in. w Holandii, Belgii czy Norwegi), które wyrażały sprzeciw wobec instalacji na starym kontynencie pocisków z bombami neutronowymi. Warto w tym momencie się zastanowić czym w rzeczywistości jest owa bomba i jaką spełnia rolę w arsenałach militarnych po upadku „żelaznej kurtyny”.

    Wzmocniona bomba termojądrowa (enhanced radiation weapon, ERW), popularnie zwana neutronową, została pierwotnie opracowana przez Edwarda Tellera a skonstruowana w 1958 r. dzięki amerykańskiemu fizykowi Samuelowi Cohenowi, pracującemu w Lawrence Livermore National Laboratory. Bomba neutronowa wyzwala zabójcze promieniowanie na skutek reakcji jądrowej deuterku i trytku litu-6. W odróżnieniu od klasycznej broni atomowej jej siła rażenia temperaturą i falą uderzeniową powietrza jest niewielka, natomiast rażenie promieniotwórcze – ogromne.

    Jest ona zbudowana na zasadzie syntezy termonuklearnej (synteza jąder lekkich pierwiastków, w wyniku której powstają jądra cięższe o większej energii wiązania w przeliczeniu na jeden nukleon). Podczas tej reakcji, 80 proc. energii uwalnia się w postaci przenikliwych neutronów (promieniowanie neutronowe). Przy wybuchu klasycznej bomby wodorowej (ładunek termojądrowy) emisja tej promieniotwórczej energii wynosi zaledwie 15 proc. Poza tym ERW wyzwala dziesięć razy więcej radioaktywności od innej bomby atomowej o takiej samej sile.

    Dla przeciętnego zjadacza chleba powinien być najważniejszy jeden fakt – wyzwolone promieniowanie podczas wybuchu bomby neutronowej w promieniu dwóch kilometrów od epicentrum zabija życie we wszystkich postaciach flory i fauny. Można to dobrze zobrazować na przykładzie czołgu – osoby znajdujące się wewnątrz tego pojazdu opancerzonego giną natomiast on sam pozostaje w miarę nienaruszony (nawet znajdując się blisko epicentrum eksplozji ERW). Śmiertelne promieniowanie przeniknie przez stal czy beton, jedyne co jest w stanie je zatrzymać to kilkumetrowa warstwa ziemi i piasku. W przypadku wybuchu bomby neutronowej np. w centrum Warszawy, natychmiast zginęło by prawie 900 tys. osób (obszar 2 km od PKiN). Obecnie jednak bomby neutronowe są konstruowane aby również wyrządziły jak najwięcej strat materialnych na terytorium wroga, podobnie jak inna broń niekonwencjonalna.

    Pierwszy, podziemny test nowej „zabawki” amerykańskiej armii miał miejsce w listopadzie 1961 r. na poligonie wojskowym Nevada, o czym informowała wówczas prasa za oceanem. Prawdziwy rozwój tej niezwykle niebezpiecznej technologi przypadł jednak na drugą połowę lat 70. ubiegłego stulecia. Wówczas USA dysponowała już gotowymi w każdej chwili do użycia głowicami termonuklearnymi typu W66 i W70. Jak można się domyślić, technologia ładunku ERW szybko dotarła do Związku Radzieckiego i innych potęg militarnych.

    Jednak dopiero w 1981 r. francuski minister obrony, Charles Hernu poinformował opinię publiczną o testowaniu bomby neutronowej przez ZSRR (nieoficjalnie pierwsze próby Sowietów miały miejsce w 1961 r.). Ale sama Francja też ma w tej kwestii bardzo wiele do powiedzenia, ponieważ sama posiada technologię ERW, którą próbowała już w 1967 r. ale potwierdziła posiadanie n-bomby dopiero 13 lat później.

    W 1999 roku amerykański kongresman, Christopher Cox opublikował raport oskarżający Chińską Republikę Ludową o kradzież planów budowy broni neutronowej i innych technologi wojskowych. Zarzuty komisji Coxa świadczą (…) o rasistowskim sposobie myślenia autorów raportu, którzy zakładają, że Chińczycy nie mogą być tak inteligentni jak Amerykanie, więc nie są w stanie sami zbudować bomby – słusznie zauważył wówczas dziennik „Rzeczypospolita”.

    Warto również przypomnieć, że w roku 2003 r. Stany Zjednoczone zakończyły proceduję likwidacji używanych w czasie zimnej wojny głowic termonuklearnych z bronią neutronową. Na dzień dzisiejszy możemy stwierdzić, że zaawansowaną technologią ERW dysponuje USA, Francja, Rosja i Chiny. Inne państwa takie jak Indie czy Pakistan zapewniają, że są w stanie zbudować bomby neutronowe, ale brak jest jednoznacznych danych o realizacji tych obietnic.

    Jakie zatem jest obecnie zagrożenie wynikające z zagrożenia neutronowego? Podobnie jak w przypadku innej broni niekonwencjonalnej, upadek ZSRR i koniec zimnej wojny sprawił drastyczne zminimalizowanie zagrożenia światową wojną nuklearną ale przyniósł nowe powody do niepokoju. Rozwój międzynarodowych organizacji terrorystycznych czy atomowe ambicje dyktatorskich reżimów niepokoją dziś opinię publiczną.

    Bomba neutronowa to bardzo zaawansowana technologia, której skonstruowanie wymaga ogromnych nakładów finansowych oraz odpowiedniej wiedzy fizycznej i chemicznej. Również liczebność samych głowic z bronią ERW nie jest duża a wszystkie kraje posiadające bomby neutronowe podpisały w 24 września 1996 r. traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (Comprehensive Nuclear-Test-Ban Treaty, CTBT). Faktycznie, od tego czasu nie zanotowano żadnych prób z bronią ERW ale dokładnie tego potwierdzić nie można.

    „Ratnik” – rosyjski żołnierz najbliższej przyszłości

    Rosyjskie wojsko przechodzi na ekwipunek wojskowy nowej generacji „Ratnik”. Uzbrojenie, pancerz, systemy łączności i nawigacji połączone
  • @@@!
    USA znalazły się na krawędzi bankructwa? (czy raczej już są od dawna bankrutem?) W niecałe dwa tygodnie USA ryzykują przekroczenie limitu zadłużenia 18,1 biliona dolarów, co oznaczałoby bankructwo. W ujawnienie realnego bankructwa amerykańskiej gospodarki mało kto wierzy. Jednak inwestorzy obawiają się. Jeśli nie bankructwa, to czego? Do 3 listopada USA ryzykują naruszenie krajowego pułapu zadłużenia 18,1 biliona dolarów, pisze Financial Times. Oznaczałoby to bankructwo. Tylko decyzja Kongresu o podniesieniu limitu zadłużenia może uratować kraj przed bankructwem. Jeśli limit nie zostanie podniesiony, „doprowadzi to do poważnych konsekwencji dla światowej gospodarki, a także spowoduje taki upadek systemu finansowego kraju, jaki widzieliśmy w latach 2007 i 2008”, — ostrzegł Obama Kongres na początku października. Prezydent przypomniał, że zwiększenie limitu „nie pozwala krajowi wydać więcej, to po prostu daje możliwość, aby zapłacić rachunki, które zostały już wystawione”. „To właśnie w ten sposób Stany Zjednoczone utrzymują swój dobry rating kredytowy”, — dodał. To właśnie te słowa wypowiada on za każdym razem, gdy kraj staje przed potrzebą zwiększenia limitu zadłużenia. Podniesienie limitu zadłużenia USA oznacza techniczne bankructwo kraju, skutki którego nikt nie może przewidzieć biorąc pod uwagę jak ściśle amerykańska gospodarka jest zintegrowana ze światową. Oprócz automatycznego zwiększenia rentowności obligacji skarbowych emitowanych przez Skarb USA jest to duży cios dla reputacji hegemonii dolara, pisze gazeta „Wzgljad”. Teraz zagraniczne banki centralne, które posiadają amerykańskie obligacje skarbowe, kredytują Amerykanów. Po bankructwie przystań ta zniknie, nikt nie chce dłużej trzymać swoich rezerw w amerykańskich papierach wartościowych i dolarach. Amerykańska giełda runie. Jak bardzo obniży się poziom życia Amerykanów, można się tylko domyślać. Z roku na rok administracja i Kongres raczej pokornie około 80 razy podnosiły limit zadłużenia. Sytuacja zmieniła się w 2011 roku. Wtedy partie nie mogły dojść do porozumienia prawie przez trzy miesiące. Jesienią 2013 roku po raz kolejny rozpaliły się poważne debaty między Republikanami a Demokratami odnośnie zadłużenia. To wszystko znów skończyło się tradycyjne: pułap zadłużenia został podniesiony. Wszystkie rozmowy o tym, jak źle jest żyć ponad stan kosztem reszty świata, zawsze kończą się sprostowaniem prawa. Nie ma powodu, aby teraz spodziewać się innego rezultatu. Tym bardziej, że ta decyzja nie jest tak trudna, jak na przykład w Grecji czy na Ukrainie. Oni, aby uniknąć bankructwa, musieli usiąść na kredytowej igle EBC i MFW. USA zaś, aby uniknąć bankructwa, po prostu muszą przyjąć ustawę. I po raz kolejny amerykańska gospodarka będzie mogła w pełni żyć na koszt innych zupełnie nie pozbawiając siebie autonomii w podejmowaniu decyzji gospodarczych. Większość inwestorów i analityków nie oczekuje, że USA ogłoszą rzeczywiste bankructwo. Prawdziwa walka w temacie zadłużenia USA ma miejsce tak naprawdę nie w płaszczyźnie gospodarczej, lecz politycznej. Obawy inwestorów wywołuje właśnie ryzyko wewnątrzpolitycznego sporu, co również ma wpływ na rynki finansowe i wyrządza szkodę amerykańskiej gospodarce. Obama na początku października starał się zapewnić, że nie zamierza wykorzystywać kwestii długu publicznego do celów politycznych. Tymczasem właśnie za Baracka Obamy problem długu publicznego stał się szczególnie dotkliwy. Podczas jego rządzenia i tak wysoki dług publiczny kraju wzrósł jeszcze o 70%. Gdy Barack Obama stanął na czele Stanów Zjednoczonych w 2009 roku dług publiczny stanowił 10,6 biliona dolarów, a obecnie — ponad 18 bilionów dolarów. W 2008 roku Obama krytykował George'a W. Busha za to, że za jego kadencji amerykańskie zadłużenie wzrosło o 4 biliony dolarów. Ale za Obamy dług wzrósł już prawie o 8 bilionów dolarów, a to z pewnością nie jest limit. Ps...Ameryki już nie ma, to jest upadły kraj z którego (niestety) bierze przykład Polska poprzez głupich Polityków! wszyscy powinni patrzeć na Rosję i Chiny które się rozwijają bez zadłużenia za to z wieloma sukcesami a nie na bankruta....Obama to czarny muzułmanin i żydokomuch. Z USA kapitalistycznej zrobił socjalistyczną, dawny Związek Radzecki!!!. Darmowe leczenie, zasiłki itp. Rosja, Chiny, Hongkong, Singapur to kraje na które powinna patrzeć Polska. Tylko patrzeć jak Soros, Gates i całe reszta pazerniaków która wymysliła kapitalizm państwowy i zadłużanie państwa jako kredyt konsumpcyjny by nabijać sobie pozycje firmy globalną i coraz więcej kasy. Te kurwy bez sumienia zminią tej statule pochodnię na prawdziwa i rzucą w morze benzyny. Oni sie ani myślą reformować i zmieniać jadą w zaparte, a ZSRR swoje długi spłacił dzisiejsza Rosja jest niezadłużona. Taka uczciwość ekonomiczna USA jest jak ta gra w szeptance https://www.youtube.com/watch?v=e_xFYvfeF34 Jak żydowscy lichwiarze kreowali pieniądze z "powietrza" (z sufitu), to niech teraz trzymają się również powietrza i niech częściej oglądają się za siebie...W mennicach drukujących dolary nie ma strajków, a maszyny pracują dzień i noc. Czy "papierowy tygrys" jakim jest na dziś USA długo w ten sposób pociągnie ? Żydowscy lichwiarze z Federal Reserve i "Bialły Kneset" przez nich zarządzający są w sytuacji patowej. Nie mogą rozpętać III żydowskiej wojny światowej ani ogłosić krachu finansowego, bowiem cała wina za dokonane spustoszenia finansowe na terenie USA i innych krajów spadnie na lichwiarską mafię...no i będą musieli szukać "żerowiska"...ale już tylko na innej planecie... Dlatego czekają na kolejną "okazję" na jaką usilnie pracowali w Syrii vide "Państwo Islamskie" złożone z agentów CIA i najemników...Całkowite zadłużenie USA (federalne, stanowe, miastowe, biznesowe, firmowe, prywatne (hipoteki), karty kredytowe, kredyty szkolne, kredyty "line of credit" i inne wynosi blisko 300 bilionów (trylionów) dolarów, co można przełożyć, że na każdego obywatela przypada ok. 139.000 dolarów(w Polsce także z długiem ukrytym jest to taka sama suma lecz w złotych) i jest to dług (skreowany z powietrza) nie spłacenia nawet za 1500 lat. Tak wygląda obecna sytuacja...USA i także ich szczekającego ratlerka Polski.
  • @@@!
    Władimir Putin: nikomu i nigdy nie uda się przerobić Rosji na swój ład...
    Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin oświadczył, że Rosja jest "nowoczesnym, otwartym i samodzielnym krajem", którego "nikomu nigdy nie uda się przerobić na swój ład". Putin powiedział to podczas uroczystości na Kremlu z okazji Dnia Rosji, święta upamiętniającego uchwalenie 12 czerwca 1990 roku przez I Zjazd Deputowanych Ludowych Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radziecki (RFSRR) deklaracji suwerenności Federacji Rosyjskiej. W ten sposób RFSRR, tj. dzisiejsza FR, wypowiedziała posłuszeństwo władzom ZSRR, co w konsekwencji w grudniu 1991 roku doprowadziło do upadku Związku Radzieckiego. - Rosja nie tylko z honorem sprostała ciężkim próbom, nie tylko w ciągu zaledwie 25 lat pomyślnie przeszła do demokracji i gospodarki rynkowej, ale także zdołała umocnić się jako nowoczesny, otwarty i samodzielny kraj - oznajmił prezydent FR.

    "Nikomu nigdy nie udało się i nie uda się przekodować Rosji"

    Putin podkreślił, że w toku tej transformacji "udało się nie roztrwonić, zachować to, co najważniejsze dla rosyjskiej państwowości - unikatową różnorodność narodu, jego historyczną jedność, wiekowe tradycje, wierność ojczyźnie, zaszczyt występowania w obronie jej wolności i niepodległości, jej interesów".

    Prezydent zaznaczył, że "te ideały patriotyzmu są tak głębokie i silne, że nikomu nigdy nie udało się i nie uda się przekodować Rosji, przerobić jej na swój ład". - Nas nie można oddzielić, oderwać od naszych korzeni i źródeł - oświadczył.

    Nagrody od Władimira Putina

    Głównym punktem uroczystości na Kremlu była tradycyjna ceremonia wręczenia Nagrody Państwowej, dawnej Nagrody Leninowskiej, a wcześniej - Nagrody Stalinowskiej. To najwyższe wyróżnienie w Rosji przyznawane jest w kategoriach: nauki i technologii, literatury i sztuki oraz działalności humanitarnej. Każdy z laureatów otrzymuje pamiątkowy znak i czek na sumę 5 mln rubli (91,7 tys. dolarów).

    W tym roku nagrodę tę Putin wręczył m.in. kompozytorce piosenek popularnych, utworów poważnych i muzyki filmowej Aleksandrze Pachmutowej, reżyserowi i scenarzyście filmowemu Aleksandrowi Sokurowowi oraz aktorce i aktywistce społecznej Czułpan Chamatowej. 85-letnia Pachmutowa skomponowała ponad 400 piosenek, w tym "Nadzieję" śpiewaną przez Annę German, "Puszczę Białowieską" i "Do widzenia, Moskwo", wykonaną przez Lwa Leszczenkę podczas uroczystości zakończenia letnich igrzysk olimpijskich w 1980 roku. Z kolei 63-letni Sokurow to autor ponad 40 filmów fabularnych i dokumentalnych, zdobywca Złotego Lwa podczas 68. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji w 2011 roku za "Fausta". W Polsce znany jest też z filmów "Rosyjska Arka" (2002) i "Aleksandra (2007).

    Pochodząca z Tatarstanu 39-letnia Chamatowa jest aktorką moskiewskich scen - Teatru Sowremiennik i Teatru Narodów. Wystąpiła w ponad 20 filmach fabularnych - rosyjskich i niemieckich. W Polsce znana jest przede wszystkim z filmu "Good bye, Lenin!" (2003). W 2006 roku zasiadała w jury 63. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji.

    Chamatowa jest też współzałożycielką Fundacji "Podaruj życie", pomagającej dzieciom cierpiącym na choroby onkologiczne i hematologiczne. Z inicjatywy fundacji w 2011 roku w Moskwie uruchomiono Centrum Dziecięcej Hematologii, Onkologii i Immunologii im. Dmitrija Rogaczowa, jedną z największych takich klinik w Europie. Fundacja organizuje też Międzynarodowe Igrzyska Zwycięzców dla dzieci z chorobą nowotworową. Na zawody te zapraszane są też dzieci z Polski. Aktorka zapowiedziała już przekazanie całości środków pieniężnych z nagrody na cele fundacji.

    "Dzień Rosji idealnie wpisuje się w program patriotycznej mobilizacji"

    Z badania Fundacji Opinia Publiczna (FOM) wynika, że Dzień Rosji w coraz większym stopniu staje się dla Rosjan świętem, a nie tylko dniem wolnym od pracy. Za święto dzień ten uznaje 45 proc. obywateli Rosji, a za jeszcze jeden dzień wolny od pracy - 42 proc. W 2014 roku proporcje te wynosiły - odpowiednio - 29 proc i 60 proc., a w 2011 roku - 16 proc. i 67 proc.

    Rośnie też odsetek Rosjan, którzy uważają, że przyjęcie 25 lat temu deklaracji suwerenności Federacji Rosyjskiej było korzystne dla kraju. Dzisiaj tego zdania jest 71 proc. obywateli FR. W 2004 roku - tak uważało 43 proc. Rosjan.

    Przytaczając te dane, dziennik "Wiedomosti" podkreślił, że "chodzi o niezależność od ZSRR, nostalgia za którym jest w społeczeństwie silna i która jest propagowana przez władze". Gazeta zauważyła również, że "Dzień Rosji idealnie wpisuje się w program patriotycznej mobilizacji, realizowany przez rosyjskie władze w ostatnich dwóch latach, zwłaszcza w związku z wojną na Ukrainie". Ps. Brawo p. Prezydencie. Tak postępuje PREZYDENT państwa , który nie pozwala narzucić swemu krajowi dyktatu wg. porządku zachodniego a ściśle USA. Te kraje już umoczyły w konfrontacji z Wietnamem, Bliskim Wschodem - teraz pora na Europę. Rozwalenie wspaniałej Jugosławii - vide sztuczny twór KOSOWO, teraz Macedonia, Rosja itd. Nie wiedzą politycy, że dążąc do destabilizacji w tym regionie dodaj Chiny plotą sobie niezły sznur na którym może zawisnąć ich demokracja. Wielkie Brawa Panie Prezydencie Putin! Najwyższe uznanie Panu się należy! Jest Pan Wielkim Człowiekiem, Patriotą i Mężem Stanu dla swojego Narodu! Rozgrywa Pan tych zachodnich politycznych błaznów niczym największy arcymistrz w szachach Podźwignął Pan kraj po rządach alkoholika Jelcyna, co było szokiem dla USAralskiego państewka. Nie udała im się intryga w Syrii i bombardowanie kraju przez ich brudne żołdactwo tak jak w Iraku, Afganistanie i Libii gdzie śmierć poniosły setki tysięcy cywilnych ofiar tamtych wojen. Pogrążając te kraje w całkowitej anarchii i bezprawiu. Nie udała im się aneksja rosyjskich surowców. Dlatego tego Panu darować nie mogą że słusznie przyłączył Pan rosyjski Krym do swojego kraju. Polska dzisiaj odbiera rosyjską ropę i gaz za miliardy dolarów i przez nieodpowiedzialnych polskich polityków każdy normalny Polak w kraju płaci za to wyższą cenę niż bogate kraje w UE, Polska ma przez nieodpowiedzialnych polskich polityków zablokowany eksport mięsa i innych wyrobów w tym warzyw i owoców nie tylko do Rosji ale do Ukrainy, Białorusi i Chin przez co kraj traci dziesiątki milionów zł dziennie, a rynki azjatyckie dalekowschodnie nie są żadną alternatywą ze względu na koszty transportu. Do końca roku w kraju pracę straci kilkadziesiąt tysięcy Polaków przez to. W Polsce nie potrzeba było żadnej wojny żeby wygnać za chlebem i z przymusu ekonomicznego kilka milionów młodych pracowitych i zdolnych Polaków do bogaczy w UE jako gastarbeiterów wraz z dziećmi i rodzinami, większość z nich już nie wróci przyczyniając się do i tak dramatycznej sytuacji demograficznej w Naszym kraju, Zachód Europy robi z Rosją interesy na pełną skalę, mimo propagandy polskojęzycznych mediów głównego ścieku w Polsce. Do tego przez Polskę codziennie jedzie kilka tysięcy wyładowanych Tirów z niemieckimi i zachodnimi towarami za miliardy euro z adnotacją na unijnych świadectwach z wyłączeniem Polski mimo medialnych sankcji, łączne obroty Niemiec i Rosji to ponad 70 miliardów € rocznie i ponad 400 tysięcy miejsc pracy w Niemczech. Zachód nie patrzy na interes bankruta ekonomicznego, militarnego i politycznego a także demograficznego i społecznego jakim jest dzisiaj niestety Polska, dlatego większość Polaków gardzi swoim państwem. Ja stanowczo protestuję przeciwko takiej retoryce wojennej nawiedzonych krajowych pseudo militarystów i leśnych mundurowych pasożytów, tacy pierwsi uciekali w 1939 r. Macie przykład byłego premiera Donalda Tuska jak błyskawicznie ewakuował się z zadłużonego, skłóconego i podzielonego kraju. Dług Rosji: 7% PKB. Dług USA - dużo ponad 100% PKB. W Rosji rządzi Putin. W USA rządzi FED, finansjera i kompleks militarno przemysłowy. Ludziom wydaje się, że są wolni, a są bardziej zniewoleni niż Rosjanie za Stalina. Dolar jest skazany na upadek, kwestia roku, może kilku lat. To wszystko przez Rezerwę Federalną zadłużającą państwo oraz nikomu niepotrzebne wojenki USA, za którymi stoi kompleks militarno - przemysłowy. A planem ich "elit" jest globalizacja i tzw. Nowy Porządek Świata - system totalitarny i oczipowanie populacji. Tego chcecie? Ja nie!
    Jedynie Rosja mówi temu głośno NIE! Więc jest idealnym celem ataków. Dodatkowo, trzeba zająć czymś zachodnie społeczeństwa, nieświadome zbliżającego się krachu, przy którym 2008 r to jak bułka z masłem. Zdaję sobie sprawię, że ten świat jest brutalny i rządzi się swoimi prawami. Jako kraj jesteśmy praktycznie całkowicie uzależnieni gospodarczo od kupna rosyjskich surowców jak ropa i gaz. Ropy naftowej kupujemy w Rosji za ciężkie miliardy dolarów prawie 94% rocznego zapotrzebowania, gazu ziemnego ponad 75% rocznego zapotrzebowania. Tylko dzieciak nie rozumiejący mechanizmów funkcjonowania współczesnego świata może na tym forum sypać przekleństwami. Prawda jest taka że nie istniejemy militarnie, armii praktycznie nie mamy poza medialnymi lansiarzami na pokaz. W kraju obecnie też nie za dobrze się dzieje. Politycznie i ekonomicznie jesteśmy karłem europejskim.
  • @@@!
    Rozumiem, że prawo do naruszania przestrzeni powietrznej innych państw a nawet bombardowania celów na ich terytorium mają USA, NATO i Turcja. Samoloty tych państw bez żadnych ograniczeń prowadzą operacje wojskowe nad terytorium Syrii. Co na ten temat ma do powiedzenia pan Stoltenberg? Jaka byłaby jego reakcja gdyby Syryjczycy zestrzelili amerykańskiego lub tureckiego intruza? Proponuję tej marionetce NATO, zwrócenie baczniejszej uwagi na notoryczne naruszanie przestrzeni lądowej NATO, przez podobno zwalczane przez nie konwoje cystern z ropą od kolegów z ISIS. Bandyci z PI bez żadnych przeszkód przekraczają granicę członka NATO, czyli Turcję. Na szefa Państwa Islamskiego Natanjuha kazała wstawić żyda Simona Elliota a Wolnym Mediom nazywać go, tego żyda, Abu Al Bghdadim. Dlaczego USA i ferajna prowadzą awanturę na Bliskim Wschodzie? Dlatego, że chcą ograniczyć produkcję ropy naftowej niszcząc pola naftowe najpierw w Iraku, później w Libii a teraz w Syrii. Równolegle niszczą pola w Sudanie i Jemenie.. Od dawna koncerny naftowe wiedzą, że na świecie jest bardzo duża nadprodukcja ropy naftowej. Rośnie wydobycie, a jednocześnie spada popyt. Na dodatek to samo NATO, choć jest podobno sojuszem obronnym, pozwala na niekontrolowany, bardzo niebezpieczny i co najważniejsze nielegalny napływ hołoty muzułmańskiej, która to sprowadziła nieszczęścia na Francję, Niemcy, Danię, Holandię i inne państwa europejskie. Panie Stoltenberg, zwróć pan lepiej uwagę niejakiemu terroryści Erdoganowi na to, że jako muzułmanin, ale jednak członek NATO, że staje się bezczelny i niebezpieczny. Na dodatek żąda masy pieniędzy od UE, nie będąc członkiem UE. Przywołajcie do pionu Turcję zamiast japy drzeć na Rosję, która jako jedyna jawi się obrońcą zasad europejskich. Umiarkowani obcinacze glów dostają łomot od armii syryjskiej która jest ostrzeliwana przez turecką artylerię ze swojej strony granicy. W ostatnim miesiącu terroryści wspierani przez Turcję stracili ważne punkty obrony Salmę i Rabię, w tym regionie została już tylko Kinsabba a armia syryjska zaczęła ofensywe 2 dni temu i zajmuje kolejne tereny. Niebawem i ta twierdza padnie wic Turki kwiczą coraz głośniej i cieniej. Dzisiejsze zdjęcie z granicy z Turcją gdzie sami "opozycjoniści" podpisali to zdjęcie jako Images of Syrian refugees attempting to cross #Latakia border into #Turkey
    http://syria.liveuamap.com Niebawem zameldują sie w Europie, ciekawe czy Niemcy wpuszczą ich z tym karabinem na samochodzie czy każą zdemontować. Images of Syrian refugees attempting to cross #Latakia border into #Turkey - Map of Syrian Civil war/ Global conflict in Syria - liveuamap.com
    Civil war and Russian intervention in Syria
    http://syria.liveuamap.com/en/2016/30-january-images-of-syrian-refugees-attempting-to-cross NATO niech sobie pilnuje granicy turecko-greckiej gdzie codziennie przekraczają tysiące islamistów. A te osiołki podniecają się jednym samolotem, który przeleciał przez parę sekund nad Turcją. A ślepaki nie widzą tysięcy muslimów walących z Turcji przez Grecję do Angeli w Berlinie. NATO i USSA zdają sobie sprawę ,że w przypadku konfliktu z Rosją ,Polacy mogą skierować lufy w ich kierunku bo żołnierze LWP są na siłach jeszcze,a wielu w dowództwie i mogą z "sojuszników " i banderowców zrobić papkę wspólnie z Rosją .Nawet bym chciał żeby dawny sojusz odżył to oczyścilibyśmy kraj z ukraińców-banderowców i reszty hołoty. Jeżeli Europa funkcjonowałaby prawidłowo, to każdy nielegalnie naruszający jej granice najeźdźca powinien zostać aresztowany lub zastrzelony. W ciągu paru dni wiadomość ta rozeszłaby się wśród przestępców nielegalnie przekraczających granicę - zwanych błędnie uchodźcami lub imigrantami (żadne z tych określeń nie jest właściwe, to są w większości pospolici przestępcy). Nawet gdyby straż graniczna w tym czasie odstrzeliła kilkuset przestępców, to w perspektywie czasu napór przestępców na granice UE ustałby i uratowałoby to życie co najmniej kilku lub kilkunastu tysięcy kolejnych przestępców, ponieważ nie ryzykowaliby oni swojego życia wiedząc co ich czeka przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy. a Europa byłaby uratowana. Tymczasem UE wysyła prywatną firmę FRONTEX opłacaną z podatków Europejczyków, aby wyławiali i dostarczali do UE całe zastępy wspomnianych uprzednio przestępców. Konstytucja:
    MAMY NIEZBYWALNE PRAWO DO OBRONY NASZYCH GRANIC: Art. 26. 1. Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic. Bułgarzy już na to wpadli i szczują ich psami a potem pałują. Mówią że to skutkuje. Jeszcze to im trzeba przekazać ;) http://cartoons.internet-share.com/wp-content/uploads/sites/16/2015/01/tumblr_nhuhtoZ97o1u7jsm4o1_500.jpg Był w historii tylko jeden człowiek, Który pogonił hordę islamską tam, gdzie pieprz rośnie. Był to nasz król Jan III Sobieski. Dzisiejsi politycy to mięczaki i zdrajcy naszej kultury.
  • @@@!
    Desant Rosjan w Polsce w dwie godziny? Potwierdzają to eksperci! Rosjanie śmieją się z polskiego wojska i twierdzą, że ich czołgi T-90 będą w Warszawie w ciągu 24 godzin. Desant powietrzny potrzebuje na to niewiele ponad godzinę. Są jeszcze Iskandery. Te rakiety dwie minuty po odpaleniu wybuchną w centrum Warszawy. Problem w tym, że rosyjscy propagandziści mogą mieć rację. Nie jesteśmy gotowi na konflikt z Moskwą. Nie jesteśmy przygotowani na atak ze wschodu. Na wypadek wojny całą swoją nadzieję pokładamy w sojusznikach. - To jest całkowicie bzdurne założenie. Wbija się ludziom do głowy, że sojusznicy mają nas bronić. A to nie tak. To my mamy mieć skuteczny system odstraszania a nie wierzyć , że jednostki NATO przyjdą nam z pomocą po 7 dniach od chwili wybuchu wojny ( a będzie to nota z ubolewaniem i nic więcej!)- mówi w rozmowie z faktem24.pl Wojciech Łuczak, wojskowy ekspert i wiceprezes agencji Altair. Tymczasem Rosjanie śmieją się z naszego wojska. Na filmie wyemitowanym przez piąty kanał telewizji pokazali, jak czołgi T-90 zmierzają do Warszawy. Lektor mówi, że będą tam w ciągu 24 godzin, bo tyle potrzebują do przejechania 1300 kilometrów. Wcześniej jednak do stolicy Polski dostanie się sowiecki desant. Spadochroniarzom wystarczy na to 1, 5 godziny. W tym czasie rosyjskie pociski balistyczne będą w drodze do USA. Na zakończenie filmu na rakiecie widać emotke ze zmrużonym okiem. Ma to oznaczać, że filmik jest żartem. Jeśli tak to raczej kiepskim. Tyle tylko, że jest w nim ziarno prawdy. Taki materiał pojawił się w Rosyjskiej telewizji https://youtu.be/AXWOKhCGyog Gdyby doszło do hipotetycznego konfliktu, Rosjanie rzeczywiście byliby w kilka godzin w Warszawie. Zapytany o to Wojciech Łuczak mówi - To prawda. Kilka tygodni temu, odbyły się w Polsce ćwiczenia pod kryptonimem Kraj. Jednym z elementów była walka z batalionem rosyjskiego specnazu. Wyniki były takie, że zdecydowano się je utajnić - podkreśla Wojciech Łuczak. Nie chce zdradzać szczegółów, ale dyplomatycznie mówi że, nie napawają one optymizmem. - Takie ćwiczenia powinny odbywać się co dwa lata. Biorą w nich udział organy administracji publicznej, jak i dowództwa oraz sztaby na wszystkich szczeblach kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi - przyznaje generał Roman Polko, były dowódca jednostki GROM. W ramach „Stolica-16” ćwiczono obronę Warszawy przed rosyjskim Specnazem, perfekcyjnie wyszkolonymi komandosami. Teoretycznie ich atak mógłby wyglądać tak. Przed rozpoczęciem wojny na lotnisku, pojawia się grupa turystów wracających z Wiednia i przesiadająca się na lot do Moskwy. Broń byłaby już w skrytkach na terenie miasta. Ich zadaniem byłoby nie tylko unieszkodliwienie prezydenta czy premiera i najbardziej znanych polityków i generałów, ale też wprowadzenie chaosu w mieście. Odcięcie prądu, zatrucie wodociągów, wysadzenie kilku stacji benzynowych. - Do jakiego kataklizmu może doprowadzić grupa nawet źle przeszkolonych ludzi, pokazuje ostatni przykład zamachów terrorystycznych w Paryżu - mówi były dowódca GROM, generał Roman Polko. Kiedy Specnaz polowałby na polskich polityków w drodze byłyby rosyjskie pociski samosterujące - Lecą 8 metrów nad ziemią a my nie mamy niczego, co byłoby je w stanie wykryć i zestrzelić. Właśnie takimi rakietami Putin, rozpoczął konflikt z Syrią - podkreśla Łuczak. Rosjanie mają jeszcze Iskandery. Odpalone z okręgu kaliningradzkiego dolatują aż za Berlin. - Przeciwko tym rakietom, nie mamy również żadnej broni - dodaje wojskowy ekspert. Kompleksowy system obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, który negocjujemy z amerykanami ma być kompletnie gotowy w….2028(który jeszcze nie istnieje! SIC!) roku i będzie kosztował 50 mld zł - mówi Łuczak. Do tego czasu naszego nieba bronią pochodzące z lat 60 zestawy rakietowe. Niewiele pomogą nam też F-16 i pociski do nich kupione u Amerykanów. - Mamy samoloty ale bez systemów naprowadzania i rozpoznawania celów one są ślepe i głuche - podkreśla Łuczak. Do tego maszyny te wymagają specjalistycznych urządzeń i obsługi. Tylko w w bazie w Krzesinach i w Łasku są na przykład specjalne odkurzacze, które pozwalają utrzymywać pasy startowe w odpowiedniej czystości, tak żeby samoloty mogły startować i lądować. To nie wszystko. Oba lotniska są w zasięgi rosyjskich rakiet. - Jedynym ratunkiem byłoby ich przebazowanie, na wypadek konfliktu - Tajemnicą poliszynela jest to, że maszyny trafiłyby do bazy w Niemczech. Kolejna rzecz to kody dostępu do supernowoczesnych rakiet JASSM kupionych za gigantyczne pieniądze od Amerykanów. Nie mamy jednak do nich dostępu. - Istnieje możliwość unieruchomienia tych rakiet na pokładzie samolotu, drogą radiową przez osoby mające dostęp do kodów źródłowych - mówi nam Michał Likowski, redaktor naczelny branżowego miesięcznika „WTO Raport”. Innymi słowami o użyciu rakiet zdecyduje Amerykanin, siedzący przed komputerem gdzieś w Arizonie z nogami na krześle a nie nasz pilot. Eksperci podkreślają jednak, że wojna nie wybuchnie z dnia na dzień. To proces długotrwały, który narasta tygodniami i nie dzieje się z godziny na godzinę. - Problem w tym, że my liczymy na sojuszników i ich sprzęt. Bazujemy na tym, że Rosjanie nie są gotowi do ataku, tak jak my do jego odparcia. Ale to błędne koło. Na wypadek mobilizacji, będzie za późno żeby lata zaniechań i zaniedbań naprawić - mówi nam Michał Likowski redaktor naczelny „WTO Raport”. I żadnym pocieszeniem nie jest to, że Rosjanie potrzebowali w konflikcie z Ukrainą blisko miesiąca, na to żeby sprowadzić tam kilkaset czołgów. Ps..Rosyjskie siły zbrojne w Kaliningradzie...http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,2,6,6819,armie-swiata,potencjal,rosyjskie-sily-zbrojne-w-kaliningradzie i to https://pl.wikipedia.org/wiki/Si%C5%82y_Zbrojne_Federacji_Rosyjskiej Po przeczytaniu powyższego oraz tego pod podanymi linkami, oceńcie, porównajcie z tym co posiada nasza armia, a raczej czego nie posiada, no podajcie wynik konfrontacji tak między Polską oraz NATO a dzisiejszą Rosją..Czy teraz wybierzecie się odbierać Rosji Królewiec? jak to rusofobom się marzy? Czekam..
  • Krysiu.
    Wykorzystaj to wszystko co wkleiłem ze swego archiwum. Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
  • @@@!
    Waszczu znowu się wygłupił i ośmieszył, zresztą kieszonkowy gen. Polko także! Waszczykowski: Rosja ma potencjał niszczenia krajów i z tego powodu stanowi zagrożenie egzystencjalne(SIC!!!) http://wpolityce.pl/polityka/288979-waszczykowski-rosja-ma-potencjal-niszczenia-krajow-i-z-tego-powodu-stanowi-zagrozenie-egzystencjalne - odważny na Rosję a za cienki i za krótki na żyda Sznepfa! Zastanówmy się... Kto ma największy "potencjał niszczenia krajów"... Kto stanowi zagrożenie "egzystencjalne".... Ostatnio zostały przeprowadzone przewroty w takich krajach jak: Afganistan, Irak, Jugosławia, Libia, Egipt,Ukraina, Tunezja. Kto tego dokonał ? Rosja czy ....? Czy... no właśnie kto... NATO ? A może USA ? A może to ktoś, kto kontroluje zarówno NATO jak i USA, kontroluje pieniądz i gospodarkę światową? Może to ktoś po prostu, kto ma wielowiekową strategię podboju... Poczytajcie jak zniszczono Królestwo Wizygotów aby potem ustanowić tam państwo islamskie. Kto był czynnikiem destrukcyjnym? Arabowie ? Ha, nikt nie bał się Arabów.... Polecam "Spisek przeciwko kościołowi" Maurica Pinay. To jest jedyna z nielicznych książek, której jeśli ktoś nie przeczyta, nigdy pewnych rzeczy nie zrozumie...a naiwność go zgubi.
  • @kula Lis 66 17:39:07
    Księga Daniela i fiksacja chazaro-mongołów

    Gog aszkenazyjski- chazar "zmyślony ,fałszywy" Izrael .
    Kraina Magog ,czy to Polska-POlin czy upa-dlina ? Król Północy nie jest to Rosja.
    Powiem krótko,MY Polacy stoimy w niezłym g,,nie.


    „Tak mówi Pan Bóg: Owego dnia zrodzą się myśli w twym sercu i poweźmiesz zły zamysł. Powiesz: Wyruszę przeciw nieumocnionemu krajowi, pociągnę przeciwko ludziom spokojnym - gdzie wszyscy żyją bezpiecznie, a nie ma murów, zasuw i bram - by plądrować i łupić, by rękę swą położyć na ruinach, które znowu zostały zamieszkane, oraz na lud, który się zebrał z krajów pogańskich, a który myśli jedynie o trzodach i dobytku, a mieszka w środku ziemi.”
    Ezechiela 38:10-12

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY